Rządy Żydów w Polsce – List otwarty do Jarosława Kaczyńskiego: Albo wy ?na latarniach?, albo my w szpitalach psychiatrycznych

Szanowni Państwo,

Niniejszego e-mail’a przesyłam do Państwa w interesie społecznym.

Załączyłem do niego mój List otwarty do Jarosława Kaczyńskiego, a w nim między innymi „doktrynę Kaczyńskiego”, czyli jak prezes Prawo i Sprawiedliwość Jarosław Kaczyński Rzecznika Praw Obywatelskich Irenę Lipowicz bronił przed konsekwencjami sprzeniewierzenia się ślubowaniu, które złożyła przed Sejmem Rzeczypospolitej Polskiej.

Pokazuję, jak mnie systematycznie niszczy dzicz. Jak mnie od czasu, gdy o mnie, jako ojcu, wtedy zatrudnionym w centrali Banku Zachodniego WBK S.A. na stanowisku dyrektora Obszaru Zarządzania Zakupami, Nieruchomościami i Kosztami pisała w maju 2003 r. sędzia Izabela Strózik z Sądu Okręgowego w Krakowie Wydział XI Cywilny-Rodzinny: „Orzekając o obowiązku powoda do ponoszenia kosztów utrzymania i wychowania dzieci Sąd uwzględnił okoliczność, że powód zaspokaja potrzeby dzieci w sposób zwracający uwagę i wymagający podkreślenia. W szczególności od zamieszkania dzieci osobno płaci czynsz za mieszkanie, w którym mieszkają, opłaca prywatną szkołę, dba o rozwój dzieci i wydatkuje na ten cel pieniądzem kupuje sprzęt sportowy, organizuje i opłaca atrakcyjne wycieczki, opłaca dojazd dzieci taksówką do szkoły.”, przetransformowali w bezrobotnego od lat żebraka.

A że wciąż nienasyceni, chcą mnie umieścić w szpitalu psychiatrycznym. Bo… osiem lat po tym, gdy w maju 2003 r. sędzia Izabela Strózik pisała o mnie jak wyżej, w marcu 2011 r. sędzia Sądu Rejonowego w Dębicy Beata Stój uznała chroniąc interesu swojego kolegi z pracy sędziego Tomasza Kuczmy, że ja byłem wtedy, w 2003 roku, niepoczytalny.

Każdego z Państwa może to spotkać. Wystarczy, że oprzecie się ludziom… „kleszczom”. Pozbawionym ambicji, honoru nikczemnikom, którzy , gdy mówią, jak np. ci z ING Banku Śląskiego ustami Marka Kondrata w spotach reklamowych, że „liczą się ludzie”, mają na myśli li tylko samych siebie. Reszta to bydło, niszczone w imię obrony jakiegoś „dobra”, czyi dla ich, gromadnościowego dobra. Nie ważne, mężczyźni, czy kobiety, wszyscy traktują nas tak samo. Plotąc od czasu do czasu – szczególnie przed wyborami – bzdury, że słuchają, rozumieją i pomagają.

Z poważaniem,

Zbigniew Kękuś

Kraków, dnia 28 lipca 2015 r.

Zbigniew Kękuś

Pan

Jarosław Kaczyński

Poseł na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej

Prezes Partii Prawo i Sprawiedliwość

Biuro Poselskie

ul. Nowogrodzka 84/86

02-018 Warszawa

Do wiadomości:

1. Pan Adw. Wojciech Wandzel Kancelaria Adwokacka ul. Rakowicka 7 31-511 Kraków

2. Pani Dorota Baranowska, Prokuratura Rejonowa Kraków Krowodrza, oś. Kościuszkowskie 2, 31-858 Kraków, Sygn. akt: 2 Ds. 542/14

3. Pani Małgorzata Lipska, Prokurator Rejonowy dla Krakowa-Krowodrzy, oś. Kościuszkowskie 2, 31-858 Kraków, Sygn. akt: 2 Ds. 542/14

4. SSO Lidia Haj, SSO Jadwiga Żmudzka, SSR del. Agnieszka Sułowska-Gibas, Sąd Okręgowy w Krakowie Wydział IV Karny Odwoławczy, ul. Przy Rondzie 7, 31-547 Kraków

5. Pan Borys Budka, Minister Sprawiedliwości, Al. Ujazdowskie 11, 00-950 Warszawa

6. Pani Małgorzata Gersdorf, Prezes Sądu Najwyższego, Plac Krasińskich 2/4/6, 00-951 Warszawa

7. Prokurator Andrzej Seremet, Prokurator Generalny, ul. Rakowiecka 26-30, 02-528 Warszawa

8. Prokurator Artur Wrona, Prokurator Apelacyjny w Krakowie, ul. Cystersów 18, 31-553 Kraków

9. Prokurator Lidia Jaryczkowska, Prokurator Okręgowy w Krakowie, ul. Mosiężnicza 2, 30-965 Kraków

10. Pan insp. Mariusz Dąbek, Małopolski Komendant Wojewódzki Policji, ul. Mogilska 109, 31-571 Kraków

11. Pan insp. Janusz Barcik, Komendant Miejski Policji w Krakowie ul. Siemiradzkiego 24, 31-137 Kraków

12. Pan mł. insp. Piotr Morajko, Komendant Komisariatu Policji IV w Krakowie, ul. Królewska 4, 30-045 Kraków

13. inni

Dotyczy:

I. List otwarty.

II. Wniosek o umieszczenie mnie na liście wyborczej kandydatów z Krakowa Prawo i Sprawiedliwość na posłów na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej w wyborach w dniu 25 października 2015 r. do Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej i Senatu Rzeczypospolitej Polskiej.

III. Zawiadomienie, że:

1. posiadam tytuł doktora nauk ekonomicznych oraz że w przeszłości pracowałem przez 10 lat na Akademii Ekonomicznej w Krakowie /obecnie Uniwersytet Ekonomiczny w Krakowie/ jako pracownik naukowo-dydaktyczny, a następnie przez 17 lat na kierowniczych stanowiskach w polskich przedstawicielstwach zagranicznych firm i instytucji finansowych – Coca-Cola Polska sp. z o.o., Nestle Polska sp. z o.o., Ahold Polska sp. z o.o., Bank Zachodni WBK S.A., DTZ Management sp. z o.o., ING Bank Śląski S.A. – oraz w Spółce Skarbu Państwa Polskie Linie Lotnicze Lot S.A.

2. dzięki rzetelności oraz posiadanym przeze mnie zdolnościom i umiejętnościom, nie posiadając wykształcenia prawniczego pokonałem liczną grupę będących w sporze ze mną prawników, w tym m.in. byłego prezesa Trybunału Konstytucyjnego, byłego Rzecznika Praw Obywatelskich, byłego przewodniczącego Rządowego Centrum Legislacji, byłego, przez dwie kadencje przewodniczącego, a obecnie członka Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Karnego przy Ministrze Sprawiedliwości, byłego przez wiele lat kierownika Katedry Prawa Karnego Uniwersytetu Jagiellońskiego prof. dr. hab. Andrzeja Zolla.

IV. Wniosek o zapoznanie się z zamieszczoną na blogu red. Marka Podleckiego www.monitor-polski.pl oraz na stronie http://www.kekusz.pl, prezentacją: „Sprawa dla ABW – dr Zbigniew Kękuś demaskuje „reprywatyzację” Tuska.”

V. Wniosek o sporządzenie i doręczenie mi wyjaśnienia, czy jest prawdą, że Lech Kaczyński reaktywował lożę

masońską B’nai B’rith – Loża Polin.

VI. Zawiadomienie, że:

1. kopie dokumentów poświadczających fakty przedstawione w niniejszym piśmie są umieszczone w Internecie, w tym m.in. na stronie www.kekusz.pl, na blogu red. Marka Podleckiego www.monitor-polski.pl,

2. kopia niniejszego pisma zostanie umieszczona w Internecie, w tym na stronie www.kekusz.pl.

„Jak tylko jego partia /tj. „Prawo i Sprawiedliwość” J. Kaczyńskiego – ZKE/ doszła do władzy,

nazwał b. Prezesa Trybunału Konstytucyjnego prof. A. Zolla „tchórzem” i „obrzydliwym oportunistą.”

Źródło: Ewa Milewicz, „Inteligenci PiS, czyli głową w mur”, Gazeta Wyborcza, 3 marca 2008r., s. 2

 

„Musimy się ruszyć, odzyskać ideę równości. Inaczej przyjdzie to „coś” i będziemy wisieć na latarniach

– mówi Marcin Król* w rozmowie z Grzegorzem Sroczyńskim.”

Źródło: Prof. Marcin Król, w: „Byliśmy głupi”; „Gazeta Wyborcza”, 8-9 lutego 2014 r., s. 12, 13

„Albo wy „na latarniach”, albo my w szpitalach psychiatrycznych”

Zbigniew Kękuś

„Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji.”
Artykuł 54.1 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej

„ASERTYWNOŚĆ”: «łagodna pewność siebie»

 

Uzasadnienie

Od kilku lat informuję Pana o działaniach realizowanych wobec mnie – a wcześniej także wobec moich małoletnich dzieci – od 1997 roku przez gromadę funkcjonariuszy publicznych z Krakowa, z jej najbardziej prominentnym członkiem, byłym m.in. Rzecznikiem Praw Obywatelskich prof. Andrzejem Zollem. Informuję Pana także o tym, w jaki sposób ich interesów bronią kolejni Prokuratorzy Generalni i Rzecznicy Praw Obywatelskich.

O Andrzeju Zollu Pan sam ma złe zdanie. Jeszcze kilka lat po tym, gdy Pan publicznie je zaprezentował miała Panu za złe Ewa Milewicz z „Gazety Wyborczej”:

„Jak tylko jego partia /tj. „Prawo i Sprawiedliwość” J. Kaczyńskiego – ZKE/ doszła do władzy,

nazwał b. Prezesa Trybunału Konstytucyjnego prof. A. Zolla „tchórzem” i „obrzydliwym oportunistą.”

Źródło: Ewa Milewicz, „Inteligenci PiS, czyli głową w mur”, Gazeta Wyborcza, 3 marca 2008r., s. 2

Nie mylił się Pan w ocenie Andrzeja Zolla. Nazwanie go tchórzem i obrzydliwym oportunistą to jednak część tylko prawdy o nim. To przede wszystkim zwyrodnialec, ortodoksyjnie okrutny Żyd. Ma jednak w Was, innych Żydach sympatyków, obrońców i sprzymierzeńców.

Informowałem już Pana, że wtedy, gdy A. Zoll był Rzecznikiem Praw Obywatelskich zawiadomiłem Rzecznika, po raz pierwszy w styczniu 2002 r., o tym, że mi łącznie pięcioro sędziów Sądu Okręgowego w Krakowie i Sądu Apelacyjnego w Krakowie, SSO Ewa Hańderek, SSR del. Agata Wasilewska-Kawałek, SSA Jan Kremer, SSA Anna Kowacz-Braun i SSA Maria-Kus-Trybek, zaangażowanych w rozpoznawanie sprawy o rozwód pomiędzy mną i moją żoną, nie wyraziło – po łącznie… 13 miesiącach rozpoznawania zgłoszonej przeze mnie po raz pierwszy w lutym 2001 sprawy – zgody, żebym mógł zabierać mającego wtedy 12 lat i chorego na skoliozę, lordozę i garba żebrowego syna na jeden raz w tygodniu 45-minutowe, nakazane dla dziecka przez lekarza specjalistę rehabilitacji-pediatrę zajęcia rehabilitacyjne.

Wprawdzie dwa lata wcześniej, w 1999 r., biegłe Rodzinnego Ośrodka Diagnostyczno-Konsultacyjnego przy Sądzie Okręgowym w Krakowie, psycholog i pedagog, zaprezentowały – po badaniach dzieci – mnie Sądowi w sporządzonej przez nie opinii oraz w złożonych zeznaniach jako opiekuńczego, troskliwego, zaangażowanego w sprawy dzieci ojca i rekomendowały orzeknięcie ich nieograniczonych, nieskrępowanych, jak najszerszych kontaktów ze mną w miejscu zamieszkania i poza nim – nie mieszkaliśmy razem – informując Sąd, że takowe będą z korzyścią dla ich rozwoju, ale… sędziny Wydziału XI Cywilnego-Rodzinnego Sądu Okręgowego w Krakowie i sędziowie Sądu Apelacyjnego w Krakowie wiedziały lepiej, co będzie najlepsze dla moich synów i zezwoliły mi na spotkania z nimi – dla dobra dzieci… – raz na dwa tygodnie w weekendy.

Nie wyrazili zgody nawet na to, żebym mógł rehabilitować chorego syna.

Gdy sędzia Agata Wasilewska-Kawałek oddaliła mój wniosek – wcześniej go nie rozpoznając razem z jej poprzedniczką w sprawie, sędzią Ewą Hańderek przez 10 miesięcy – to mi sędziowie Sądu Apelacyjnego w Krakowie, Jan Kremer, Anna Kowacz-Braun i Maria Kus-Trybek wyjaśnili w marcu 2002 r., w odpowiedzi na moje zażalenie na postanowienie sędzi A. Wasilewskiej-Kawałek, że nie jest celem postępowania o rozwód ustalenie moich kontaktów z dziećmi i trzeba z tym czekać na zakończenie sprawy. Co nastąpiło… cztery lata później, w kwietniu 2006 r., gdy mój syn był już pełnoletni, dojrzały i miał doskonale ukształtowany – pod nadzorem w.w. sędziów i prof. dr. hab. Andrzeja Zolla – układ kostny.

Dlaczego prof. dr. hab. Andrzeja Zolla też?
Bo mi po tym, gdy poinformowałem Rzecznika Praw Obywatelskich, że sędziowie zachowują się w sposób grożący mojemu synowi kalectwem, rekomendował mi Rzecznik pismem z dnia 20 sierpnia 2002 r., żebym utrzymywał z synem kontakty pośrednie, czyli telefoniczne i żebym się poddał badaniom psychiatrycznym. Poinformował mnie, że on uważa sprawę za wyjaśnioną i nie będzie udzielał odpowiedzi na moje ewentualnie kolejne kierowane w niej do niego pisma. Wytrwał w tej deklaracji A. Zoll przez ponad trzy lata, do lutego 2006 r., gdy zakończył kadencję RPO. Sędziowie mieli w nim pewnego sojusznika.

Wszyscy – autorytety moralne o nieskazitelnych charakterach – zapomnieli jakby o ich ustawowym, tak opisanym w ratyfikowanej przez Polskę Konwencji o Ochronie Praw Dziecka obowiązku:

„We wszystkich działaniach dotyczących dzieci, podejmowanych przez publiczne lub prywatne instytucje opieki społecznej, sądy, władze administracyjne lub ciała ustawodawcze,

sprawą nadrzędną będzie najlepsze zabezpieczenie interesów dziecka.

Artykuł 3.1 Konwencji o Prawach Dziecka [Dziennik Ustaw z 1991 r. Nr 120, poz. 526]

Całkowicie zapomnieli także, że:

„Rzeczpospolita Polska zapewnia ochronę praw dziecka.”
Artykuł 72.1 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej

„Władze publiczne są obowiązane do zapewnienia szczególnej opieki zdrowotnej dzieciom (…).”

Artykuł 68.3 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej

Ja nie oczekiwałem od władz Rzeczypospolitej Polskiej i Rzecznika Praw Obywatelskich niczego ponad… wyrażenie zgody, żebym mógł zabierać chorego syna na jeden raz w tygodniu 45-minutowe zajęcia rehabilitacyjne.

Za duże były – jak się okazało – moje oczekiwania.

Nie mniej osobliwe stanowisko od Rzecznika Praw Obywatelskich prezentowała wtedy małżonka A. Zolla, adw. Wiesława Zoll, która uczestniczyła w w.w. sprawie o rozwód, jako pełnomocnik mojej żony. Wtedy, gdy ja przez kilka miesięcy ponawiałem nierozpoznawany przez SSO Ewę Hańderek, a potem przez SSR del. do SO Agatę Wasilewską-Kawałek, złożony po raz pierwszy w lutym 2001 r. wniosek, w grudniu 2001 r. adw. Wiesława Zoll w taki sposób wyraziła jej dlań sprzeciw:

„Powód ma szeroki kontakt z dziećmi gdyż codziennie odwozi ich do szkoły.”

Sąd Okręgowy w Krakowie Wydział XI Cywilny-Rodzinny, sygn. akt XI CR 603/04, protokół posiedzenia w dniu 17 grudnia 2001r., oświadczenie adw. Wiesławy Zoll

Jak zawsze, także w tym przypadku była skuteczna adw. Wiesława Zoll… Sąd – sędzia Agata Wasilewska-Kawałek – uznał jej argumentację.

A ten mój codzienny „szeroki kontakt z dziećmi”, to było… kilka – około pięciu – minut, gdy przewodziłem synów z miejsca ich zamieszkania do szkoły.

Po otrzymaniu w.w. odpowiedzi od Rzecznika Praw Obywatelskich z sierpnia 2002 r. nawiązałem kontakt ze Stowarzyszeniem Obrony Praw Ojca w Warszawie i od stycznia 2003 r. jego członkowie zaczęli publikować– w ramach realizacji celów statutowych Stowarzyszenia – na stronie www.zgsopo.webpark.pl informacje, materiały z w.w. sprawy o rozwód. Po prawie dwóch latach, w październiku 2004 r. założyli stronę www.zkekus.w.interia.pl i na niej także zamieszczali w.w. materiały.

Pod koniec kwietnia 2004 r. zgłosiłem Rzecznikowi Praw Dziecka sprawę pozbawienia przez w.w. sędziów i RPO A. Zolla mojego syna możności korzystania z praw do ochrony zdrowia. Na reakcję nie trzeba było długo czekać…

W dniu 2 czerwca 2004 r. ówczesny prezes Sądu Apelacyjnego w Krakowie sędzia Włodzimierz Baran złożył w Prokuraturze Rejonowej Kraków Śródmieście Wschód zawiadomienie o popełnieniu przeze mnie za pośrednictwem strony www.zgsopo.webpark.pl przestępstw na szkodę gromady sędziów Sądu Okręgowego w Krakowie i Sądu Apelacyjnego w Krakowie, w tym wszystkich wyżej wymienionych.

Ponieważ wszystkie zgłoszone jako pokrzywdzeni osoby były z wykształcenia prawnikami, czynnie pracującymi w zawodzie sędziego i posiadającymi rozległą wiedzę, a także doświadczenie życiowe pozwalające na samodzielnie wystąpienie z oskarżeniem prywatnym i ściganie mnie z urzędu za ich zniesławienie nie leżało w interesie społecznym, prokurator Prokuratury Rejonowej Kraków Śródmieście Wschód Piotr Grądzki wydał w dniu 23 czerwca 2004 r. postanowienie w przedmiocie odmowy wszczęcia dochodzenia.

„Pokrzywdzeni” znaleźli jednak sojuszniczkę w prokuratorze Prokuratury Okręgowej w Krakowie Bożenie Juszczyk, która wydała – nie podając podstawy prawnej – Prokuratorowi Rejonowemu Prokuratury Rejonowej Kraków Śródmieście Wschód polecenie wszczęcia dochodzenia w w.w. sprawie przeciwko mnie.

Sprawę zarejestrowano w dniu 2 lipca 2004 r. i przekazano do rozpoznania prokurator Radosławie Ridan. Prokurator R. Ridan przez prawie dwa lata drukowała materiały ze stron www.zgsopo.webpark.pl oraz www.zkekus.w.interia.pl i w dniu 12 czerwca 2006 r. sporządziła akt oskarżenia, którym oskarżyła mnie o to, że że wokresieodstycznia2003r.do maja i września2005r.,wKrakowie, za pośrednictwem stron internetowych www.zgsopo.webpark.pl i www.zkekus.w.interia.pl popełniłem osiemnaście przestępstw, tj.:

I. pkt.I,III-XVI aktu oskarżenia – znieważyłem i wzwiązkuzpełnieniemobowiązkówsłużbowych/art.226§1k.k./izniesławiłem/art.212§2k.k./piętnaściorosędziówSąduOkręgowegowKrakowieiSąduApelacyjnegowKrakowie-SSOMajaRymar /byłaPrezesSąduOkręgowegowKrakowie/SSOEwaHańderek,SSOTeresaDyrga,SSRAgataWasilewska-Kawałek,SSOAgnieszkaOklejak,SSODanutaKłosińska,SSRIzabelaStrózik,SSOAnnaKarcz-Wojnicka,SSOJadwigaOsuch,SSOMałgorzataFerek,SSAWłodzimierzBaran/byłyPrezesSąduApelacyjnegowKrakowie/,SSAJanKremer,SSAMariaKuś-Trybek,SSAAnnaKowacz-Braun,SSAKrzysztofSobierajski /obecny prezes Sądu Apelacyjnego w Krakowie/,

II. pkt II aktu oskarżeniazniesławiłem/art.212§2kk/adwokataWiesławęZoll,pełnomocnikamojejżonywprowadzonymprzezSądOkręgowywKrakowieiSądApelacyjnywKrakowiewlatach1997-2006postępowaniuzmojegopowództwaorozwód/sygn.akt Sądu Okręgowego w Krakowie XICR603/04/,

III. pktXVII aktu oskarżeniaznieważyłem /art.226§3k.k./izniesławiłem/art.212§2k.k./konstytucyjnyorganRzeczypospolitejPolskiej,rzecznikaprawobywatelskichwosobiepiastującegotenurządAndrzejaZolla

IV. pkt XVIII aktu oskarżenia –rozpowszechniałemwiadomościzrozprawysądowejprowadzonejzwyłączeniemjawności-art.241§2k.k.

Dowód: SądRejonowywDębicy,sygn.aktIIK407/13/uprzednioIIK451/06/aktoskarżeniaprokuratorRadosławyRidanzdnia12czerwca2006r., sygn. 1 Ds. 39/06/S

Każda z wyżej wymienionych osób – zwyrodnialcy, okrutnicy, złodzieje, tchórze oraz koledzy i koleżanki z pracy chroniący takowych przed wyłączeniem od rozpoznawania sprawy przeciwko mnie – uznała się zatem za pokrzywdzoną i złożyła obciążające mnie zeznania.

Wiedzieli, że mam dwoje dzieci na utrzymaniu. Wiedzieli, co oznacza dla mnie – utrata pracy – ewentualnie nałożony na mnie status przestępcy. Gdyby odmówili złożenia zeznań, gdyby poinformowali prokurator R. Ridan, że nie czują się przeze mnie pokrzywdzeni, ta musiałaby umorzyć śledztwo.Pragnęli mnie jednak uczynić przestępcą.

Na wniosek władz Sądu Rejonowego dla Krakowa Śródmieścia Sąd Najwyższy przekazał sprawę przeciwko mnie do rozpoznania Sądowi Rejonowemu w Dębicy – przez wzgląd na dobro wymiaru sprawiedliwości.

Wszystkie wyżej wymienione osoby wciąż czując się pokrzywdzone przeze mnie złożyły – w okresie od 7 maja do 27 września 2007 r. obciążające mnie zeznania przed sędzią Tomaszem Kuczmą. Czegóż to oni nie wygadywali, jak nie jojczeli, jak nie labiedzili, jak się nie użalili nad sobą. Po prostu… pokrzywdzeni. Żenada. Ferajna małostkowych megalomanów. Groteskowe jest to, że:

1. Już od dnia 19 października 2006 r. jest niedopuszczalne – z mocy wyroku Trybunału Konstytucyjnego z dnia 11 października 2006 r., sygn. P 3/06 /Dz. U. Z dnia 19.10.2006 r., Nr 190, poz. 1409/ ściganie z art. 226 § 1 k.k. w zakresie, który przypisała mi prokurator R. Ridan, tj. za znieważenie sędziego w związku z pełnieniem obowiązków służbowych – w tym np. za pośrednictwem środków masowego komunikowania, jak m.in. Internet – a nie podczas ich pełnienia. Nie wiedzieli o tym jeszcze w 2007 roku sędziowie Sądu Okręgowego w Krakowie i Sądu Apelacyjnego w Krakowie.

2. Prof. dr hab. Andrzej Zoll naucza od kilkunastu lat, z kolejnych edycji wydawanego pod jego redakcją naukową Komentarza do kodeksu karnego, że Rzecznik Praw Obywatelskich będąc organem konstytucyjnym nie jest konstytucyjnym organem Rzeczypospolitej Polskiej. Co oznacza – co oczywiste – że czyn przypisany mi przez prokurator R. Ridan w pkt. XVII aktu oskarżenia z art. 226 § 3 k.k.: „Kto publicznie znieważa lub poniża konstytucyjny organ Rzeczypospolitej Polskiej, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.”, nie wypełnia znamion czynu określonego jako przestępstwo w art. 226 § 3 k.k.

Ponadto prokurator Radosława Ridan niedopełniła w akcie oskarżenia obowiązku określonego w art. 60 § 1 k.p.k. – W sprawach o przestępstwa ścigane z oskarżenia prywatnego prokurator wszczyna postępowanie albo wstępuje do postępowania już wszczętego, jeżeli wymaga tego interes społeczny.” – i nie wykazała, ze leży w interesie społecznym ściganie mnie z oskarżenia publicznego za ścigane z oskarżenia prywatnego prawników wykonujących od … minimum kilkunastu lat zawody prawnicze.

W sierpniu i październiku 2007 r. sędzia Tomasz Kuczma zebrał doręczone mu przez operatorów internetowych, Wirtualną Polskę S.A. i Interię.PL S.A. dowody poświadczające, że nie ja byłem sprawcą czynów, które przypisała mi prokurator Radosława Ridan oraz że nie w Krakowie je popełniono, lecz że ich sprawcami byli mieszkańcy Warszawy i tam popełniono przypisane mi czyny – Wirtualna Polska S.A. podała nawet dane personalne właściciela strony www.zgsopo.webpark.pl, Krzysztofa Łapaja, Prezesa Zarządu Głównego Stowarzyszenia Obrony Praw Ojca, który pismem z dnia 19 marca 2007 r. /data wpływu/ zawiadomił Sąd Rejonowy w Dębicy, że nie ja byłem sprawcą czynów, które przypisała mi prokurator R. Ridan, lecz członkowie SOPO – i w dniu 18 grudnia 2007 r…. wydał skazujący mnie wyrok. Wyrok ten uchyliły następnie:

1. Sąd Okręgowy w Rzeszowie wyrokiem z dnia 15 września 2010 r., sygn. II Ko 283/10. Sąd Okręgowy zarzucił sędziemu T. Kuczmie rażące i mające wpływ na treść wyroku naruszenie prawa materialnego określonego w art. 226 § 1 k.k., tj. że mnie skazał wyrokiem z dnia 18.12.2007 r. z tego artykułu w zakresie, z którego z podanej wyżej przyczyny ściganie jest niedopuszczalne od dnia 19 października 2006 r. Sąd w Rzeszowie uchylił wyrok z dnia 18.12.2007 r. na moją korzyść, wznowił postępowanie do sygn. II K 451/05 i przekazał sprawę Sądowi Rejonowemu w Dębicy do ponownego rozpoznania w zakresie szesnastu czynów z pkt. I, III – XVII.

2. Sąd Najwyższy wyrokiem z dnia 26 stycznia 2012 r., sygn. akt IV KK 272/11, wydanym na podstawie kasacji

prokuratora generalnego z dnia 23 sierpnia 2011 r., sygn. akt PG IV KSK 699/11. Prokurator Generalny podał w

uzasadnieniu do kasacji, na podstawie w.w. dowodów doręczonych sędziemu T. Kuczmie przez operatorów

internetowych: „Na żądanie Sądu Rejonowego w Dębicy portal Interia PL udzielił odpowiedzi,

że strona zkekus.w.interia.pl została założona w dniu 26 października 2004 r., a użytkownik

nie podał swoich danych osobowych, zaś portal Wirtualna Polska poinformował, że strona

www.zgsopo.webpark.pl należy do Krzysztofa Łapaja w Warszawie /adres – ZKE/ (k.3098-

3099 i 3183).(…) Sąd Rejonowy w Dębicy w toku dalszego postępowania, na podstawie art. 394 § 2 kpk

ujawnił dowody wskazane w akcie oskarżenia oraz pisma oskarżonego i pisma

Stowarzyszenia Obrony Praw Ojca w Warszawie, w tym pismo z dnia 15 marca 2007 r.

znajdujące się w aktach (k.2660-2664), podpisane przez Krzysztofa Łapaja, w którym jak

wspomniano powyżej, była zawarta informacja, że Zbigniew Kękuś nie posiadał dostępu do

stron internetowych www.zgsospo.webpark.pl i zkekus.w.interia.pl, nie on je zakładał, ani też

nigdy nie administrował.(…)W realiach niniejszej sprawy, zebrany materiał dowodowy nie

pozwala na ustalenie, czy Zbigniew Kękuś jest sprawcą, współsprawcą, podżegaczem,

pomocnikiem, czy też w ogóle nie miał świadomości, że pisma przez niego sporządzone, a

skierowane do różnych instytucji zostaną zamieszczone na wskazanych stronach

internetowych.

W powyższej sprawie, jak wskazano w zarzutach kasacji doszło do rażącego naruszenia

przepisów prawa procesowego, które miało istotny wpływ na treść wyroku, a mianowicie art.

366 § 1 kk, jak też art. 7 kpk, wskutek przekroczenia przez sąd orzekający zasady swobodnej

oceny dowodów i dokonania dowolnej ich oceny, oderwanej od realiów sprawy. W tej

sytuacji wniesienie kasacji z urzędu na korzyść oskarżonego Zbigniewa Kękusia jest

uzasadnione.”

Sąd Najwyższy uznał kasację Prokuratora Generalnego za zasadną, zarzucił sędziemu T. Kuczmie rażące i mające wpływ na treść wyroku naruszenie prawa procesowego określonego w art. 366 § 1 k.p.k. i art. 7 k.p.k., uchylił wyrok z dnia 18.12.2007 r. na moją korzyść, wznowił postępowanie do sygn. II K 451/06 i przekazał sprawę Sądowi Rejonowemu w Dębicy do ponownego rozpoznania w zakresie pozostałych dwóch czynów z pkt. II i XVIII.

Po wydaniu pierwszego z w.w. wyroków wznowieniowych i przekazaniu sprawy przeciwko mnie Sądowi Rejonowemu w Dębicy do ponownego rozpoznania, rozpoznaje ją sędzia Beata Stój, która uznała, że jestem niepoczytalny od stycznia 2003 r., gdy członkowie SOPO w Warszawie zaczęli popełniać przypisane mi omyłkowo przez prokurator R. Ridan oraz przez sędziego T. Kuczmę czyny. W dniu 15 marca 2011 r. wydała postanowienie o poddaniu mnie badaniom psychiatrycznym.

Po drugim z w.w. wyroków wznowieniowych, Sądu Najwyższego z dnia 26.01.2012 r. sędzia Beata Stój uznała, że jestem tak bardzo niepoczytalny, że aż mi na podstawie art. 79 § 1 pkt 3 k.p.k. – „W postępowaniu karnym oskarżony musi mieć obrońcę, jeżeli: (…) 3) zachodzi uzasadniona wątpliwość co do jego poczytalności.” – wyznaczyła obrońcę z urzędu, adw. Roberta Bryka.

Wydawała też kolejne postanowienia o poddaniu mnie badaniom psychiatrycznym.

W swoim stylu zachowywało się także żydowskie ortodoksyjne bydlę – „BYDLĘ”: «osoba o niskiej wartości moralnej»; Słownik Języka Polskiego – Andrzej Zoll z małżonką ortodoksyjną oszustką, adw. Wiesławą Zoll.

Nie mogąc się doczekać na wyrok w sprawie „dębickiej”, złożyli w dniu 27 września 2013 r. w Prokuraturze Rejonowej Kraków Śródmieście Zachód zawiadomienia o popełnieniu przeze mnie przestępstw ich zniesławienia i znieważenia.

Jakkolwiek są to czyny ścigane z oskarżenia prywatnego, to… znowu mieli szczęście. Sprawę wziął w swoje ręce prokurator Dariusz Furdzik i objął w.w. czyny ściganiem z oskarżenia publicznego. W przypadku A. Zolla wyjaśnił, że to przez wzgląd na dobro systemu prawnego, bo ja muszę budować jego powagę i szacunek dlań. W przypadku adw. Wiesławy Zoll… nic nie wyjaśnił, tj. rażąco naruszył prawo określone w w.w. art. 60 § 1 k.p.k.

Pismem z dnia 27 lutego 2014 r. złożyłem wniosek o wyłączenie prokuratora D. Furdzika. Wprawdzie został rozpoznany w dniu 5 marca 2014 r. i do tego dnia ustawowym obowiązkiem D. Furdzika było wyłączyć się od udziału w sprawie, ale jak to w przypadku funkcjonariuszy publicznych w służbie Andrzeja i Wiesławy Zoll… prawo się ich nie ima.

W dniu 6 marca 2014 r. o godz. 06:15 do mieszkania mojej matki oraz do mieszkania zamieszkiwanego przez moją byłą żonę z naszymi synami wpadli nasłani na nie przez D. Furdzika postanowieniami z dnia 3 marca 2014 r. policjanci z Wydziału Dochodzeniowo-Śledczego Komendy Miejskiej Policji w Krakowie. Dostali polecenie od D. Furdzika zatrzymania mnie i przymusowego doprowadzenia na przesłuchanie, a następnie na badania psychiatryczne.

Zastali mnie w mieszkaniu matki. Nałożyli mi zatem w jej obecności kajdanki na ręce i wykonali polecenie łaskawego dla Andrzeja i Wiesławy Zoll prokuratora D. Furdzika.

Od tego czasu dwie kolejne Prokurator Rejonowe dla Krakowa Śródmieścia Zachód i zastępca Prokuratora Okręgowego w Krakowie Anna Jedynak wmawiają mi – chroniąc interesu swojego podwładnego – że prokurator D. Furdzik… nie wiedział w dniu 3 marca 2014 r. o złożonym przeze mnie pismem z dnia 27 lutego 2014 r. wniosku o jego wyłączenie.

W taki sposób wybrnąwszy z jednego, popadły w inny problem. Oto tuman Furdzik przekazał sprawę przeciwko mnie w kilku jej wątkach do rozpoznania sądowi niewłaściwemu miejscowo.

Ciekaw jestem, co z tym zrobią… Coś wymyślą… Najpewniej skłamią. Jak to one… autorytety moralne o nieskazitelnych.

Prokuratura zaangażowała przeciwko mnie życzliwego Andrzejowi i Wiesławie Zoll prokuratora Dariusza Furdzika, a tymczasem sędzia Beata Stój nie rezygnowała z realizacji jej koncepcji.

Konsekwentnie trwała w stanowisku, że ja jestem niepoczytalny od stycznia 2003 r., wydawała kolejne postanowienia o poddaniu mnie badaniom psychiatrycznym i kierowała kolejne wezwania dla mnie do stawiennictwa na nie.

Za każdym razem usprawiedliwiałem moje niestawiennictwo. Wyjaśniałem sędzi B. Stój, że nie stawię się na badania ponieważ Sąd Okręgowy w Rzeszowie i Sąd Najwyższy nie dlatego przecież uchyliły skazujący mnie wyrok sędziego T. Kuczmy z dnia 18 grudnia 2007 r., że uznały, iż ja mogłem być niepoczytalny w okresie od stycznia 2003 r. do września 2005 r., lecz z tej li tylko przyczyny, że jej kolega z pracy sędzia Tomasz Kuczmna jest – a przynajmniej był w grudniu 2007 r. – niedouczonym, złośliwym tumanem, skazując mnie za czyny, co do których był w posiadaniu dowodów poświadczających wyłącznie moją niewinność, w tym m.in. tych, wyżej wymienionych, przypisanych mi z art. 226 § 1 k.k., z tytułu których ściganie było niedopuszczalne już od 19 października 2006 r.

Sędzia Beata Stój – prywatnie koleżanka sędziego T. Kuczmy, o czym wiem, a ona przyznała w złożonym przez nią oświadczeniu – groziła mi zatem dwukrotnie, w marcu i maju 2013 r., że mnie umieści w areszcie, żeby mnie tam poddać badaniom. Dwa lata później sama przyznała w postanowieniu, które wydała w dniu 14 kwietnia br., że aresztowanie mnie jest w sprawie, którą przeciwko mnie rozpoznaje jest niedopuszczalne, ale… satysfakcji z grożenia mi nikt jej nie odbierze.

Sędzia B. Stój wydawała także Policji kolejne nakazy zatrzymania mnie i przymusowego doprowadzenia na badania psychiatryczne.

Po tym, gdy mnie Policja poszukiwała w niedzielę 23 marca 2014 r. w mieszkaniu mojej matki, pismem z dnia 31 marca 2014 r. skierowanym do sędzi B. Stój złożyłem wniosek o sporządzenie i doręczenie mi wezwania do stawiennictwa na badania. Zawiadomiłem ją, że jeśli nie doręczy mi go do dnia 6 maja 2014 r., stawię się celem jego odebrania w Sądzie Rejonowym w Dębicy w dniu 7 maja 2014 r.

Sędzia nie uwierzyła mi i wydała w dniu 25 kwietnia 2014 r. w.w. postanowienie o zatrzymaniu mnie i przymusowym doprowadzeniu na badania w dniu… 7 maja 2014 r.

Policja zatrzymała mnie w dniu 5 maja 2014 r., ok. godz. 15:30.

Ok. godz. 16:00, przed Komisariatem Policji IV w Krakowie, przy ul. Królewskiej 4, gdy z nałożonymi na ręce kajdankami zeskakiwałem z progu samochodu Fiat Ducato, którym mnie konwojowano, potknąłem się i upadłem na stojącego na wprost mnie policjanta. Wszyscy trzej konwojujący mnie policjanci, sierż. sztab. Paweł Lewkowicz, sierż. sztab. Michał Doroba i st. post. Marcin Rak rzucili się wtedy na mnie i powalili mnie na płyty chodnikowe.

Potem sporządzono „Protokół Zatrzymania Osoby”, a następnie przewieziono mnie – w wykonaniu w.w. postanowienia sędzi B. Stój – do Izby Zatrzymań Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie.

Następnego dnia, 6 maja 2014 r., przewieziono mnie do Komisariatu Policji IV w Krakowie, gdzie mi policjant odczytał zarzut próby samouwolnienia się w dniu 5 maja 2014 r. i spowodowania obrażeń ciała jednego z trzech konwojujących mnie policjantów. Sprawę – sygn. akt 2 Ds. 542/14 – prowadził od dnia 6 maja 2014 r. prokurator Prokuratury Rejonowej Kraków Krowodrza Bartłomiej Legutko.

Orzeczono w niej poddanie mnie obserwacji psychiatrycznej. Otrzymałem już nawet wezwanie do stawiennictwa na obserwację w dniu 18 maja 2015 r. w Szpitalu Specjalistycznym im. dr Józefa Babińskiego w Krakowie. Nie stawiłem się na nie. Czterokrotnie poszukiwała mnie zatem Policja w mieszkaniu mojej matki.

Wrócę jeszcze do sprawy prowadzonej przeciwko mnie przez Prokuraturę Rejonową Kraków Krowodrza do sygn. akt 2 Ds. 542/14.

Obecnie przedstawię, w jaki sposób potraktował mnie wybrany przez Pana jako kandydat Prawo i Sprawiedliwość na prezydenta Polski Andrzej Duda, gdy był posłem na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej oraz jak mnie w okresie po wydaniu przez sędziego Tomasza Kuczmę traktowali przez kilka lat inni funkcjonariusze publiczni. Przypomnę także Panu, jak, i dlaczego Pan mnie potraktował.

Ponieważ proszę Pana o umieszczenie mnie – jako bezpartyjnego kandydata – na liście PiS w Krakowie w wyborach do Sejmu i Senatu w październiku br., a sędzia Beata Stój uznała w marcu 2011 r., w opisanych wyżej okolicznościach, że ja jestem niepoczytalny od stycznia 2003 r., zaprezentuję także, w jakich firmach i na jakich stanowiskach pracowałem w okresie objętym aktem oskarżenia prokurator R. Ridan z dnia 12 czerwca 2006 r. i potem oraz jakie pracodawcy powierzali mi zadania do wykonania.

Jak wspomniałem, w marcu i maju 2013 r. sędzia Beata Stój groziła mi dwukrotnie, że mnie umieści w areszcie. Na początku czerwca 2013 r. spotkałem się, po czterech miesiącach starań, w tym raz odwołanym spotkaniu – z posłem na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej Andrzejem Dudą. Opowiedziałem mu, w jakich okolicznościach Sąd Rejonowy w Dębicy prowadził – wtedy łącznie siódmy rok, w tym trzeci i drugi po wydaniu na moją korzyść w.w. wyroków wznowieniowych przez Sąd Okręgowy w Rzeszowie i Sąd Najwyższy – w.w. sprawę przeciwko mnie. Przedstawiłem dowody, w tym poza złożonymi do akt sprawy w 2007 roku przez operatorów internetowych, poza wyrokami wznowieniowymi i kasacją Prokuratora Generalnego, także postanowienie sędzi B. Stój z dnia 11 grudnia 2012 r., w którym ta podała: „Oskarżony Zbigniew Kękuś złożył wniosek o skierowanie sprawy na posiedzenie i wydanie postanowienia o niewłaściwości sądu. Oskarżony podnosił, że sądem właściwym miejscowo jest sąd w Warszawie, gdyż to tam popełniono przestępstwo, jak wynika z pism operatorów internetowych Wirtualnej Polski S.A. i Interii.PL S.A.

(…) Istotnie z informacji uzyskanych od Wirtualnej Polski wynika, że strona www.zgsopo.webpark.pl założona została przez osobę mieszkającą w Warszawie, niemniej nie ustalono, kto i gdzie założył stronę http:/zkekus.w.interia.pl/, na której także umieszczano obraźliwe treści.”

Każdy, kto o zdrowych zmysłach zapyta zatem, dlaczego ścigała mnie sędzia B. Stój w 2013 r. za czyny popełnione w okresie od stycznia 2003 r. do września 2005 r. za pośrednictwem stron www.zgsopo.webpark.pl oraz www.zkekus.w.interia.pl. Tym bardziej, że strona została założona w dniu 26 października 2004 r., o czym Interia.PL S.A. zawiadomiła sędziego T. Kuczmę pismem z dnia 1 października… 2007 r.

Zapoznawszy się z doręczonymi mu przeze mnie dowodami poseł Andrzej Duda skierował pismo z dnia 10 czerwca 2013 r. do Prokuratora Generalnego Andrzeja Seremeta, w którym podał – Załącznik 1: „Kraków, dnia 10 czerwca 2013 r. BP.AD/35/m6/13 Szanowny Pan Prokurator Generalny Andrzej Seremet /adres – ZKE/ Szanowny Panie Prokuratorze Generalny W trakcie mojego dyżuru poselskiego, zwrócił się do mnie Pan Zbigniew Kękuś prosząc o pomoc w uzyskaniu sprawiedliwego rozstrzygnięcia sprawy sądowej. Z przedstawionych przez niego dokumentów oraz udzielonych wyjaśnień wynika, że w jego sprawie toczy się przed Sądem Rejonowym w Dębicy, Wydział II Karny pod sygn. akt II K 854/10 postępowanie w którym Pan Kękuś jest oskarżony o popełnienie czynów zabronionych określonych w art. 226 § 1 k.k. i 212 § 2 k.k. w zw. z art. 11 § 2 k.k. i art. 12 k.k. Trzeba zaznaczyć, że w jego sprawie już raz od skazującego za powyżej określone czyny wyroku karnego z dnia 18 grudnia 2007 roku Prokurator Generalny w dniu 22 sierpnia 2011 roku składał kasację (sygn. PG IV KSK 699.11), która została uznana przez Sąd Najwyższy za w pełni zasadną. Tym samym postępowanie w tej sprawie zostało ponownie skierowane do sądu pierwszej instancji (wskazanego powyżej), jednakże proszący mnie o interwencję obywatel formułuje poważne obawy, czy sprawa ta obecnie prowadzona jest w sposób należyty zarówno ze strony sądu, jak i też podlegającej Panu Prokuratorowi prokuratury. Pan Zbigniew Kękuś przedstawił mi pismo z dnia 15 czerwca 2011 roku, sygn. PG IV KSK 669/11 w którym Pan Prokurator zobowiązał się, oprócz wniesienia w jego sprawie kasacji (co też zostało uczynione) do zwrócenia pisemnie uwagi do Prokuratora Apelacyjnego w Krakowie odnośnie stwierdzonych nieprawidłowości w postępowaniu prowadzonym przez Prokuraturę Rejonową Śródmieście-Wschód. Jednocześnie wskazuje on, że w chwili obecnej, mimo poważnych wątpliwości co do zasadności aktu oskarżenia sporządzonego w jego sprawie, grozi mu aresztowanie za rzekome utrudnianie przewodu sądowego, co naraziłoby go na poważne straty moralne i ekonomiczne.

Wobec powyższego w wykonaniu swoich obowiązków poselskich wynikających z ustawy z dnia 9 maja 1996 r. o wykonywaniu mandatu posła i senatora przedkładam niniejsze pismo uprzejmie prosząc Pana Prokuratora o rozważenie możliwości podjęcia w tej sprawie działań nadzorczych pod katem przestrzegania w opisanym postępowaniu zasad prawidłowej pracy prokuratorów prowadzących sprawę Pana Kękusia, a także o rozważenie zasadności wycofania przez prokuraturę wytoczonego w tej sprawie aktu oskarżenia z dnia 12 czerwca 2006 roku sporządzonego przez prokurator Radosławę Ridan, w szczególności z uwagi na treść orzeczenia wydanego w tej sprawie przez Sąd Najwyższy w wyniku wniesionej wcześniej przez Prokuratora Generalnego kasacji.

Proszę również o ujawnienie do mojej informacji treści pisma wskazującego na nieprawidłowości w zakresie prowadzonego postępowania prowadzonego przez Prokuraturę Rejonową Śródmieście-Wschód. Z wyrazami głębokiego szacunku Andrzej Duda”

Jakkolwiek zanim wysłał w.w. pismo poseł A. Duda konsultował jego treść z zatrudnionym w jego biurze poselskim prawnikiem, to okazało się, że nieprawidłowy złożył wniosek i do niewłaściwego skierował go adresata.

Wtedy nie istniała jeszcze instytucja wycofania (cofnięcia) aktu oskarżenia – wprowadzono ją z dniem 1 lipca 2015 r. Prokurator mógł li tylko odstąpić od aktu oskarżenia, a odstąpienie nie było wiążące dla sądu. Uprawnionym do odstąpienia był prokurator bezpośrednio przełożony prokuratora, który sporządził akt oskarżenia. Poinformowała o tym posła A. Dudę zastępca dyrektora Departamentu Postępowania Sądowego Prokuratury Generalnej Halina Niemiec pismem z dnia 3 lipca 2013 r.

Wierzyć się nie chce, że nie tylko doktor nauk prawnych, były wiceminister sprawiedliwości poseł Andrzej Duda o tym nie wiedział, ale także zatrudniany przez jego biuro poselskie prawnik.

Po zapoznaniu się z odpowiedzią H. Niemiec sprawdziłem przepisy, na które się powołała i pismem z dnia 17 lipca 2013 r. poprosiłem posła A. Dudę, żeby złożył do właściwego adresata prawidłowy wniosek, tj. do Prokuratora Rejonowego dla Krakowa Śródmieścia Wschód Krystyny Kowalczyk wniosek o odstąpienie od aktu oskarżenia przeciwko mnie.

Prosiłem, żeby go złożył przed urlopem, który miał rozpocząć z dniem 1 sierpnia 2013 r. Poseł A. Duda nie złożył wniosku. Poprosiłem dyrektora biura poselskiego Wojciecha Kolarskiego o zorganizowanie spotkania posła ze mną.

Odbyło się we wrześniu 2013 r. Poseł Andrzej Duda poinformował mnie, że nie złoży wniosku, o który prosiłem. Zapytany przeze mnie dlaczego nie, wyjaśnił mi „bo nie” i przeprosił mnie wyjaśniając, że musi iść, bio jest spóźnionych na uroczystą mszę świętą.

Potem jeszcze kilkukrotnie prosiłem posła A. Dudę o udzielenie mi zgodnej z prawem pomocy. Prosiłem, żeby wniósł w mojej sprawie interpelację poselską lub żeby skierował zapytanie poselskie.

Nie odpowiadał. Ostatni raz prosiłem go o udzielenie mi pomocy w znanej mu od prawie dwóch lat sprawie w marcu 2015 r. Poseł Andrzej Duda nie odpowiedział, a w dniu 13 maja 2015 r., w okresie kampanii prezydenckiej ogłosił uruchomienie programu „Duda pomoc”. Bo się zorientował, że… „Ludzie nie mają dostępu do sprawiedliwości.”

Po ogłoszeniu przez A. Dudę projektu „Duda pomoc”, w dniu 18 maja 2015 r. w jego biurze poselskim stawiła się red. Krystyna Górzyńska, publicystka m.in. „Warszawskiej Gazety”, autora opublikowanego w wydaniu „Warszawskiej Gazety” z dnia artykułu, „Trwa lincz prokuratorów na dr Zbigniewie Kękusiu”.

Rozmawiała z pracownikiem biura, prawnikiem Fryderykiem Radwanem-Bieda. Prosiła o interwencję w mojej sprawie. Zostawiła kolejne – poza posiadanymi przez posła A. Dudę od czerwca 2013 r., dostarczonymi mu przeze mnie dowod\ami – materiały. Jak mnie potem informowała, jej rozmówca obiecał zajęcie się sprawą… znaną jemu samemu także od prawie dwóch lat.

Cisza… Mnie nie obejmuje „Duda pomoc”.

Mam nadzieję, że zgodzi się Pan ze mną, że mam prawo mieć złe zdanie o Pana wybranku na kandydata na prezydenta Polski. Wiedział Andrzej Duda w czerwcu 2013 r., że mi groziło ze strony sędzi B. Stój umieszczenie mnie areszcie. Wiedział w jakich okolicznościach. Wiedział, że mam troje dzieci. Wie, że z powodu ciążącego na mnie znowu – po uchyleniu skazującego mnie wyroku – oskarżenia, nie mam szans na zatrudnienie. I poza pozorowanym „psu na buty” działaniem w czerwcu 2013 r. przez kolejne dwa lata „palcem w bucie nie kiwnął”.

Pan nazwał kiedyś Andrzeja Zolla tchórzem i obrzydliwym oportunistą. Takim samym tchórzem i obrzydliwym oportunistą jest Andrzej Duda.

Wiem, co myśli, powiedział mi o tym w czerwcu obecności prawnika zatrudnianego przez jego biuro poselskie. o Andrzeju Zollu, o uniwersyteckim środowisku, z którego ten się wywodzi, zapoznawszy się z doręczonymi mu dowodami w sprawie przeciwko mnie złożył wniosek o rozważenie wycofania aktu oskarżenia przeciwko mnie, a potem… stchórzył. Wycofał się.

Sam, albo uległ wpływom. Być może … Pana wpływowi.

Przypomnę, że Pana także prosiłem, dwa lata wcześniej, w 2011 roku o udzielenie mi pomocy. Pan korespondował wtedy ze mną przez wiele miesięcy. Skierował Pan pismo do Rzecznika Praw Obywatelskich Ireny Lipowicz z prośbą o zajecie przez nią stanowiska w sprawie. A ona… przypomnę, oszukała Pana. Skierowałem wtedy wniosek do Pana o złożenie przez Klub Parlamentarny Prawo i Sprawiedliwość wniosku o odwołanie Ireny Lipowicz z urzędu RPO. Poinformowałem Pana, że mnie także wcześniej oszukała, że mi w styczniu 2011 r. odmówiła wniesienia kasacji na moją korzyść od skazującego mnie wyroku sędziego T. Kuczmy z dnia 18.12.2007 r. informując mnie, że… analiza akt sprawy nie wykazała, że zachodzi przesłanka do wniesienia kasacji. Kilka miesięcy później, w sierpniu 2011 r. Prokurator Generalny Andrzej Seremet… wniósł kasację od tego wyroku. W piśmie do Pana, którym złożyłem wniosek, jak wyżej powołałem się na art. 7 pkt 2 ustawy z dnia 15 lipca 1987 r. o Rzeczniku Praw Obywatelskich:

„Sejm odwołuje Rzecznika przed upływem okresu, na jaki został powołany, również

jeżeli Rzecznik sprzeniewierzył się złożonemu ślubowaniu.”

Artykuł 7 pkt 2 ustawy z dnia 15 lipca 1987 r. o Rzeczniku Praw Obywatelskich

Pan mi wtedy zaprezentował w obronie I. Lipowicz „doktrynę Kaczyńskiego”. Pouczył mnie Pan pismem z dnia 25 czerwca 2012 r. – Załącznik 2: „(…) musi Pan mieć na uwadze fakt, że zgodnie z utrwaloną doktryną, za „sprzeniewierzenie się złożonemu ślubowaniu” może być uznane: powtarzające się i przybierające postać utrwalonej praktyki podejmowanie działań mających na celu ograniczenie praw i wolności obywatelskich, uporczywa bezczynność Rzecznika, przejawiająca się w niepodejmowaniu działań na rzecz ochrony praw i wolności obywatelskich w sprawach, w których w sposób nie budzący wątpliwości pożądana byłaby aktywność Rzecznika, czy też brak bezstronności, polegający np. na angażowaniu się w trakcie pełnienia funkcji Rzecznika w działalność polityczną. Podstawę do oceny, czy Rzecznik sprzeniewierzył się złożonemu ślubowaniu, powinna w zasadzie stanowić suma działań (zaniechań) Rzecznika, a nie poszczególne przypadki. Powyższe oznacza, iż brak jest podstaw, aby Klub Parlamentarny Prawa i Sprawiedliwości złożył, w obecnym stanie, wniosek o odwołanie Rzecznika Praw Obywatelskich. Wyrażam nadzieję, że przyjmie Pan moje wyjaśnienia ze zrozumieniem. Z poważaniem PREZES PARTII Prawo i Sprawiedliwość Jarosław Kaczyński”

Źródło: Prawo i Sprawiedliwość, pismo Prezesa Jarosława Kaczyńskiego z dnia 25 czerwca 2012 r., BP-S-

174/06 – Załącznik 2

Żenada….

Pan, prezes partii mającej w nazwie słowa „prawo” i „sprawiedliwość” wyraził nadzieję, że przyjmę ze zrozumieniem trwanie na urzędzie Rzecznika Praw Obywatelskich doskonale opłacanej Żydówki społecznego pasożyta, chroniącej interesu Żyda zwyrodnialca Andrzeja Zolla i jemu podobnych, oszustki, która nie tylko mnie, ale nawet Pana nie wahała się oszukać.

Szkoda, że Pan nie podał źródeł „doktryny” na którą Pan się powołał. Jeśli sprzeniewierzeniem się złożonemu przed Sejmem ślubowaniu miałaby być – jak mnie Pan przekonuje – uporczywa bezczynność Rzecznika, to lepiej… w ogóle zrezygnować z tej, kosztującej podatnika ok. 40 mln zł rocznie, fasady. Pouczył mnie Pan, że:„Podstawę do oceny, czy Rzecznik sprzeniewierzył się złożonemu ślubowaniu, powinna w zasadzie stanowić suma działań (zaniechań) Rzecznika, a nie poszczególne przypadki.”

Jeśli suma, to… ilu działań?

Wyjaśniałem Panu, że mnie „poszczególny przypadek” okrutna Żydówka chroniąca interesu ferajny, w tym judeofaszysty Andrzeja Zolla, pozbawiła możności skorzystania z prawa do wniesienia kasacji od niesłusznie skazującego mnie wyroku, że celem wzruszenia go, przekonany do słuszności mojego stanowiska, prowadziłem potem – skuteczny – protest głodowy przed Prokuraturą Generalną.

A Żydówka oszustka pobierała dalej wynagrodzenie w kwocie kilkunastu tysięcy złotych miesięcznie i – przepraszam za kolokwializm – „woziła dupę po świecie” odbierając nagrody i opowiadając, jakim to prawnym państwem jest Polska.

Przypomnę, że I. Lipowicz ma swoje korzenie w żydowskiej Unii Wolności. Media informowały o jej kandydaturze:

„Irena Lipowicz jest kandydatką PO na stanowisko Rzecznika Praw Obywatelskich – poinformował szef klubu PO Grzegorz Schetyna. (…) Irena Lipowicz (…) byłą posłanką Unii Demokratycznej i Unii Wolności.” Źródło:http://prawo.money.pl/aktualnosci/wiadomosci/artykul/po;ma;kandydata;na;rzecznika;praw;obywatelskich,135,0,617863.html

Żyd Andrzej Zoll mógł piać z zachwytu nad jej wyborem:

„Słowa te piszę już po wyborze na nowego Rzecznika Praw Obywatelskich profesor Ireny Lipowicz.

To świetny wybór. Znam panią Lipowicz od wielu lat. (…)

Będziemy mieć bardzo dobrą Rzecznika Praw Obywatelskich.”

Andrzej Zoll, w: „Zollowie – opowieść rodzinna”; Wydawnictwo Literackie, Sp. z o.o., 2011, s. 490

To reguła, że im o kimś lepiej Andrzej Zoll, tym większe z tej osoby bydlę w podanym tego słowa wyżej znaczeniu.

Sprawdził Pana, jaka będzie suma działań i zaniechań – poszczególnych przypadków – pasożyta, której tak się fucha, którą ją Sejm obdarował spodobała, że chciała jeszcze. Wyjaśniała, że chce … zakończyć projekty, które rozpoczęła?
Co do jednego z całą pewnością jest skuteczna. To projekt: „Kękuś idzie do psychiatryka”.

I na koniec wątku pasożyta społecznego i strażniczki interesu Żydów na urzędzie Rzecznika Praw Obywatelskich Rzeczypospolitej Polskiej oraz wspierającej ją i chroniącej „doktryny Kaczyńskiego” o „sumie działań/zaniechań” Rzecznika jedno jeszcze pytanie….?
Czy istnieje, Panie Prezesie Partii Prawo i Sprawiedliwość, organ, instytucja, stanowisko – jeśli tak, proszę o podanie jego pełnej nazwy oraz pełnej nazwy instytucji, w której się znajduje – który zliczył „poszczególne przypadki” i „waży” udział każdego z nich w całości, czyli w masie ludzkich nieszczęść, krzywd, na które przyzwoliła Irena Lipowicz?
Czy „doktryna Kaczyńskiego” zakłada dla Rzecznika Praw Obywatelskich jakiś dopuszczalny limit „działań/zaniechań”?

Coś mi się wydaje, że z Pana – po prostu – kłamca Panie Kaczyński. Ta Pana „doktryna” jest tak – po prostu – głupia, że albo ją wymyślił idiota i Pan ją bezrefleksyjnie, bezrozumnie zacytował, albo jest Pan kłamcą chroniącym interesu Żydówki z ferajny.

W podsumowaniu Panie Prezesie… nie rozumiem Pana wyjaśnienia i uważam, że poza Panem nikt go nie rozumie.

Kiepski z Pana lider partii Prawo i Sprawiedliwość. Nie dość, że dał się Pan oszukać Rzecznikowi Praw Obywatelskich, oszustce notorycznej Irenie Lipowicz, to ją Pan potem wziął w obronę doktryną o… nieskończonej sumie działań i zaniechań.

Żenada. Dziwić się Andrzejowi Dudzie…

Andrzeja Zolla nazwał Pan przed laty – słusznie – tchórzem i obrzydliwym oportunistą.
A Pan kim jest, Panie Kaczyński?

Też tchórzem i obrzydliwym oportunistą. Może nie aż tak obrzydliwym, jak Andrzej Zoll, ale … nie będziemy się przecież spierać o detale. Tchórz jest tchórzem. Oportunista oportunistą.

Jakkolwiek nie rozumiem Pana, Prezesa Prawo i Sprawiedliwość, wyjaśnienia, nie dziwi mnie ono. Przywykłem…

Przecież Wy różnicie się tylko fizycznie. W głowach macie to samo.

Po tym gdy nadzorowana przez prawie dwa lata przez jej przełożonych z Prokuratury Rejonowej Kraków Śródmieście Wschód – Lidia Jaryczkowska, Piotr Kosmaty, Krystyna Kowalczyk, Edyta Kuśnierz – i Prokuratora Okręgowego w Krakowie Bogdana Karpia prokurator Radosława Ridan sporządziła w dniu 12 czerwca 2006 r. akt oskarżenia przeciwko mnie na podstawie li tylko wydruków ze stron www.zgsopo.webpark.pl i www.zkekus.w.interia.pl, sędzia Tomasz Kuczma wydał w dniu 18 grudnia 2007 r. skazujący mnie wyrok na podstawie zebranych przez niego samego… li tylko dowodów mojej niewinności. W dodatku w przypadku piętnastu czynów w sprzeczności z wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego, który wszedł w życie czternaście miesięcy wcześniej, tj. 19 października 2006 r., a w przypadku Andrzeja Zolla za czyn, który nigdy nie był i nie jest przestępstwem.

Potem, tj. od dnia 18 grudnia 2007 r. przez łącznie cztery lata, do dnia 26 stycznia 2012 r. czyniłem starania, żeby ten oczywiście niesłuszny wyrok wzruszyć w zakresie wszystkich przypisanych mi nim czynów.

„Po drodze” oszukali mnie – i wspierające mnie osoby, w tym śp. Posła Zbigniewa Wassermanna – wszyscy urzędujący w tym czasie Prokuratorzy Generalni, przyjaciel A. Zolla Zbigniew Ćwiąkalski, Andrzej Czuma, Krzysztof Kwiatkowski i Andrzej Seremet. Andrzej Czuma nawet dwa, a Andrzej Seremet trzy razy. Oszukali mnie także oboje po A. Zollu, który uczynił mnie przestępcą Rzecznicy Praw Obywatelskich, Janusz Kochanowski i Irena Lipowicz.

Oni mnie wprawdzie w odpowiedziach na moje wnioski o wniesienie kasacji na moją korzyść od skazującego mnie wyroku z dnia 18.12.2007 r. nie pouczali, jak Pan o dających przyzwolenie na naruszanie prawa doktrynach, ale za to zapewniali mnie, że dokonywali wnikliwych analiz/badań akt sprawy przeciwko mnie Sądu Rejonowego w Dębicy i te analizy – łącznie … osiem – nie wykazywały, że zachodziła przesłanka konieczna do wniesienia kasacji.

A czas leciał, ja straciłem pracę, doskonałą na rynku pracy opinię, kończyły mi się – aż się skończyły – oszczędności.

Szczególnie źle zapisał się – i wciąż zapisuje – podczas sprawowania urzędu Prokuratora Generalnego wybranek Pana brata na ten urząd Andrzej Seremet.

Tylko w okresie od dnia 31 marca 2010 r., gdy on rozpoczynał kadencję, a ja skierowałem pierwsze pismo do niego, do dnia 2 grudnia 2010 r. oszukał mnie aż trzy razy. W grudniu 2010 r. odesłał mi nawet złożone przeze mnie w dniu 4 listopada 2010 r. osobiście w Prokuraturze Generalnej dowody mojej niewinności.

W dniu 30 maja 2011 r. rozpocząłem zatem – uprzedziwszy wcześniej A. Seremeta – prowadzony całodobowo protest głodowy przed Prokuraturą Generalną w Warszawie, żądając przeprowadzenia przez A. Seremeta… czwartego w jego przypadku postępowania wyjaśniającego.

Andrzej Seremet, czyniąc z siebie pośmiewisko, wchodził do budynku Prokuratury i opuszczał go… bocznym wejściem. I… przyglądał mi się z okien swojego gabinetu. Przez dziewięć dni.

Obaj wiemy, jak dynamicznie działa ten sam A. Seremet w sprawach Żydów. Jak? Tego samego dnia, gdy mu zgłaszano – np. Radosław Sikorski – sprawy antyżydowskich zachowań.

W dziewiątej dobie mojego protestu A. Seremet wysłał jednego ze swoich podwładnych do Sądu Okręgowego w Rzeszowie, gdzie znajdowały się akta sprawy przeciwko mnie. Ten wrócił po trzech dniach, informując mnie, że… będzie kasacja. Zakończyłem protest głodowy. Prowadziłem, w dalszym ciągu całodobowo pikietę. Po kolejnych czterech dobach wręczono mi pismo poświadczające, że Prokurator Generalny wniesie – jednak! – kasację.

No i wniósł ją A. Seremet. W dniu 23 sierpnia 2011 r. Napisał w niej nawet, że to kasacja na moją korzyść. A wniósł ją na korzyść … adw. Wiesławy Zoll. Złożył wniosek o drugi raz ściganie mnie z oskarżenia publicznego za jej – ścigane z oskarżenia prywatnego – zniesławienie.

Sąd Najwyższy ochoczo przestał na ten wniosek i … w dacie złożenia niniejszego pisma wciąż jestem ścigany za zniesławienie adw. W. Zoll. Mimo że karalność tego czynu ustała z dniem 1 października… 2013 r.

Ostatnio zademonstrował Andrzej Seremet, kto może na niego liczyć…

Powołał na zastępcę Prokuratora Rejonowego dla Krakowa Śródmieścia Zachód… prokurator Radosławę Ridan. Na wniosek Prokuratora Okręgowego w Krakowie Lidii Jaryczkowskiej.

Tumany trzymają się mocno…

To jest wręcz nieprawdopodobne… Andrzej Seremet oszukał mnie trzy razy broniąc interesu tumana Radosławy Ridan. Potem przyglądał mi się przez 9 dni, gdy prowadziłem protest głodowy, zanim podjął jakiekolwiek działania. Na koniec wniósł wygłodowaną przeze mnie kasację na korzyść adw. Wiesławy Zoll i Radosławy Ridan, bo mimo że prokurator nie wykazała w akcie oskarżenia, że leży w interesie społecznym ściganie mnie z oskarżenia publicznego za ścigane z oskarżenia prywatnego zniesławienie adw. W. Zoll, a sędzia T. Kuczma skazał mnie za ten czyn, to A. Seremet złożył wniosek, żeby mnie po uchyleniu wyroku ścigać za ten czyn raz jeszcze.

A na koniec powołał tumana, bydlę Radosławę Ridan na zastępcę Prokuratora Rejonowego. Żeby świeciła przykładem.

George Orwell mówił:

„Raz się skurwisz – kurwą zostaniesz”
George Orwell

To jakby o Andrzeju Seremecie. Nie ma granicy nieprzyzwoitości, „skurwienia się”, której by nie przekroczył. Tak samo, jak jego niedouczony przyjaciel, którego powołał na Prokuratora Apelacyjnego w Krakowie, okrutny i cwany Żyd Artur Wrona.

Niewykluczone, że przyczyną jego zachowania może być szkolenie, w którym, według mej wiedzy organizowanym przez służby Izraela, uczestniczył w czasie pobytu przed laty w USA.

Sam A. Seremet tak wspomina tamten, w 1991 r. wyjazd: „(…) Kariera nie przeszkodziła mu jednak w spełnianiu marzeń. Jednym z nich był wyjazd do Stanów Zjednoczonych. – Fascynowała mnie historia Ameryki i jej kultura. Zawsze też chciałem na własne oczy zobaczyć miejsce życia pierwotnych mieszkańców Ameryki Północnej – mówi. Z tej miłości w 1991 roku Seremet zrzekł się urzędu sędziego i wyjechał do USA. – Na początku miałem nawet plany, żeby tam zostać, ale kiedy zaczęła mnie zżerać tęsknota za krajem, wróciłem – mówi prokurator. Po półtorarocznej przerwie kariera Seremeta nabrała jeszcze większego rozpędu. (…)”

Źródło: Marcin Banasik, „Andrzej Seremet. Już 4 lata walczy o rozwód prokuratury z polityką”; „Dziennik

Polski”, 14 sierpnia 2014, s. C07

Szczęściarz z Andrzeja Seremeta …
U progu sędziowskiej kariery miał śmiałość zrzec się urzędu sędziego, żeby pojechać na … długie wakacje. Wrócił po półtora roku i nie tylko go z powrotem przyjęli do pracy, ale: „Po półtorarocznej przerwie kariera Seremeta nabrała jeszcze większego rozpędu.”

Aż osiągnął szczyt merytorycznej i moralnej niekompetencji, gdy go prezydent Lech Kaczyński powołał na prokuratora generalnego.

Po tym, gdy informację o uczestnictwie A. Seremeta w szkoleniu organizowanym przez Mosad /Instytut do spraw Wywiadu i Zadań Specjalnych/ otrzymałem z kilku niezależnych źródeł, w tym od osób przebywających w tym samym, co on czasie w USA, trzy razy – pismami z dnia 2 lipca 2014 r., 6 sierpnia 2014 r. i 9 września 2014 r. – kierowałem wnioski do A. Seremeta „o sporządzenie i doręczenie mi wyjaśnienia, czy przebywając w Stanach Zjednoczonych Ameryki uczestniczył Pan w szkoleniu organizowanym przez służby Izraela.”

W odpowiedzi otrzymałem pisma:

1. zastępcy dyrektora Biura Prokuratora Generalnego Piotr Wesołowski z dnia 16 lipca 2014 r. – Załącznik 3: „Rzeczpospolita Polska Prokuratura Generalna Biuro Prokuratora Generalnego Warszawa, dnia 16.07.2014 r. PG VII Ip 130/14 Pan Zbigniew Kękuś /adres – ZKE/ W odpowiedzi na Pana wnioski z dnia 2 lipca 2014 r. (2 pisma), doręczone w dniu 2 lipca 2014 r. o udostępnienie informacji w trybie ustawy z dnia 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej (j.t. Dz. U. z 2014 r., poz. 782) i adresowane do Prokuratora Generalnego – Andrzeja Seremeta o treści: „sporządzenie i doręczenie mi wyjaśnienia, czy przebywając w Stanach Zjednoczonych Ameryki uczestniczył Pan w szkoleniu organizowanym przez służby Izraela”, informuję, co następuje.

Żądana przez Pana informacja dotyczy okresu, kiedy Andrzej Seremet nie pełnił żadnej funkcji publicznej i nie podejmował czynności związanych z funkcją publiczną, a w związku z tym nie stanowi ona informacji publicznej o jakiej mowa w art. 1 ust. 1 w zw. z art. 6 powołanej ustawy o dostępie do informacji publicznej. ZASTĘPCA DYREKTORA Biura Prokuratora Generalnego Piotr Wesołowski”

2. dyrektora Biura Prokuratora Generalnego Ryszarda Tłuczkiewicza z dnia 12 sierpnia 2014 r. – Załącznik 4: „Warszawa, dnia 13.08.2014 r. Rzeczpospolita Polska Prokuratura Generalna Biuro Prokuratora Generalnego /adres – ZKE/ PG VII Ip 130/14 Pan Zbigniew Kękuś /adres – ZKE/ W odpowiedzi na Pana wniosek z dnia 6 sierpnia 2014 r. (data wpływu do Prokuratury Generalnej – 8 sierpnia 2014 r.), dotyczące „doręczenia wyjaśnienia, czy Prokurator Generalny Andrzej Seremet przebywając w Stanach Zjednoczonych Ameryki uczestniczył w szkoleniu organizowanym przez służby Izraela”, uprzejmie informuje, że podtrzymuję stanowisko Zastępcy Dyrektora Biura Prokuratora Generalnego zawarte w kierowanym do Pana piśmie z dnia 16 lipca 2014 r. nr PG VII Ip 130/14. DYREKTOR Biura Prokuratora Generalnego Ryszard Tłuczkiewicz”

3. dyrektora Biura Prokuratora Generalnego Ryszarda Tłuczkiewicza z dnia 16 września 2014 r. – Załącznik 5: „Warszawa, dnia 16.09.2014 r. Rzeczpospolita Polska Prokuratura Generalna Biuro Prokuratora Generalnego /adres – ZKE/ PG VII Ip 130/14 Pan Zbigniew Kękuś /adres – ZKE/ W odpowiedzi na Panapismo z dnia 9 września 2014 r., doręczone w dniu 10 września 2014 r., zawierające wniosek o cyt. „sporządzenie i doręczenie mi oświadczenia, że przebywając przed laty w Stanach Zjednoczonych Ameryki nie uczestniczył Pan w szkoleniu organizowanym przez służby Izraela”, informuję, że wniosek Pana w tym zakresie był już przedmiotem rozpoznania. W piśmie z dnia 16 lipca 2014 r. Zastępca Dyrektora Biura Prokuratora Generalnego poinformował Pana, że żądana informacja nie stanowi informacji publicznej w rozumieniu art. 1 ust. 1 zw. z art. 6 ustawy z dnia 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publ9icznej (j.t. Dz.U. z 2104 poz. 782). Stanowisko to pozostaje w pełni aktualne. Dyrektor Biura Prokuratora Generalnego Ryszard Tłuczkiewicz”

Te odpowiedzi mnożą tylko wątpliwości…

To nic, że wtedy, gdy przebywał w USA nie był A. Seremet funkcjonariuszem publicznym, bo się zrzekł urzędu sędziego. Teraz nim jest. I jego uległość wobec Żydów – kosztem nieżydów – stanie się niedługo przysłowiowa.

To dziwne, ale nikogo z władz Polski – w tym prezydenta Bronisława Komorowskiego i premier Ewy Kopacz – nie interesuje, czy A. Seremet był szkolony przez służby Izraela – według mej wiedzy MOSAD.

Być może zresztą Pana brat, wielki fan Żydów, w tym amerykańskich, dlatego właśnie powołał A. Seremeta na urząd Prokuratora Generalnego, że tego szkolili Żydzi…

Mnóstwo jest w Internecie informacji, ze prezydent Lech Kaczyński przywrócił w dniu 9 września 2007 r. działalność w Polsce jednej z najbardziej znaczących organizacji żydowskich, masońskiej B’nai B’rith – Loża Polin, zdelegalizowanej przez prezydenta Ignacego Mościckiego z dnia 22 listopada 1938 r. – Źródło, na przykład:

https://forumdlazycia.wordpress.com/2014/10/10/22-xi-1938-ignacy-moscicki-dekretem-zdelegalizowal-a-9-ix-2007-lech-kaczynski-przywrocil-dzialalnosc-masonskiej-bnai-brith-loza-polin/

Prezydent I. Mościcki podał w dekrecie z 1938 r. m.in.: “Loża B’nai B’riht ma destrukcyjny wpływ na niepodległe państwo. Członkowie tej loży mają plan opanowania światowej gospodarki (….) Wobec powyższego, że loża B’nai B’rith stanowi zagrożenie dla innych krajów, stanowi je również dla Polski.”

Polin to w języku hebrajskim Polska, ale także ma też swój inny pierwowzór, którym są słowa: Tutaj spocznij. A więc słowo Polska oznacza jednocześnie miejsce ostatecznego spoczynku, czyli jest celem wędrówki.

Po co to było Pana bratu?

Po co Polakom, po co w Polsce loża wrogo do ludzi usposobionych Żydów z loży masońskiej?

Jakie Polska, Polacy możemy mieć z tego korzyści?

Chyba żadne. Są wręcz tacy, którzy mówią, że ponieważ u siebie im „gorąco”, chcą nas spomiędzy Tatr i Bałtyku wykurzyć. Różnymi metodami. Niektórych jakbym już sam doświadczał…

Pytania jak wyżej są oczywiście o tyle zasadne, o ile wiarygodne są źródła, według których to Lech Kaczyński reaktywował w Polsce B’nai B’riht Polin.

Nich mi Pan nie ma za złe, proszę, moich pytania, ale przed laty pracowałem na uczelni i wciąż jest we mnie dociekliwość z tamtych lat. A do tego polskość to dla mnie nie nienormalność, jak dla – na przykład – Żyda zdrajcy Donalda Tuska.

Nawiasem mówiąc, gdy o Pana bracie mowa, pragnę nadmienić, że po tym, jak sam poznałem- i wciąż poznaję – Andrzeja Dudę, co sobą prezentuje w dziedzinie, w której należałoby od niego oczekiwać profesjonalizmu, a przede wszystkim jako człowiek, nabieram przekonania, że Pan go, karierowicza, tchórza, obrzydliwego oportunistę, tylko dlatego wyznaczył na kandydata PiS na prezydenta Polski, że… w pozycji „na kolanach” mówi o Pana bracie.

Pragnę zauważyć, że nie każdy Polak, w tym poseł na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej, zgodziłby się – jak były, dzisiaj mocno tym faktem zawstydzony, członek żydowskiej Unii Wolności, zięć zwanego polakożercą Żyda – Andrzej Duda uczestniczyć w spotkaniu Knesetu w Polsce, na które Pan go oddelegował w styczniu 2014 r.

Może zatem dlatego mnie ostatecznie odmówił udzielenia mi pomocy Andrzej Duda, że w gromadzie moich przeciwników aż roi się od Żydów, z ich – tj. dla wielu – „guru” na czele Andrzejem Zollem…?

xxx

Jak wspomniałem, z powodu sporządzonego przez prokurator R. Ridan w dniu 12 czerwca 2006 r. przeciwko mnie aktu oskarżenia, a potem z powodu skazującego mnie wyroku, dwukrotnie wyrzucono mnie z pracy.

Ze zrujnowaną na rynku pracy opinią – oskarżony, skazany, znowu oskarżony w sprawie „dębickiej”, poza tym w trzech innych sprawach podejrzany, z tego o zniesławienia i znieważenia adw. W. Zoll i A. Zolla, znieważenie prokuratora Bartłomieja Legutko i próbę samouwolnienia się z konwoju w dniu 5 maja 2014 r. – nie mam szans na zatrudnienie mnie.

Stąd moja prośba do Pana o umieszczenie mnie na liście wyborczej kandydatów z Krakowa Prawo i Sprawiedliwość na posłów na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej w wyborach w dniu 25 października 2015 r. do Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej i Senatu Rzeczypospolitej Polskiej.

Rozumiem, że żeby Pan się nad nią zastanowił muszę Pana przekonać, że nie mają racji ci, którzy – jak m.ion. prof. dr. hab. Andrzej Zoll, który nie zna treści publikacji wydawanej od kilkunastu lat pod jego redakcja naukową, a informowany o niej przeze mnie od kilku lat… nie przyswaja – kreują mi wizerunek osoby niezrównoważonej, chorej psychicznie, niepoczytalnej.

Wydaje mi się, że najłatwiej będzie mnie Pana –oraz Adresatów kopii niniejszego pisma – przekonać do tego, że krzywdzi mnie w jej ocenie mojej osoby sędzia Beata Stój.

Jak wspomniałem, natychmiast po tym, gdy Sąd Okręgowy w Rzeszowie uchylił wyrokiem z dnia 15 września 2010 r. skazujący mnie wyrok sędziego T. Kuczmy \zarzucając mu, że w dniu jego wydania, 18 grudniu 2007 r. nie wiedział o wejściu w dniu 19 października 2006 r. w życie w.w. wyroku Trybunału Konstytucyjnego z dnia 11.10.2006 r., koleżanka sędziego T. Kuczmy z pracy, sędzia Beata Stój uznała, że to ja nie posiadam – w dodatku od stycznia 2003 r. – zdolności do rozpoznawania znaczenia moich czynów i zaczęła kierować mnie na badania psychiatryczne. Z opisanymi wyżej po części skutkami.

Przedstawię zatem, w jakich w tym okresie – od stycznia 2003 r. – pracowałem firmach, na jakich stanowiskach oraz jakie zadania do wykonania powierzali mi moi pracodawcy.

Nadmienię, że po ukończeniu w 1982 r. z wynikiem bardzo dobrym studiów na Akademii Ekonomicznej w Krakowie /obecnie Uniwersytet Ekonomiczny w Krakowie/ – Załącznik 6 – władze Uczelni zaproponowały mi podjęcie pracy na stanowisku asystenta profesora.

Pracowałem na Akademii przez 10 lat, w tym czasie m.in. uzyskawszy tytuł doktora nauk ekonomicznych – Załącznik 7.

W 1992 r. zrezygnowałem z przyczyn finansowych – miałem na utrzymaniu dwoje dzieci oraz niepracującą żonę – z pracy na AE. Rozpocząłem pracę w krakowskim Oddziale Coca-Cola Polska sp. z o.o., a potem korzystając z ofert składanych mi przez head-hunetrów /firmy świadczące usługi z zakresu doradztwa personalnego/ pracowałem na kierowniczych stanowiskach w polskich przedstawicielstwach szwajcarskiej firmy Nestle i holenderskiej Royal Ahold.

Ponieważ sędzia Beata Stój twierdzi od dnia 15 marca 2011 r., że jestem niepoczytalny od stycznia 2003 r. pragnę poinformować, że z dniem 1 listopada 2002 r. zostałem zatrudniony na stanowisku dyrektora Obszaru Zarządzania Zakupami, Nieruchomościami i Kosztami w centrali należącego wtedy do irlandzkiego Allied Irish Banks Banku Zachodniego WBK S.A. Zarządzałem zespołem liczącym około 200 pracowników zatrudnionych w Dziale Zakupów, Dziale Nieruchomości, Dziale Logistyki i Administracji i Zespole ds. Zarządzania Kosztami Operacyjnymi.

Zarządzałem liczącym kilkaset obiektów zasobem nieruchomości Banku, do zakresu moich obowiązków należało dokonywanie zakupów – w tym negocjowanie ich warunków – wszystkich produktów i usług dla centrali Banku i jego kilkuset oddziałów, ponosiłem odpowiedzialność za rozliczenia z dostawcami. Zarządzałem budżetem kosztów operacyjnych. Byłem liderem jednego z największych realizowanych wtedy przez BZ WBK S.A. projektów, tj. ograniczenia kosztów operacyjnych i nakładów inwestycyjnych. Na bieżąco współpracowałem z pracownikami centrali AIB w Dublinie.

W Banku Zachodnim WBK S.A. pracowałem do 31 października 2006 r.

Sędzia Beata Stój uznała jednak w dniu 15 marca 2011 r., w opisanych wyżej okolicznościach, że ja przez cały ten okres nie posiadałem zdolności do rozpoznawania znaczenia swoich czynów, że byłem niepoczytalny.

W związku z powyższym, w załączeniu przesyłam Świadectwo pracy poświadczające moje zatrudnienie w BZ WBK S.A. w okresie od dnia 1 listopada 2002 r. do dnia 31 października 2006 r. – Załącznik 8.

W czerwcu 2006 r. dyrektor zarządzający jednej z firm świadczących usługi z zakresu doradztwa personalnego złożył mi w imieniu zarządu ING Banku Śląskiego S.A. ofertę zatrudnienia na stanowisku dyrektora banku dyrektor Pionu Usług. Negocjowaliśmy warunki mojego zatrudnienia przez trzy miesiące.

Zatrudniono mnie z dniem 1 listopada 2006 r. Już 6 listopada 2006 r. nie pracowałem.

Wyrzucono mnie z pracy z powodu w.w. aktu oskarżenia sporządzonego przeciwko mnie w dniu 12 czerwca 2006 r. przez prokurator Radosławę Ridan. Po spotkaniu w dniu 6 listopada 2006 r. zwolniono mnie ze świadczenia pracy i nakazano mi opuścić siedzibę Banku.

Ówczesny prezes zarządu ING Banku Śląskiego S.A., Żyd Brunon Bartkiewicz zastosował wobec mnie bardzo sprytną, właściwą – jak ją nazywam – cywilizacji szwindla taktykę. Poczekał z ujawnieniem jego wobec mnie zamiaru aż dobiegł końca okres mojego wypowiedzenia w BZ WBK S.A., pozwolił mi popracować przez dwa dni – czwartek, piątek – a w poniedziałek mnie wyrzucił z pracy. Bo … stracił do mnie zaufanie z powodu w.w. aktu oskarżenia.

A przecież osoby rekrutujące mnie ze strony Banku wiedziały o nim kilka tygodni przed datą mojego zatrudnienia. Kilka dni przed 2 listopada 2006 r. rozmawiałem na temat aktu oskarżenia z zastępcą dyrektora Departamentu Zarządzania Zasobami Ludzkimi i ta zapewniała mnie, że sprawa przeciwko mnie nie będzie miała żadnego wpływu na moje zatrudnienie i ocenę wyników mojej pracy.

B. Bartkiewicz innego był jednak zdania…

Nawiasem mówiąc, tylko na prośbę członkini zarządu Banku, która miała być moją bezpośrednią przełożoną, skróciłem z trzech do jednego miesiąca przysługujący mi w BZWBK S.A. okres wypowiedzenia. A potem popracowałem dwa dni.

Prosiłem B. Bartkiewicza o zmianę decyzji. Przypominałem mu, że mam dwoje dzieci na utrzymaniu. Nie pomogło. Bezpowrotnie stracił do mnie zaufanie. W odpowiedzi na pismo, które do niego skierowałem otrzymałem pismo z dnia 7 grudnia 2006 r. wiceprezesa zarządu ING Banku Śląskiego S.A. Markies Van Elst o treści – Załącznik 9: „W nawiązaniu do Pana pisma z dnia 17 listopada 2006r. informuję, że Bank podtrzymuje decyzję w zakresie rozwiązania umowy o pracę. Przedstawiona przez Pana argumentacja nie pozwala na zmianę dotychczasowego stanowiska ING Banku Śląskiego S.A. i na wyrażenie zgody na kontynuację zatrudnienia w Banku. Pana działania są niezgodne z istniejącą w Banku polityką Compliance i przyjętymi zasadami rekrutacji pracowników, które nie pozwalają na zatrudnianie osób, których postępowanie nawet w najmniejszym stopniu nie odpowiada normom prawnym. Zarówno zarzuty naruszenia prawa karnego, czego konsekwencją są prowadzone przeciwko Panu postępowania karne, jak i nieujawnienie swojej sytuacji prawnej w procesie rekrutacji spowodowały utratę naszego zaufania. Załączone do pisma dokumenty oraz przedstawione w nich stanowiska i poglądy uzasadniają decyzję Banku w zakresie Pana umowy o pracę. Co istotne Bank nie rozpatruje zasadności Pana stanowiska w niniejszej sprawie, nie ocenia faktów, które są opisywane w załącznikach do pisma z dnia 17 listopada 2006r. Lektura tych dokumentów pozwala jednak na stwierdzenie, że istniejące konflikty, w które jest Pan uwikłany, nie dają wystarczającej rękojmi prawidłowego wykonywania obowiązków pracowniczych.

Stanowisko Banku jest stanowcze, w takiej sytuacji opinia Pana dotychczasowego przełożonego nie może wpłynąć na jego zmianę. W związku z powyższym nie jest możliwe pozytywne rozpatrzenie Pana prośby o wyrażenie zgody na dalsze zatrudnienie w Banku. Ponadto informuję, że dotychczasowa propozycja Banku w zakresie rozwiązania umowy o pracę pozostaje aktualna. Mam nadzieję, że taki sposób zakończenia niniejszej sprawy umożliwi ostateczne rozstrzygniecie kłopotliwej sytuacji, w której znalazł się Pan jak i Bank. Z poważaniem Marlies van Elst

A przecież ja nic złego nie zrobiłem. To było ponad rok przed wydaniem skazującego mnie wyroku.

Cwaniaki.

Jakby to nie oni popełnili błąd w mojej rekrutacji. Prokurator Radosława Ridan zarzuciła mi przecież, że znieważałem i zniesławiałem za pośrednictwem Internetu od … stycznia 2003 r. Nietrudno zatem było się dowiedzieć – w ciągu trwającego trzy miesiące procesu rekrutacji – wszystkiego o mojej sytuacji prawnej.

Ileż ja mam od lat radości, obserwując, jak żydostwo z ING Banku Śląskiego S.A. – kiedyś Brunon Bartkiewcz, a teraz, od kilku lat Małgorzata Kołakowska – łże, jak korzystać musi z łaskawości nadzwyczaj życzliwych Brunonowi Bartkiewiczowi i Bankowi, którego Rady Nadzorczej jest wiceprzewodniczącym, jedocześnie pracując w centrali Grupy ING – prokuratorów i sędziów.

Ciekaw jestem, czy ci im świadczą usługi nieodpłatnie, czy też to dla nich … chałtury.

Nawiasem mówiąc Brunon Bartkiewicz to ten tuman albo cwany łajdak, który spowodował straty 800.000 Polaków podczas prywatyzacji Banku Śląskiego. Był za nią odpowiedzialny. A skończyło się tak, jak przypomniała „Gazeta Wyborcza” w, generalnie, panegiryku na cześć B. Bartkiewicza po jego awansie do … I ligi – Załącznik 10:

„W 1990r. został dyrektorem w Banku Śląskim. Miał zbudować biuro maklerskie i razem z prezesem Marianem Rajczykiem przygotować bank do wejścia na warszawską giełdę. Szybko awansował do zarządu, o czym – zdaniem jego ówczesnych współpracowników – zdecydowała głównie znajomość angielskiego.

Wszystko szło dobrze aż do debiutu. Potem rozpętała się nawałnica – chętni na akcje banku drobni inwestorzy ustawiali się w kolejkach, żeby za 50 zł kupić akcje. I mieli nosa – już pierwszego dnia notowań kurs wzrósł 13,5-krotnie w stosunku do ceny emisyjnej. Problem w tym, że nie mogli swoich papierów sprzedać – okazało się, że świadectwa depozytowe 800 tys. drobnych akcjonariuszy potwierdzające, że wpłacili pieniądze na zakup akcji, nie zostały zarejestrowane w biurze maklerskim. Za to najmniejszych problemów ze sprzedażą papierów nie mieli pracownicy biura ani szefostwo banku – zadbali, żeby ich akcje zostały na czas zarejestrowane na rachunkach.
Drobni akcjonariusze wpadli we wściekłość – chcieli, żeby Rajczyk i Bartkiewicz stanęli przed sądem i z własnej kieszeni zapłacili za ich straty. Prywatyzację badała sejmowa komisja, a oskarżenia sięgały najważniejszych osób w państwie. Kariery Rajczaka i wiceprezesa Bartkiewicza zawisły na włosku. Rajczak rzeczywiście odszedł. Ale dla Brunona to był punkt zwrotny – rada nadzorcza powierzyła mu kierowanie bankiem najpierw jako p.o. prezesa, a po kilkunastu miesiącach był już pełnoprawnym szefem banku.”

Źródło: Nina Hałabuz, „Bartkiewicz awansuje do pierwszej ligi”, „Gazeta Wyborcza”, 2 listopada 2009r., s. 23

I nikt nie tylko nie wyrzucił B. Bartkiewcza z pracy za tak ogromne straty wizerunkowe, ale nawet go awansowano. Jak się to ma do wyjaśnienia dla mnie – Załącznik 9: „Pana działania są niezgodne z istniejącą w Banku polityką Compliance i przyjętymi zasadami rekrutacji pracowników, które nie pozwalają na zatrudnianie osób, których postępowanie nawet w najmniejszym stopniu nie odpowiada normom prawnym.”

Może dlatego polityka i zasady nie miały zastosowania, że dzięki B. Bartkiewiczowi zarobił, kto miał zarobić?
A to, że z jego winy straty poniosło 800.000 Polaków…?

Jak Was poznaję, jest u niektórych z Was tak, że im większą liczbę Polaków skrzywdzi Żyd, albo im większą krzywdę wyrządzi Polakowi, tym dla – niektórych – Żydów większy bohater, guru.

Ważne też, żeby Żyd miał o sobie dobre zdanie. A Brunon Bartkiewicz ma. Tak o sobie mawia:

„Sam Bartkiewicz zapytany o cechy dobrego szefa wymienia dwie:

– Musi lubić ludzi i być porządnym człowiekiem”

Źródło: Nina Hałabuz, „Bartkiewicz awansuje do pierwszej ligi” ; „Gazeta Wyborcza”, 2 listopada 2009r., s. 23

Jakby powiedzieli młodzi… zajebiście porządny człowiek, zajebiście lubiący ludzi.

O ile ci są Żydami.

Z B. Bartkiewiczem jest związane jeszcze jedno, moim zdaniem groteskowe, zdarzenie.

Jak podała „Gazeta Wyborcza” w wydaniu z dnia 2 listopada 2009 r., zatrudnił aktora Marka Kondrata w celu zmiany wizerunku Banku. ING Bank Śląski S.A. ma być dzięki jego uczestnictwu w spotach reklamowych postrzegany jako nowoczesny bank dla szanującej swoje pieniądze klasy średniej /Źródło: Nina Hałabuz, „Bartkiewicz awansuje do pierwszej ligi”; „Gazeta Wyborcza”, 2 listopada 2006 r., s. 23 – Załącznik 10/.

I oto co stało się z Markiem Kondratem… Stracił sens życia. Zrezygnował z pracy w zawodzie, a mediom prezentował się jako wyznawca nudy.

„Nuda jest stanem niesłychanie przeze mnie pożądanym. Uwielbiam ją. Nadmiar nudy wolę zagospodarowywać sobie własną atrakcyjnością niż pozwolić na to, żeby np. zaczęło mi to aranżować państwo. Albo też taka adrenalina, którą znam z poprzedniego zawodu … . Rośnie, kiedy kurtyna idzie w górę, i strasznie spada, gdy idzie w dół i nie wiadomo, co ze sobą zrobić. Od tego właśnie, odchodząc z aktorstwa się wyzwoliłem. Uciekłem.

(…) Tak zwana ciekawość życia w ogóle mnie nie dotyczy. Życie mi się niesłychanie uprościło, nie widzę w nim żadnej wielkiej fascynacji. (…) Ludzie zostali przeze mnie rozpoznani już jakiś czas temu, już wiem, kim są. (…) I zajmuję się psem. Myję miskę z poprzedniego dnia, szykuję mu dwie garści chrupek i połowę puszeczki. Daję kawałek masełka na zachętę. On lubi masełko. Gdy Bodek zje śniadanie, mam poczucie, że najważniejsza sprawa jest załatwiona. (…) Od zwierzeń mam psa Bodzia. Lubię jego bezinteresowność, czułość w oczach, coraz więcej zrozumienia. (…).”

Źródło: „Od zwierzeń mam psa Bodzia – wywiad z Markiem Kondratem”; „Sens”, nr 10, 25 październik 2010 r. s. 10 do 16

Mówił też Marek Kondrat, jak i dlaczego bawią go ludzie/obiekty:

„Czasem przyglądam się ludziom i buduję ich scenariusze życiowe, kojarzę ich w swojej przestrzeni

z drugimi osobami. Wymyślam, jaki mają temperament, jaki to obiekt jest na wydaniu publicznym,

a jaki istnieje prywatnie. To mnie bardzo, ale tylko bawi.”

Źródło: „Od zwierzeń mam psa Bodzia – wywiad z Markiem Kondratem”; „Sens”, nr 10, 25 październik 2010 r. s. 10 do 16

Beneficjent łask, które na niego spłynęły ze strony B. Bartkiewicza – media podają, że zarabia dzięki spotom reklamowym dla ING Banku Śląskiego S.A. ok. 1 mln zł – Marek Kondrat stracił sens życia, a dla mnie dzięki temu samemu Żydowi – „trafnie użyty wulgaryzm jest doskonałym instrumentem opisu świata” [1]skurwysynowi[2], kłamcy i tchórzowi, życie nabrało szczególnego sensu.

Zaczęła się walka o byt, mój i moich dzieci.

Od kilku miesięcy Marek Kondrat na zakończenie spotów reklamujących usługi świadczone przez ING Bank Śląski S.A. mówi: „ING Bank Śląski S.A. – liczą się ludzie”. A kto ich – Brunona Bartkiewicza, Małgorzatę Kołakowską – poznał wie, że prawda brzmi tak:

„ING Bank Śląski S.A. – liczy się żydowskie bydło”

Zbigniew Kękuś

Nawiasem mówiąc, co do profesjonalizmu niewiele zdaje się od B. Bartkiewicza i M. Kołakowskiej odbiegać ich wychowanek, wzięty przez Ewę Kopacz do jej rządu na ministra finansów Mateusz Szczurek

Wprawdzie w ING Banku Śląskim S.A. długo nie popracowałem, ale nie dlatego przecież, że ja nie posiadałem wtedy – jak twierdzi sędzia B. Stój od marca 2011 r. – w 2006 r. zdolności do rozpoznawania znaczenia moich czynów, ale wyłącznie dlatego, że Żyd skurwysyn Brunon Bartkiewicz … wiedział, że mu ze mną wolno zrobić, co mu się rzewnie podoba, bo go później będzie broniła judeoferajna z wymiaru sprawiedliwości.

Oto warunki, na których mnie zatrudniono w ING Banku Śląskim S.A. – Załącznik 11: „ING Bank Śląski Marlies van Elst Warszawa, 29 września 2006 r. Pan Zbigniew Kękuś Szanowny Panie W imieniu ING Banku Śląskiego S.A. niniejszym potwierdzam zamiar zatrudnienia Pana na stanowisku Dyrektora Banku – Pion Usług nie później niż 1 stycznia 2007 r. na następujących warunkach:

Umowa o pracę na czas nie określony z 3-miesięcznym okresem wypowiedzenia oraz umowa o zakazie konkurencji z 6 miesięczną klauzulą konkurencyjną (z możliwością jej wcześniejszego rozwiązania przez Bank)

Miesięczne wynagrodzenie zasadnicze w wysokości 35.000 zł

Pełny wymiar czasu pracy,

Premia na zasadach określonych w Regulaminie premiowania pracowników ING Banku Śląskiego S.A. (obecnie maksymalna premia w wysokości 40% rocznego wynagrodzenia zasadniczego przy wykonaniu zadań na poziomie 120 pkt),

Opieka medyczna w Medicover na zasadach obowiązujących w Banku (dopłata do karty rodzinnej dokonywana przez Pracownika – rekompensowana przez Pracodawcę dodatkiem do wynagrodzenia zasadniczego)

Samochód do wyboru z następującej listy z ratą leasingową w przedziale 2269-2302PLN.:

Nissan Primera 1,9

Opel Vectra 1.9

Ford Modeno 2.0

Toyota Avensis 2.0

Telefon komórkowy z limitem 400 PLN miesięcznie,

Udział w programie opcji,

Dobrowolne ubezpieczenie grupowe Nationale-Nederlanden z funduszem kapitałowym .

Oferta ważna jest do 15 października 2006 r. Z poważaniem, Yours Faithfully Marlies van Elst, Zastępca Dyrektora Departamentu Zarządzania Zasobami Ludzkimi Anita Piecuch

Niepoczytalnemu by raczej takich warunków nie zaproponował jeden z największych banków w Polsce…

Nawiasem mówiąc, na niewiele gorszych byłem zatrudniony w Banku Zachodnim WBK S.A. Jeśli przyjąłem ofertę ING, to dlatego przede wszystkim, że po kilku latach pracy we Wrocławiu, miałem wrócić do Krakowa. Centrala ING Banku Śląskiego S.A. mieści się w Katowicach, a że mieszkałem niedaleko wyjazdu na autostradę w kierunku Katowic, mogłem dojeżdżać tam do pracy z Krakowa.

xxx

Po wyrzuceniu mnie z pracy przez Żyda skurwysyna Brunona Bartkiewicza podupadłem na zdrowiu.

Gdy wyzdrowiałem, podjąłem, w maju 2007 r., pracę w holenderskiej firmie DTZ Management Polska Sp. z o.o. Zatrudniono mnie na stanowisku – a raczej stanowiskach – dyrektora dwóch, zlokalizowanych w Swarzędzu pod Poznaniem i w Gdańsku centrów handlowych należących do austriackiej firmy AKRON Management Sp. z o.o. Taką o mnie opinię w Rocznym przeglądzie wyników przedstawił prezes zarządu DTZ – Załącznik 12: „Performance Management System Performance Form Comments made by superior: Zbyszek is the very ambitious and very effective employee. He built very good relations with new client – AKRON and well organized the work of reporting to his team in both managed centres in Swarzędz and Gdańsk. He is providing also the reporting to the clients with elements of asset management what should be very helpful in his career at the Asset Manager position in the future. /imię i nazwisko – ZKE/

Co znaczy: „Zbyszek jest bardzo ambitnym i bardzo skutecznym pracownikiem. Buduje bardzo dobrą relację z nowym klientem AKRON…”

To nie jest opinia o osobie niepoczytalnej, jaką wtedy miałem być w opinii sędzi Beaty Stój z marca 2011 r.

xxx

Po kolejnych kilku miesiącach, w czerwcu 2008 r. prezes polskiego przedstawicielstwa austriackiej firmy świadczącej usługi z zakresu doradztwa personalnego złożył mi imieniu zarządu Spółki Skarbu Państwa Polskie Linie Lotnicze LOT S.A. ofertę pracy na stanowisku dyrektora Pionu Infrastruktury.

Do końca lipca negocjowaliśmy warunki mojego zatrudnienia.

Pomny doświadczeń z żydowskim bydłem z ING Banku Śląskiego S.A. przed zawarciem umowy, wysłałem w dniu 29 lipca 2008 r. e-mail’a do dyrektora Biura Spraw Pracowniczych PLL LOT S.A. Anny Chylińskiej, w którym podałem – Załącznik 13: Szanowna Pani, W nawiązaniu do prowadzonych przez nas rozmów przesyłam, celem umożliwienia Państwu dokładanego zapoznania się z moją obecną sytuacją prawną, adresy stron internetowych, prezentujących szczegółowe o niej informacje: www.majewski.nazwa.pl/zgsopo, www.zgsopo.z.pl, www.zgsopo.pl, oraz strony: www.majewski.nazwa.pl, zgsopo/kekus, www.zkekus.pl.

Wyrokiem Sądu Rejonowego w Dębicy z dnia 18.12.2007r. /sygn. akt II K 451/06/ skazany zostałem za popełnienie przestępstwa z art. 226 § 1 i inne, tj. w latach 2003-2005, za pośrednictwem Internetu:

1. Znieważania /art. 226 § 1 k.k./ i zniesławiania /art. 212 § 2 k.k./ sędziów Sądu Okręgowego w Krakowie: SSO Ewa Hańderek SSO Teresa Dyrga, SSR Agata Wasilewska-Kawałek, SSO Agnieszka Oklejak, SSO Danuta Kłosińska, SSR Izabela Strózik, SSO Anna Karcz-Wojnicka, SSO Jadwiga Osuch, SSO Małgorzata Ferek, SSO Maja Rymar oraz sędziów Sądu Apelacyjnego w Krakowie: SSA Włodzimierz Baran, SSA Jan Kremer, SSA Maria Kuś-Trybek, SSA Anna Kowacz-Braun, SSA Krzysztof Sobierajski.

2. Znieważania /art. 226 § 3 k.k./ i zniesławiania /art. 212 § 2 k.k./ konstytucyjnego organu Rzeczypospolitej Polskiej, Rzecznika Praw Obywatelskich Rzeczypospolitej Polskiej, Andrzeja Zoll.

3. Zniesławiania /art. 212 § 2 k.k./ mec. Wiesławy Zoll.

4. Rozpowszechniania wiadomości z rozprawy sądowej prowadzonej z wyłączeniem jawności /art. 241 § 2 k.k./, tj. z prowadzonej w latach 1997-2006 przez Sąd Okręgowy w Krakowie sprawy z mojego powództwa o rozwód.

Ponieważ w.w. wyrok wydany został zaocznie oraz jest sprzeczny z wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego z dnia 11.10.2006r., ogłoszonym w Dzienniku Ustaw z dnia 19.10.2006r., w maju br. złożyłem wniosek o wznowienie postępowania. Obecnie czekam na stanowisko Sądu w sprawie w.w. wniosku. Pozdrawiam, Zbigniew Kękuś”

E-maila, jak wyżej wysłałem w dniu 29 lipca 2008 r. dwukrotnie, o godz. 15:27 oraz o godz. 16:12/

W dniu 31 lipca 2008 r. zawarliśmy Umowę menedżerską. W imieniu zarządu PLL LOT S.A. podpisał ją prezes zarządu Dariusz Nowak – Załącznik 14:

Zakres moich obowiązków przedstawiono w Załączniku nr 1 do Umowy menedżerskiej z dnia 31.07.2008 r. – Załącznik 15: „Załącznik nr 1 do Umowy menedżerskiej z dnia 31.07.2008 Zakres usług Zleceniobiorcy

1. Zapewnienie właściwego nadzoru nad działalnością obszarów zakupów i administracji.

2. Zapewnienie wymaganej ciągłości dostaw towarów i materiałów dla PLL LOT SA.

3. Zapewnienie właściwego funkcjonowania centralnej organizacji zakupowej w PLL LOT S.A.

4. Doradztwo w zakresie doskonalenia organizacji zakupowej, zarządzania inwestycyjno-remontowego i administracyjnego w nieruchomościach należących do PLL LOT S.A.

5. Koordynacja działań związanych z obsługą magazynową oraz inwentaryzacyjną oraz zapewnienie skutecznego zarządzania zasobami archiwum zakładowym, przy jednoczesnym zachowaniu racjonalnego poziomu kosztów w w/w obszarach.

6. Wyznaczanie kierunków działalności centralnej organizacji zakupowej PLL LOT S.A. oraz polityki zapewnienia programów inwestycyjno-remontowych i zarządzania administracji dla PLL LOT S.A.

w tym w szczególności:

1. Współtworzenie strategii inwestycyjnej dotyczącej zmian, rozbudowy, przebudowy i modernizacji nieruchomości należących do PLL LOT S.A. w tym bazy technicznej.

2. Doradztwo i współpraca przy tworzeniu i realizacji przyjętego planu inwestycyjno – remontowego. Prowadzenie, w ramach przyznanego budżetu, działań remontowych i modernizacyjnych.

3. Doradzanie w sprawach polityki nadzoru nad robotami w ramach podpisanych przez PLL LOT S.A. umów.

4. Koordynowanie utrzymania w stałej ciągłości dostaw mediów do PLL LOT S.A.

5. Kontrola nad przyjętą polityką w zakresie obsługi central telefonicznych, współpraca z operatorami telekomunikacyjnymi.

6. Koordynowanie prac magazynów PLL LOT S.A. oraz archiwum firmowego.

7. Doradztwo w prowadzeniu działalności handlowej w zakresie wszystkich kategorii ogólnych towarów i usług pozyskiwanych przez PLL LOT S.A., a także współudział w prowadzeniu działalności handlowej w zakresie kategorii specjalistycznych.

8. Bieżące doradzanie i dostosowywanie organizacji zakupowej do warunków rynkowych i potrzeb klientów wewnętrznych, wdrażanie nowych rozwiązań w ramach budżetu, optymalizowanie kosztów.

9. Doradzanie, ustalanie i kontrola realizacji zasad polityki zakupowej oraz zawieranie umów związanych z zakupami kategorii ogólnych i specjalistycznych w ramach polityki firmy.

10. Koordynacja współpracy ze spółkami zależnymi PLL LOT S.A. w zakresie polityki zakupowej i zaopatrzenia.

11. Kontrola realizacji jakości dostaw i nadzór nad obsługą reklamacji.

12. Doradztwo w przygotowywaniu kontraktów i prowadzenie negocjacji.

13. Doradztwo i kontrola nad przebiegiem procesu tworzenia i monitorowania budżetu w obszarach zakupów i administracji.”

 

W PLL LOT S.A. zatrudniono mnie między innymi ze względu na moje doświadczenie w kierowaniu przez kilka lat z bardzo dobrymi efektami projektem oszczędności kosztów operacyjnych oraz nakładów inwestycyjnych w Banku Zachodnim WBK S.A.

PLL LOT S.A. rozpoczynał jesienią w 2008 r. realizację podobnego projektu. Miałem mu liderować dla Grupy Kapitałowej PLL LOT S.A., w skład której obok Spółki matki wchodziły: Centralwings, Eurolot, Petrolot, LOT Catering, LOT Ground Services i LOT Auto-Services.

Tym razem trafiłem na … cara z Tarnowa Aleksandra Grada – „Car z Tranowa – Aleksander Grad”; Źródło: „Wprost”, 6.09.2009r., nr 36, s. 40 – który postanowił dopomóc, moim oczywiście kosztem, kolegom z wymiaru sprawiedliwości.

Kilka tygodni po rozpoczęciu przeze mnie pracy, prezes zarządu PLL LOT S.A. poinformował mnie, że sprawujący nadzór właścicielski nad Spółką minister Skarbu Państwa Aleksander Grad żąda usunięcia z Internetu strony www.zkekus.pl /obecnie www.kekusz.pl/, na której od stycznia 2003 r. członkowie Stowarzyszenia Obrony Praw Ojca z Warszawy umieszczali materiały dotyczące rozpoznawanej od czerwca 1997 r. przez Sąd Okręgowy w Krakowie Wydział XI Cywilny-Rodzinny sprawy o rozwód pomiędzy mną i moją żoną oraz jej dla mnie następstw.

Szantażowany utratą pracy – celem podjęcia pracy w PLL LOT S.A. zrezygnowałem z pracy w DTZ Management Polska Sp. z o.o. i przeprowadziłem się z Poznania do Warszawy – przypomniałem prezesowi D. Nowakowi:

1. że osobiście, w obecności mojego wtedy mojego przyszłego przełożonego, wiceprezesa zarządu PLL LOT S.A. ds. finansowych poinformowałem go przed zawarciem Umowy menedżerskiej, na podstawie której zostałem zatrudniony, o w.w. stronie internetowej, przyczynach jej założenia i funkcjonowania,

2. o poinformowaniu przeze mnie wszystkich osób uczestniczących w mojej rekrutacji o stronach internetowych, prezentujących materiały dotyczące mojej sytuacji prawnej, w tym o podaniu przeze mnie adresów tych stron dyrektorowi Biura Spraw Pracowniczych PLL LOT S.A. Annie Chylińskiej, skierowanym do niej przed zawarciem w dniu 31 lipca 2008 r. Umowy menedżerskiej e-mail’em z dnia 29 lipca 2008 r.

Po kilku dniach wręczono mi pismo prezesa zarządu PLL LOT S.A. z dnia 31 października 2008 r. o treści – Załącznik 16: „Polskie Linie Lotnicze LOT S.A. ul. 17 Stycznia 39 00-906 Warszawa Dariusz Nowak Prezes Zarządu Dyrektor Generalny D/3273/2008 Warszawa dnia 31 października 2008r. Pan Zbigniew Kękuś Dyrektor Pionu Infrastruktury Szanowny Panie Uprzejmie zwracam uwagę, że mimo wspólnie poczynionych wstępnie ustaleń co do zdjęcia przez Pana strony internetowej dotyczącej Pana osobistego życianie uczynił Pan tego do dnia dzisiejszego.

Jest Pan zatrudniony na stanowisku Dyrektora Pionu Infrastruktury i stanowisko to wymaga nie tylko profesjonalnych kompetencji ale również obliguje do przestrzegania zasad współżycia społecznego.
Pełni Pan stanowisko kierownicze i funkcja ta powinna była obligować Pana do zachowania wysokiego standardu w zakresie kultury osobistej i norm zachowania. Dalsze utrzymywanie przez Pana internetowej strony z opisem osobistych doświadczeń daleko wykracza poza przyjęte dobre obyczaje i nie licuje z funkcją, którą Pan pełni w spółce. Z przykrością muszę dodatkowo zauważyć, że w ten sposób podważa Pan swój autorytet.

Rekomendacje, które zaważyły o przyjęciu Pana do pracy wskazywały, że jest Pan całkowicie odpowiedzialnym, ceniącym sobie rzetelność i dbanie o najwyższe normy w zakresie zachowania.
Dlatego też ponawiam prośbę o zaniechanie działań i zdjęcie strony z Internetu. Niepodjęcie przez Pana działań w tym kierunku będzie zrozumiane jako nadużycie zaufania, którym obdarzył Pana zarząd Spółki, zatrudniając Pana na tym stanowisku.
Liczymy na szybką reakcję z Pana strony. Z poważaniem Dariusz Nowak.”

Sam prezes D. Nowak nie miał zamiaru zwolnić mnie z pracy. Dopiero, co mnie przecież zatrudnił.

Dzień przed sporządzeniem w.w. pisma z dnia 31.10.2008 r., w dniu 30.10.2008 r. wydał Polecenie Służbowe o treści – Załącznik 17: „Polskie Linie Lotnicze Spółka Akcyjna Egz. Nr 1 POLECENIE SŁUŻBOWE PREZESA ZARZĄDU PLL LOT S.A. D/20/2008/DZ z dnia 30 października 2008 r. w sprawie powołania Zespołu ds. negocjacji z PKN Orlen S.A. dotyczących długoterminowych dostaw pali dla Grupy Kapitałowej PLL LOT S.A.

§ 1. Powołuję Zespół ds. negocjacji z PKN ORLEN S.A. dotyczących długoterminowych dostaw paliw dla Grupy Kapitałowej PLL LOT S.A. (zwany dalej „Zespołem”), następującym składzie:

1. Konrad Tyrajski (D-4) – Przewodniczący Zespołu,

2. Marcin Oblicki (FF) – Członek Zespołu,

3. Zbigniew Kękuś (A) – Członek Zespołu.

§ 2. Celem powołania Zespołu jest przeprowadzenie negocjacji z PKN ORLEN S.A., dotyczących długoterminowych dostaw paliwa dla Grupy Kapitałowej PLL LOT S.A.

§ 3. Zespół jest zobowiązany do bieżącego raportowania Zarządowi PLL LOT S.A. o wynikach prowadzonych negocjacji.

§ 4. Polecenie wchodzi w życie z dniem podpisania. PREZES ZARZĄDU Dariusz Nowak”

Takich – jak wszystkie wyżej wymienione – zadań zarząd narodowego przewoźnika nie powierzyłby raczej osobie niepoczytalnej, za jaką mnie w tym czasie uznała sędzia Beata Stój dwa i pół roku później, w marcu 2011 r.

W osobistej ze mną rozmowie na temat Polecenia Służbowego z dnia 30.10.2008 r. prezes D. Nowak poinformował mnie, że je wydał ponieważ wydaje mu się, że go – jak to określił – „kiwają na paliwie”, a mnie darzy zaufaniem ze względu na zaufanie, jakim on darzy osoby, które udzieliły mi referencji w procesie rekrutacji.

Konrad Tyrajski był wiceprezesem Zarządu PLL LOT S.A. ds. finansowych, a Marcin Oblicki dyrektorem Biura Skarbca.

Wskazać należy, że jakkolwiek jedną z jednostek zarządzanego przeze mnie Pionu Infrastruktury było Biuro Zakupów, to zakres jego działania nie obejmował zakupów paliwa. Zakupów paliwa nie ujęła także PLL LOT S.A. w Załączniku nr 1 do Umowy Menedżerskiej z dnia 31.07.2008 r. „Zakres usług Zleceniobiorcy”

Paliwo kupował Zespół ds. Zakupu Paliwa jako jednostka organizacyjna Biura Skarbca. Kierowany przeze mnie Pion Infrastruktury miał ten Zespół przejąć.

Ostatecznie zdążyłem odbyć tylko kilka z nim spotkań, bo mnie z dniem 6 lutego 2009 r. wyrzucono z pracy w PLL LOT S.A.

Wprawdzie stronę www.zkekus.pl zdjęto, ale wtedy minister Aleksander Grad zażądał, żeby zniknęły… wszystkie o mnie informacje w Internecie. To było niewykonalne. Skierowałem wtedy pismo z dnia 30 stycznia 2009 r. do konstytucyjnego zwierzchnika A. Grada, prezesa Rady Ministrów Donalda Tuska, którym złożyłem – Załącznik 18: „Szanowny Pan Donald Tusk Premier Rzeczypospolitej Polskiej Kancelaria Prezesa Rady Ministrów Al. Ujazdowskie 1/3 00-583 Warszawa Dotyczy:

1. Wniosek o odwołanie pana Aleksandra Grada ze stanowiska Ministra Skarbu Państwa, z przyczyn:

a. Prowadzenia polityki kadrowej w Spółce Skarbu Państwa, PLL LOT S.A., sprzecznej ze standardami prezentowanymi w mediach przez Przewodniczącego Klubu Platformy Obywatelskiej, Pana Zbigniewa Chlebowskiego, przez utrzymywanie na stanowisku Dyrektora Generalnego-Prezesa Zarządu PLL LOT S.A., pana Dariusza Nowaka, dyskryminującego mnie i zmuszającego do rezygnacji z korzystania z mych praw i wolności obywatelskich.

b. Przygotowania projektu ustawy reprywatyzacyjnej, której zapisy stanowią zagrożenie dla finansów Rzeczypospolitej Polskiej i skutkować mogą – między innymi – potrzebą zadłużenia Polski, i/lub podniesienia podatków.

c. Współuczestnictwa w niszczeniu mnie za mój sprzeciw wobec obrazy moich dzieci i moich praw obywatelskich przez Wiesławę i Andrzeja Zoll oraz wskazanych w niniejszym piśmie sędziów i prokuratorów.”

Lepszego adresata moich wniosków wybrać nie mogłem…

Tydzień później… wyleciałem z LOT’u w trybie natychmiastowym. Pozbawiono mnie możności skorzystania z wszystkich warunków Umowy menedżerskiej z 31.07.2008 r., w tym okresu wypowiedzenia, umowy o zakazie konkurencji.

Nie muszę chyba dodawać, że zażydzony wymiar sprawiedliwości wybił mi z głowy – m. in. sędzia Halina Plasota z Sądu Okręgowego w Warszawie – myślenie o uzyskaniu rekompensaty za bezprawne pozbawienie mnie pracy.

A prezes D. Nowak nie mylił się, że go „kiwali na paliwie”. Słuszne były jego obawy co do jakości w 2008 roku zakupów paliwa dla PLL LOT S.A. Tylko w 2008 r. Spółka poniosła prawie 500 mln zł strat na paliwie. W kwietniu 2009 r. „Gazeta Transportowa” podała:

„Według informacji Ministerstwa Skarbu, przedstawionych w początkach kwietnia w Sejmie, Polskie Linie Lotnicze LOT miały pod koniec 2008r. ponad 600 mln zł strat, przy czym 491 mln strat netto to efekt umów mających zabezpieczyć ceny paliwa.”
Źródło: Franciszek Nietz, „Opcje paliwowe zmorą – LOT walczy o zachowanie płynności”,

„Gazeta Transportowa” nr 16 (830) 22 kwietnia 2009r., s. 1

Miesiąc wcześniej, w wydaniu z dnia 20 marca 2009r. „Dziennik Polska Europa Świat” podał w artykule zatytułowanym „LOT, kupując paliwo, łamał instrukcję”, następującą informację o wynikach przeprowadzonego w PLL LOT S.A. przez firmę doradczą PricewaterhouseCoopers audytu kontraktów paliwowych: „Zakończył się audyt kontraktów paliwowych LOT. Jak ustalił ‘WSJ Polska”, firma doradcza PricewaterhouseCoopers wynajęta przez radę nadzorczą LOT uznała, że przy transakcjach zawieranych w lipcu 2008r. popełniono błędy. Naruszona została wewnętrzna instrukcja spółki z 2001r. Doradca skrytykował przede wszystkim to, że niektóre umowy zawarte zostały na dłużej niż 3 – 6 miesięcy w okresie gdy ropa na świecie biła rekordy i płacono ponad 140 dol. za baryłkę. Mimo, że firmie udało się zabezpieczyć dostawy przy cenie 124 dol. za baryłkę ropy, to nawet przy obecnych cenach surowca jest ona ponad dwukrotnie wyższa, niż rynkowa.

(…) Niewątpliwie możemy mieć w tym przypadku do czynienia z działaniem na szkodę spółki – dodaje Adrian Furgalski z ZDG TOR. Według niego choć LOT nie jest jedyną linią na świecie, która potknęła się na kontraktach paliwowych, to podpisanie kontraktów dłuższych niż na trzy miesiące jest błędem. Tym bardziej, że chybione kontrakty mocno skomplikowały sytuację firmy. W większości należności wobec banków muszą być spłacone do końca roku i to właśnie ogranicza płynność finansową firmy.

Do tego stopnia, że LOT nie jest w stanie regulować na bieżąco faktur.”

Źródło: Cezary Pytlos, „LOT, kupując paliwo, łamał instrukcję” , Dziennik Polska Europa Świat, 20.03.2009r., „The Wall Street Journal”, s. 03

Wskazać należy, że przy transakcjach na zakupy paliwa zawieranych w lipcu 2008 r. naruszono przepisy „Instrukcji w sprawie operacji finansowych dokonywanych w celu ograniczenia ryzyka cen paliwa w PLL LOT S.A.”, która była Załącznikiem do wydanego w dniu 12 grudnia 2000 r. przez prezesa zarządu PLL LOT S.A. Jana Litwińskiego „Polecenia Służbowego”, D 18/00/FF w sprawie powołania Komitetu Paliwowego”[3].

Polecenie służbowe z dnia 12 grudnia 2000 r. wycofano w 2009 r.

Zgodnie z zapisami Instrukcji towarzyszącej Poleceniu celem ograniczenia ryzyka związanego ze zmianami cen paliw i kursów walut, okres umów zawieranych na zakupy paliwa nie mógł przekraczać 3 miesięcy. W lipcu 2008 r. zawarto je na … dwa lata, tj. do 2010 r. Łączne straty poniesione przez PLL LOT S.A. z powodu naruszenia w.w. Instrukcji sięgały kwoty 800.000,00 mln zł.

Charakterystyczne było zachowanie w w.w. sprawie sprawującego nadzór właścicielski nad PLL LOT S.A. ministra Skarbu Państwa Aleksandra Grada. Stratę w 2008 r. w kwocie 500.000,00 mln zł usprawiedliwił … brakiem wyobraźni: „W blisko 30 spółkach skarbu państwa trwają kontrole związane z opcjami walutowymi. – W spółkach skarbu państwa takie czyste spekulacje, chęć zarabiania na tych instrumentach, nie miały miejsca – zapewnił minister skarbu Aleksander Grad w Radiu PIN. Zalecił radom nadzorczym i spółkom, by audytorzy, którzy badają sprawozdania za rok 2008, poświęcili oddzielny rozdział opcjom walutowym. – Tam gdzie uznamy, że doszło do zaniechań ze strony zarządu, będą decyzje personalne – zapowiedział Grad. Pierwszych decyzji można się spodziewać w kwietniu, maju. Minister przyznał, że w niektórych spółkach zabrakło wyobraźni. Jako przykład wymienił LOT, gdzie odszedł członek zarządu ds. finansowych.”
Źródło: „Skarb szuka opcji”, „Gazeta Wyborcza”, 13 marca 2009r.

A to nie był brak wyobraźni, lecz naruszenie przepisów obowiązującej od 2001 r., opartej na najlepszych doświadczeniach PLL LOT S.A. „Instrukcji w sprawie operacji finansowych dokonywanych w celu ograniczenia ryzyka cen paliwa w PLL LOT S.A.”.

Od lutego 2009 roku nie pracuję. Przez kilka lat żyłem z oszczędności. Potem z tego, co użebrzę.

xxx

Ja inaczej niż wiele innych osób zacząłem Was, Żydów poznawać. Najpowszechniejszym jest czytanie książek o Was.

Ja Was poznawałem „z autopsji”. Najpierw Was na moich dzieciach i na sobie doświadczyłem. Potem zacząłem o Was czytać. Teksty jak ten, na przykład: „Żydzi w bardzo wczesnym stadium swojej historii postanowili, że najlepszą ich metodą przetrwania będzie pasożytowanie na innych, bardziej produktywnych narodach. Przez kolejne tysiące lat to postanowienie zostało tak zakorzenione w żydowskiej mentalności, że stało się częścią ich narodowego charakteru. Nie potrafią już oni postępować inaczej, są uzależnieni od swoich żywicieli, zupełnie jak pchły i inne pasożyty w świecie zwierzęcym. Wobec tego, Żyd snuł plany i przygotowywał się do osiągnięcia swoich celów.
Ma on daleko idący i wszechogarniający program umożliwiający mu kontrolę, dominację i wyzyskiwanie swojego żywiciela, do którego żywi chorobliwą nienawiść. Głównym aspektem żydowskiej religii jest właśnie nienawiść do swojego żywiciela.

(…) Wybrawszy rolę pasożyta, Żydzi są ograniczeni do wędrówki w poszukiwaniu żywiciela – rozwiniętego społeczeństwa, pośród którego będą mogli się osiedlić i prosperować jego kosztem. Jako pasożytniczy lud, Żydzi są całkowicie uzależnieni od swoich ofiar. Kiedy stają się częścią jakiegoś społeczeństwa, nic do niego nie wnoszą poza swoją chytrością i zdradzieckością. Żyd wie, że prędzej czy później zostanie zdemaskowany i skończy się to zemstą i aktami przemocy. Rzeczą, której boją się oni najbardziej jest wykrycie i następująca po nim fizyczna przemoc. Jednym z ich powiedzeń było: „Oy, gevalt!”. To stare powiedzenie w języku jidysz można tłumaczyć jako „Och, przemoc!”.
Wiedząc, że takie pasożytnicze zachowanie jak okradanie nie-Żydów w konsekwencji doprowadzi do przemocy, Żydzi przygotowują się na to z wyprzedzeniem. Przypomnijmy sobie cytat z Księgi Przysłów: „Gdy nie ma widzenia, naród się psuje”. Dlatego próbują oni zminimalizować wszelki opór ze strony „gojów”. Dzięki temu, akty wrogości ze strony ich żywicieli występują znacznie później.
Pod tym względem Żyd jest bardzo podobny do innych pasożytów występujących w Przyrodzie. Kiedy kleszcz dostaje się na nogę człowieka, robi to potajemnie i zazwyczaj pozostaje niezauważony. Szuka on odpowiedniego miejsca na ciele swojego żywiciela, gdzie będzie mógł rozpocząć wysysanie jego krwi. Kleszcz wie, że jeśli ukąsi swojego żywiciela, będzie to dla niego bolesne i zwróci to jego uwagę, czego rezultatem będzie pozbycie się pasożyta. Jednak kleszcz ma na to metodę. Zanim ukąsi swoją nieświadomą ofiarę, znieczula ją. W ten sposób jest w stanie na niej żerować podczas gdy żywiciel nie poczuje bólu, a nawet nie będzie świadomy jego obecności. Kiedy ofiara wreszcie odnajdzie kleszcza, będzie on już dobrze osadzony w jej ciele. Żywiciel nie będzie już w stanie usunąć pasożyta bez spowodowania bólu i zakażenia sobie samego. Nawet jeśli ofiara spróbuje teraz pozbyć się szkodnika, nie może tego zrobić. Można wyrwać opasłe ciało kleszcza, jednak głowa pozostanie osadzona w środku i spowoduje infekcję, a nawet zatrucie krwi. Na tym etapie usunięcie pasożyta staje się trudną operacją podczas gdy na początku można było go wyciągnąć palcami, gdyby tylko żywiciel zdał sobie z tego sprawę. Pasożytnicza działalność Żyda jest bardzo podobna.
Będąc nieproduktywnym pasożytem, Żyd nie ma nic do zaoferowania społeczeństwu czy narodowi, na którym żeruje. Pamiętaj o tytule tego rozdziału – Żydzi są mistrzami kłamstwa. Ich głównym zajęciem jest oszukiwanie i kłamanie na ogromną skalę. Wybrawszy drogę pasożyta, oszukiwanie i kłamanie stało się tak głęboko zakorzenionym zachowaniem Żyda, że wie on instynktownie, co trzeba robić by przetrwać i jakie są słabości jego nie-żydowskiego żywiciela. W związku z tym, koncentruje się on na wszystkich centrach władzy kreatywnego i produktywnego społeczeństwa, na którym żeruje. W krótkim czasie zdobywa on kontrolę nad wszystkimi funkcjami i urzędami, które zapewniają dobrobyt i przetrwanie temu społeczeństwu. Żyd nie jest rolnikiem, nie pracuje w fabryce. Zamiast tego, koncentruje się raczej na obsadzaniu wszystkich ważnych funkcji państwowych swoimi ludźmi. Przejmuje także władzę nad mediami i bankami. W sprawny sposób manipuluje, dezorientuje i zwodzi umysły swoich ofiar. Tak jak kleszcz, Żyd znieczula organizm nie-żydowskiej nacji, na której postanowił żerować. Osadza się głęboko w jej ciele i przygotowuje się do obrony przed wszelkimi próbami pozbycia się go.”

Źródło: ODWIECZNA RELIGIA NATURY (Ben Klassen, 1973), Mistrzowie kłamstwa – krótka historia Żydów, http://creativitymovement.net/creator_library/polish/ner-6.html

Jak wielu Polaków zastanawiam się, dlaczego Żyd Donald Tusk przed tym, zanim czmychnął z Polski przeprowadził przez Sejm Senat i Bronisława Komorowskiego ustawę, z mocy której, będą nas mogli prać funkcjonariusze formacji zbrojnych innych państw:

„10 stycznia 2014 r. Sejm RP uchwalił ustawę /198 posłów Platformy Obywatelskiej – ZKE/ legalizującą udział formacji zbrojnych państw trzecich „we wspólnych operacjach”, do których zaliczone zostały działania w celu ochrony porządku, bezpieczeństwa i zapobiegania przestępczości w związku ze zgromadzeniami, imprezami masowymi lub podobnymi wydarzeniami)na terytorium Rzeczypospolitej.
Wnioskodawcą projektu jest premier Donald Tusk.”

http://futrzak.wordpress.com/2014/01/16/bo-polska-sama-bronic-sie-ani-porzadku-utrzymac-juz-nie-potrafi/

O ile w przypadku zacytowanej wyżej informacji o Żydach mogę powiedzieć, że nie w pełni się z nią zgadzam, to z prof. Feliksem Konecznym zgadzam się w całej rozciągłości, gdy pisze o „etyce” Żydów, z którymi mam do czynienia: „W pięcioksięgu tkwi jednak zawiązek tego szczegółowego przejawu, że u Żydów prawo jest wszystkim. Rozwinęło się to potem aż do tego stopnia, iż wszyscy najwybitniejsi uczeni żydowscy stwierdzają, jako judaizm nie jest religią objawioną, lecz objawionym prawem. Wytwarza sie zasadnicza cecha cywilizacji żydowskiej; jej prawniczość. U Żydów nie opierało sie tedy prawo na etyce, lecz wręcz przeciwnie; etyka na prawie. Prawo sakralizowane stało się regulatorem jedynym życia, kierownikiem myśli, dozorcą uczuć. Prawo żydowskie tak sie rozparło w ich cywilizacji, iż nie pozostało juz miejsca na rozwój etyki. Dla Żydów kwestia etyki uprościła sie nadzwyczajnie; to jest etycznym, czego wymaga prawo; czego zaś nie ma w prawie, to jest moralnie obojętnym i może być zupełnie ignorowane. Elephantiasis /przerost – ZKE/ prawa sprawiła, ze Żyd może się nie troszczyć o etykę, pewny, ze znajdzie ją całą w prawie. Toteż myślenie prawnicze we wszystkich a wszystkich materiach stało sie specjalnością umysłu żydowskiego. Niebo i ziemie ogarnęła u nich nie religia, nie etyka, lecz prawo.

Nasuwają sie z dziejów moralności dwa wielkie fakty: Etyka prymitywna ma te skłonność, iżby odnosić się tylko „do swoich” – tudzież te osobliwość, że może przestrzegać bacznie wielu względów, lecz obok tego zezwalać na rzeczy wprost ohydne.

(…) Rozwija sie na wielka skale walka słuszności z prawem, innymi słowy: walka ustawy z sumieniem.

Pogląd powyższy, w Polsce i w całej Europie nader rozpowszechniony, jest żywcem wzięty z cywilizacji żydowskiej. Religia żydowska, jest prawem (sakralnym), a prawo zastępuje im religię, wobec czego niepotrzebne im sumienie. Według cywilizacji łacińskiej prawo powstaje z uznawania postulatów etycznych, z nadawania sankcji prawnych coraz znaczniejszej ilości pojęć etycznych. Według cywilizacji żydowskiej rzecz ma sie odwrotnie: prawo wyprzedza etykę, etyka zaś nie jest samodzielna, gdyż polega na stosowaniu sie do prawa. Można tedy w żydowskim ujmowaniu życia być jednostką szlachetną, nie mając ni sumienia, ni etyki, byle przestrzegać prawa. (…) Prawniczości żydowskiej cechę zasadniczą stanowi zamiłowanie do obchodzenia prawa. Nie trzeba z tego wysnuwać żadnych wniosków z kategorii moralności, gdyż jest to prostym następstwem wyłącznego intelektualizmu. Intelekt bada, rozumuje, kombinuje, ćwiczy się w misternych wywodach, nie mając celów moralnych ni niemoralnych. (…) Jeżeli ktoś zdoła mędrkowaniem dojść do tego, by wysnuć z tekstu i na jego podstawie coś tekstowi wręcz przeciwnego, dokonuje arcydzieła intelektualizmu. (…) Np. wyrok sądowy może mieścić w sobie urąganie ze sprawiedliwości, byle tylko był naciągnięty do litery prawa. Dozwolonym jest wszystko, co może powołać się na jakąkolwiek literkę kodeksu; nie można wydać zakazu, jeżeli gdzieś jakaś literka do tego nie upoważnia. Toteż najwyższym egzaminem zdolności prawniczej jest zdatność kodyfikatorska. Najmniejsza niedokładność w skodyfikowaniu pociąga za sobą długie szeregi zła, krzywdy ludzkiej i w końcu upadku moralności w pewnym zakresie życia. (…) Nadmiar sprawiedliwości musi prowadzić do bezprawia. W cywilizacji zaś łacińskiej bezprawiem jest wszystko, co kłóci sie z etyka.”Źródło: Feliks Koneczny, „Cywilizacja żydowska”, Wydawnictwo ANTYK Marcin Dybowski, Komorów 1997, s. 39, s. 375-377

Prawda, że jak w Polsce Anno Domini 2015…?

To jest o tych m.in. Waszych „doktrynach”, jak ta Pana o uporczywym sprzeniewierzaniu się, o „sumie działań/zaniechań”, zaprezentowana mi w 2012 r., żeby Żydówka Ireny Lipowicz trwać mogła przez następne trzy lata na urzędzie RPO i chronić interesów judeoferajny.

xxx

Gdy w maju 2003 r. sędzia Izabela Strózik wydawała pierwszy wyrok w w.w. sprawie o rozwód pomiędzy mną i moją żoną taką o mi wystawiła opinię: „Orzekając o obowiązku powoda do ponoszenia kosztów utrzymania i wychowania dzieci Sąd uwzględnił okoliczność, że powód zaspokaja potrzeby dzieci w sposób zwracający uwagę i wymagający podkreślenia. W szczególności od zamieszkania dzieci osobno płaci czynsz za mieszkanie, w którym mieszkają, opłaca prywatną szkołę, dba o rozwój dzieci i wydatkuje na ten cel pieniądzem kupuje sprzęt sportowy, organizuje i opłaca atrakcyjne wycieczki, opłaca dojazd dzieci taksówką do szkoły.”

To nasza, moja i moich dzieci przeszłość.
Już nie stać nas na atrakcyjne wycieczki… Nie ma pieniędzy na jedzenie, na lekarstwa.

Przed miesiącem młodszy syn podjął decyzję o rezygnacji z dziennych studiów i podjęciu pracy. Taka bieda.

Andrzej Zoll z małżonką i resztą ferajny mogą być z siebie dumni.

Po tym, jak ten Żyd – „trafnie użyty wulgaryzm jest doskonałym instrumentem opisu świata” – skurwysyn przez cztery lata niedopełniał wobec mojego syna obowiązków wobec niego Rzecznika Praw Obywatelskich Rzeczypospolitej Polskiej, a zaraz potem inny Żyd – „trafnie użyty wulgaryzm jest doskonałym instrumentem opisu świata” – Brunon Bartkiewicz zapoczątkował koniec mojej kariery zawodowej dopełniony przez cara z Tarnowa Aleksandra Grada, jesteśmy w dokładnie takiej samej sytuacji, jak …. Polska pod rządami Żydów. Z ogromnym zadłużeniem. U mnie już byli wierzyciele… Dwie Żydówki złodziejki z Sądu Okręgowego w Krakowie, sędzia Teresa Dyrga i prezes Sądu Barbara Baran chciały mnie za fikcyjny dług, stosując klasyczną metodę Żydów w instytucjach wymiaru sprawiedliwości, wymuszenie sądownicze, celem wyegzekwowania nienależnej Sądowi kwoty 8.750,00 zł pozbawić mieszkania, w którym mieszkają moja była żona z naszymi synami.

Mieszkanie, na które kiedyś przez kilka lat pracowałem musiałem… wygłodować prowadzonym przez 16 dób protestem głodowym prowadzonym latem 2012 r. przed Sądem Okręgowym w Krakowie. Gdy mi bydło musiało przyznać rację, zrobiło ze mnie idiotę informując redakcję „Gazety Krakowskiej”, która na bieżąco relacjonowała mój protest, że był… niepotrzebny, bo przecież wystarczyło, żebym złożył odpowiednie pismo.

Jakbym nie składał… przez trzy lata. Trzymanie mnie przez 16 dób protestującego było potrzebne…

xxx

Po moich, po części opisanych wyżej doświadczeniach z Żydami w ciągu ostatnich 10 lat… rzygać mi się Wami chce, Waszymi obłudnymi opowieściami o tolerancji, potrzebie życia w prawdzie, przyzwoitości, szacunku dla człowieka.

Już mnie też przestało dziwić, że im większe bydlę, zdrajca, polonofob, tym większa kariera w Unii Europejskiej.

Niech Pan sobie obejrzy, proszę, zamieszczoną na blogu red. Marka Podleckiego www.monitor-polski.pl oraz na stronie http://www.kekusz.pl, prezentacją: „Sprawa dla ABW – dr Zbigniew Kękuś demaskuje „reprywatyzację” Tuska.”

To o zdrajcy D. Tusku. Oglądało ją już ponad 400.000 internautów. Pokazuje, jak nas, Polaków, Donald Tusk z Aleksandrem Gradem „z torbami chcieli puścić”, żeby frajdę zrobić rozsianym po świecie Żydom.

O zagrożeniu dla finansów państwa spowodowanym wprowadzeniem w życie przygotowanego na żądanie D. Tuska przez A. Grada w grudniu 2008 r. projektu ustawy reprywatyzacyjnej poinformowałem pismem z dnia 5 stycznia 2009 r. marszałka Sejmu B. Komorowskiego, a pismem z dnia 30 stycznia 2009 r. premiera D. Tuska.

Nie żeby mi ktoś podziękował za podzielenie się moją wiedzą i doświadczeniem zawodowym…

Nigdy nie otrzymałem na nie odpowiedzi. Jak wspomniałem, w dniu 6 lutego 2009 r. wyrzucono mnie w trybie natychmiastowym z pracy w Spółce Skarbu Państwa PLL LOT S.A.

A projekt A. Grada nigdy nie został nawet poddany pod głosowanie.

Karierę za to zrobił Donald Tusk. Ten ma kwalifikacje… Tak je widzą niemieccy dziennikarze”

„Dziennik „Die Welt” napisał, że Tusk nadaje się – z punktu widzenia Berlina – na szefa KE,

bo „je z ręki”, „jest oswojony” (w oryginale „Handzahm”). (…) „Der Spiegel” określił główną cechę

Tuska mianem „pflegeleicht”, czyli „wytresowany”, „łatwy w hodowli”.
Źródło: Sławomir Sieradzki, „Niemiecki Kompleks Tuska – stan podległości politycznej szefa polskiego rządu wobec Berlina często osiąga stan krytyczny dla polskich interesów”; „w Sieci”, Nr 17/18 2014, 22 kwietnia – 4 maja, str. 27 – 29

Powyżej przedstawiłem przebieg mojej kariery zawodowej w okresie – w tym od stycznia 2003 r. – co do którego sędzia Sądu Rejonowego w Dębicy Beata Stój uznała w dniu 15 marca 2011 r., że już wtedy byłem niepoczytalny.

Moi pracodawcy, wcześniej pracownicy firm świadczących usługi z zakresu doradztwa personalnego, którzy zbierali informacje o mnie inne zgoła mieli o mnie zdanie niż potem sędzia psychopatka Beat Stój.

Po tym, gdy Sąd Okręgowy w Rzeszowie wyrokiem wznowieniowym z dnia 15 września 2010 r. i Sąd Najwyższy wyrokiem wznowieniowym z dnia 26 stycznia 2012 r. udowodnili tumanom, że są tumanami, a łajdakom, że są łajdakami, sędzia Beata Stój rozpoczęła trwające cztery lata polowanie na mnie zakończone wielkim sukcesem ferajny.

Przedstawiono mi zarzut próby uwolnienia się z konwoju policyjnego, który mi zorganizowała sędzia Beata Stój w maju 2014 roku.

Zarzut przedstawiono mi na podstawie niespójnych, nielogicznych, niekonsekwentnych, sprzecznych i wzajemnie wykluczających się zeznań trzech policjantów, uczestników konwoju, sierż. sztab Pawła Lewkwowicza, sierż. sztab. Michała Doroby i st. post. Marcina Raka.

Sędziny Sądu Okręgowego w Krakowie Wydział IV Karny Odwoławczy, SSO Lidia Haj, SSO Jadwiga Żmudzka i SSR del. Agnieszka Sułowska-Gibas uznały je za… spójne, konsekwentne, logiczne i wiarygodne i chcą mnie na ich podstawie umieścić w szpitalu psychiatrycznym. Czego się jednak spodziewać po sędziach Lidii Haj, Jadwidze Żmudzkiej i Agnieszce Sułowskiej-Gibas skoro w postanowieniu z dnia 10 kwietnia 2015 r. o utrzymaniu w mocy postanowienia sędzi Sądu Rejonowego dla Krakowa Krowodrzy Wydział IX Karny Katarzyny Kaczmary z dnia 16 października 2014 r. o poddaniu mnie obserwacji psychiatrycznej podały: „Wreszcie zauważyć należy, iż poddanie podejrzanego obserwacji psychiatrycznej nie można oceniać, ani w kategoriach zastosowania środka zabezpieczającego, ani jako tymczasowe aresztowanie lub zatrzymanie. Nie jest to forma pozbawienia wolności, lecz jest to czynność procesowa o charakterze dowodowym.”, mimo że osiem lat wcześniej Trybunał Konstytucyjny wydał wyrok – z dnia 10 lipca 2007 r., sygn. SK 50/06 – w którym podał… à rebours: „Umieszczenie oskarżonego na obserwacji w zakładzie leczniczym stanowi niewątpliwie formę rzeczywistego pozbawienia go wolności i stąd też na mocy art. 63 § 1 k.k. podlega zaliczeniu na poczet kary pozbawienia wolności (zob. wyrok SA w Krakowie z 24 sierpnia2000 r., sygn. akt II AKa 141/00, KZS nr 9/2000, poz. 33; postanowienie SN z 17 września2002 r., sygn. akt II KK 227/02, Lex nr 55534). Nie sposób bowiem podzielić wyrażanego niekiedy w orzecznictwie sądowym poglądu, że poddanie oskarżonego obserwacji psychiatrycznej dla stwierdzenia jego poczytalności nie jest działaniem naruszającym prawo do wolności osobistej, lecz jest jedynie czynnością procesową o charakterze dowodowym (zob. wyrok SA w Katowicach z 16 maja 2002 r., sygn. akt II AKa 114/02,„Wokanda” nr 5/2003, poz. 43; postanowienie SA w Krakowie z 23 października 2003 r., sygn. akt II AKz 408/03, „Krakowskie Zeszyty Sądowe” nr 11/2003, poz. 35). Przebywanie oskarżonego na obserwacji w zakładzie leczniczym z reguły nie stanowi formy jedynie chwilowego pozbawienia go wolności, gdyż zgodnie z art. 203 § 3 k.p.k. obserwacja taka może trwać 6 tygodni, a następnie ten termin może być przedłużony, przy czym ustawodawca nie określa maksymalnego czasu jej trwania. Jest to zatem forma pozbawienia wolności często co najmniej tak dolegliwa dla oskarżonego jak tymczasowe aresztowanie.”,

Co nie mniej zabawne, to że postanowienie z dnia 16 października 2014 r. o poddaniu mnie obserwacji wydał Sąd… niewłaściwy miejscowo.

Jak powszechnie wiadomo, właściwym miejscowo do rozpoznania sprawy może być tylko jeden sąd. Tymczasem prokuratorzy Prokuratury Rejonowej Kraków Krowodrza, którzy chcą mnie umieścić w szpitalu psychiatrycznym zaangażowali w sprawę dwa Sądy, tj. Sąd Rejonowy dla Krakowa Krowodrzy Wydział II Karny i Sąd Rejonowy dla Krakowa Krowodrzy Wydział IX Karny. Właściwym miejscowo jest – sprawdziłem na stronach internetowych w.w. Sądów – Sąd Rejonowy dla Krakowa Krowodrzy Wydział II Karny. Do zdarzenia skutkującego przedstawieniem mi zarzutów doszło w dniu 5 maja 2014 r. przed Komisariatem Policji IV w Krakowie przy ul. Królewskiej 4. Cała ulica Królewska należy do właściwości terytorialnej Sądu Rejonowego dla Krakowa Krowodrzy Wydział II Karny.

A postanowienie z dnia 16 października 2014 r. o poddaniu mnie badaniu połączonym z obserwacją psychiatryczną wydała sędzia Katarzyna Kaczmara z Sądu Rejonowego dla Krakowa Krowodrzy Wydział IX Karny.

Nie dość zatem, że mnie chcą umieścić w szpitalu psychiatrycznym na etapie postępowania przygotowawczego, przed sporządzeniem aktu oskarżenia, na podstawie wzajemnie wykluczających się zeznań, nie dość, że mi wbrew stanowisku z lipca 2007 r. Trybunału Konstytucyjnego wmawiają, że to nie będzie pozbawieniem mnie wolności, to postanowienie wydała sędzia nieuprawniona, tj. zatrudniona w Sądzie niewłaściwym miejscowo.

xxx

Baczny obserwator stosunków społecznych w Polsce, prof. Marcin Król ostrzega z łamów „Gazety Wyborczej”:

„Musimy się ruszyć, odzyskać ideę równości. Inaczej przyjdzie to „coś” i będziemy wisieć na latarniach

– mówi Marcin Król* w rozmowie z Grzegorzem Sroczyńskim.”

Źródło: Prof. Marcin Król, w: „Byliśmy głupi”; „Gazeta Wyborcza”, 8-9 lutego 2014 r., s. 12, 13

To chyba o relacjach żydowsko-polskich.

Mam nadzieję, że M. Król nie miał na myśli rzeczywistego wieszania apologetów idei nierówności na latarniach. To barbarzyńskie zwyczaje, a Polska cywilizowanym krajem jest. Nawet jeśli chwilowo panoszą się w niej dzikusy, nieokrzesańcy, barbarzyńcy.

Wy „na latarniach” to przenośnia. Autor miał zapewne na myśli, że w świetle latarni, jupiterów oddacie władzę, z której zły od ponad 25 lat robicie – logo, tj. nazwa partii, nie jest ważne – użytek.

Tak żeście się nią podzielili, że nawet jeśli się między sobą żrecie, to w istocie chodzi li tylko o podział wpływów nad nami.

Ktoś nowy, z boku może się przydać. JOW’y nie rozwiązują problemu. Nie chodzi wszak o to, jak wybierać, ale kogo. A artyści kabaretu słusznie komentują, że JOW’y na tym będą polegać, że o ile dotychczas kandydował „Józiek z PO lub Józiek z PiS, to teraz będzie kandydował… „Józiek”. Czy też Izaak. Tyle, że pod zmienionym imieniem i nazwiskiem.

Z winy funkcjonariuszy publicznych demokratycznego państwa prawnego urzeczywistniającego zasady sprawiedliwości społecznej, w tym nawet Rzecznika Praw Obywatelskich prof. dr hab. Andrzeja Zolla, nie pracuję od kilku lat. Ze zrujnowaną na rynku pracy opinią nie mam szans na zatrudnienie mnie przez jakiegokolwiek pracodawcę.

Laureat Nagrody Nobla E.S. Phelps słusznie twierdzi:

„Człowiek bez pracy szybko się degraduje. Człowiek, który nie może utrzymać siebie i rodziny, zadbać o swoje dzieci, czuje się zbędny i bezużyteczny.

Ale to nie jest tylko kwestia dobrego samopoczucia. Ludzie bez pracy pozwalającej utrzymać siebie i rodzinę więcej chorują i wcześniej umierają. Praca jest konieczna nie tylko po to, żebyśmy się mogli utrzymać, ale też po to, żebyśmy byli zdrowi. Człowiek pozostający w domu traci nie tylko pieniądze. Traci ważną część życia. I społeczeństwo też traci nie tylko pracę, którą mógłby wykonać. Traci też pomysły, które mogłyby przyjść mu do głowy pod wpływem kontaktów z innymi, a także pomysły, które innym mogłyby przyjść do głowy pod wpływem kontaktów z nim.”

Edmund S. Phelps, profesor ekonomii politycznej Uniwersytetu Columbia w Nowym Jorku, laureat Nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii w 2006 roku, w: „Niezbędnik inteligenta”, „Polityka” nr 42 (2676), 18 października 2008r.

Może przydam się w Sejmie, z moim wykształceniem, doświadczeniem zawodowym, sukcesami, kiedyś zawodowymi, a dzisiaj w walce z panoszącym się w wymiarze sprawiedliwości tępym, okrutnym, gnuśnym żydostwem, ciemnogrodem.

Deklaruję, kontynuację mojej dotychczasowej postawy… Bezkompromisowego, asertywnego w walce o swoje i innych ludzi prawa człowieka, Polaka, patrioty.

Kandydować będę mógł na posła pod tym tylko oczywiście warunkiem, że nie zostanę umieszczony w szpitalu psychiatrycznym. W dniu 29 lipca 2015 r. stawię się w Prokuraturze Rejonowej Kraków Krowodrza celem uzyskania odpowiedzi na wnioski, które skierowałem do prokuratora referenta w sprawie przeciwko mnie Doroty Baranowskiej i Prokuratora Rejonowego Małgorzaty Lipskiej. Nie wiem, czego się spodziewać. Wiem, doświadczem, że nie zmieniły się zwyczaje od tych opisanych przez prof. F. Konecznego przed ponad 70 laty. A jeśli to… na gorsze.

Wnoszę, jak na wstępie.

Zbigniew Kękuś

Załączniki: od 1 do 32 do ściagnięcia

1. Biuro Poselskie Posła „Prawo i Sprawiedliwość” Andrzeja Dudy, sygn. akt BP.AD/35/m6/13, pismo Posła Andrzeja Dudy do Prokuratora Generalnego z dnia 10 czerwca 2013 r

2. Prawo i Sprawiedliwość, pismo Prezesa Jarosława Kaczyńskiego z dnia 25 czerwca 2012 r., BP-S-174/06

3. Prokuratura Generalna, sygn. PG VII Ip 130/14, pismo zastępcy dyrektora Biura Prokuratora Generalnego Piotra Wesołowskiego z dnia 16 lipca 2014 r.

4. Prokuratura Generalna Biuro Prokuratora Generalnego, PG VII Ip 130/14, pismo dyrektora Biura Prokuratora Generalnego Ryszarda Tłuczkiewicza z dnia 12 sierpnia 2014 r.

5. Prokuratura Generalna Biuro Prokuratora Generalnego, PG VII Ip 130/14, pismo dyrektora Biura Prokuratora Generalnego Ryszarda Tłuczkiewicza z dnia 16 września 2014 r.

6. Dyplom ukończenia studiów

7. Bank Zachodni WBK S.A. Świadectwo pracy z dnia 31 października 2006 r.

8. Dyplom uzyskania tytułu doktora nauk ekonomicznych

9. ING Bank Śląski S.A., pismo Wiceprezesa Zarządu ING Banku Śląskiego Marlies van Elst z dnia 7 grudnia 2006r.

10. Nina Hałabuz, „Bartkiewicz awansuje do pierwszej ligi”, „Gazeta Wyborcza”, 2 listopada 2009r., s. 23

11. ING Bank Śląski S.A. Oferta pracy z dnia 29 września 2006 r.

12. DTZ Management Sp. z o.o., Performance Management System Performance Form, Ocena wyników Z. Kękusia za 2007 r. sporządzona w dniu 30.01.2008 r. przez Prezesa Zarządu DTZ Management Polska Sp. z o.o

13. e-mail Zbigniewa Kękusia z dnia 29 lipca 2008 r. do Dyrektora Biura Spraw Pracowniczych PLL LOT S.A. LOT S.A. Anny Chylińskiej

14. Polskie Linie Lotnicze LOT S.A. Umowa menedżerska z dnia 31 lipca 2008 r.

15. Polskie Linie Lotnicze LOT S.A., Załącznik nr 1 do Umowy menedżerskiej z dnia 31 lipca 2008 r.

16. Polskie Linie Lotnicze LOT S.A., sygn. D/3273/2008, pismo z dnia 31 października 2008 r. Prezesa Zarządu Dyrektora Generalnego PLL LOT S.A. Dariusza Nowaka do Zbigniewa Kękusia

17. PLL LOT S.A., Polecenie Służbowe Prezesa Dariusza Nowaka z dnia 30 października 2008 r.

18. Pismo Z. Kękusia z dnia 30 stycznia 2010 r. do premiera Donalda Tuska


* „MARCIN KRÓL – ur. 1944., jest filozofem i historykiem idei. W marcu 1968 roku jako doktorant na UW brał udział w studenckich protestach, został aresztowany. W latach 70. pracował w PAN i redagował podziemne czasopismo „Res Publica”, pisał też do paryskiej „Kultury”. W czasie „Solidarności” doradca Regionu Mazowsze. W 1989 r. uczestniczył w obradach Okrągłego Stołu, potem zaangażował się w kampanię prezydencką Tadeusza Mazowieckiego, w końcu jednak zrezygnował z polityki. Był dziekanem na UW, zasiadał w zarządzie Fundacji Batorego. Wykłada, pisze książki – ostatnia to „Europa w obliczu końca”.

[1] Kiedyś uważałem, że używanie wulgaryzmów jest dowodem li tylko chamstwa. Musiałem zmienić zdanie, bo gdy kreujący nowe wzorce kulturowe Marcin Meller w prowadzonym przez niego w porze największej oglądalności – w sobotnie przedpołudnie, gdy telewizję oglądają dzieci razem z rodzicami – programie TVN „Drugie śniadanie mistrzów”, powiedział: „Jeśli liberałowie PiS-owscy przystąpiliby do Platformy, mielibyśmy, kurwa (…).” /Marcin Meller, w: „Drugie śniadanie mistrzów”, TVN, 14 listopada 2010 r./ Mariusz Cieślik perswadował czytelnikom „Newsweeka”, że Marcin Meller nie jest chamem lecz inteligentem.

Chama, jak niesłusznie myślałem, nie wypierdolono z pracy, a M. Cieślik sporządził mowę obrończą „mistrza” Mellera, której nadał tytuł „O wyższości k … nad kuźwą”. Powołując się w niej nawet na Jana Kochanowskiego obwieścił zaprezentował credo prawdziwej inteligencji: „Wiem, że się teraz narażę na oskarżenie, że popieram schamianie polszczyzny, ale naprawdę k … Mellera zupełnie mi nie przeszkadza. (…) Liczne przykłady literackie (od Kochanowskiego po Rymkiewicza) i filmowe (od Pasikowskiego po „Miasteczko South Park”) dowodzą, że trafnie użyty wulgaryzm jest doskonałym instrumentem opisu świata. (…) Dawne elity ulegają erozji i przestają obowiązywać inteligenckie kody, ale z tych wszystkich przyczyn w ostatnich latach zupełnie zanikło poczucie językowego obciachu. Prawdziwy inteligent wie, kiedy rzucić k …, ćwierćinteligenci rzucają kuźwami.” – Źródło: Mariusz Cieślik, „O wyższości k … nad kuźwą”; „Newsweek”, 5.12.2010 r., s. 12.

[2]„skurwysyn” «człowiek będący nieakceptowany z rozlicznych przyczyn przez nas samych bądź szersze grono», Słownik Języka Polskiego

[3]„Polskie Linie Lotnicze LOT S.A. Egz. nr 1 Polecenie Służbowe Prezesa Zarządu D/18/00/FF z dnia 12 grudnia 2000 r. w sprawie powołania Komitetu Paliwowego. E związku z decyzją Zarządu PLL LOT S.A. o rozpoczęciu działalności związanej z ograniczaniem ryzyka wynikającego ze zmian cen paliwa lotniczego, powołuje Komitet Paliwowy w następującym składzie:

– Członek Zarządu nadzorujący Pion Finansowy Firmy /D-1/ – Przewodniczący Komitetu

– Dyrektor Biura Skarbca /FF/ – Wiceprzewodniczący Komitetu

– Kierownik Działu Zakupu Paliwa /FFD/ – Członek i Sekretarz Komitetu

– Kierownik Działu Operacji Rynku Pieniężnego /FFO/ – Członek Komitetu

– Pracownik (wyznaczony) Działu Zakupu Paliwa /FFD/ – Sekretarz Komitetu

Funkcję doradczą dla Komitetu pełni Radca Prawny, który będzie zapraszany na posiedzenie Komitetu Paliwowego w przypadku konieczności zaopiniowania transakcji.

I. Zadania Komitetu Paliwowego:
Komitet Paliowy w opraciu o budżet PLL LOT S.A. ustala zasady realizacji polityki paliwowej Firmy, postępując zgodnie z Instrukcją Służbową w sprawie operacji finansowych dokonywanych w celu ograniczenia cen paliwa PLL LOT S.A. /w Załączniku/, a w szczególności:

a. decyduje o limitach zaangażowania w ramach poszczególnych instytucji i operacji zabezpieczających

b. zatwierdza podjęcie działań zmierzających do ograniczenia ryzyka, związanego ze zmianami cen paliw

II. Komitet Paliwowy odbywa spotkania co najmniej raz w miesiącu. Przewodniczący i Wiceprzewodniczący Komitetu Paliwowego mają prawo zwołać doraźne posiedzenie na wniosek własny lub FFD. Obecność na posiedzeniach Komitetu Paliwowego w przypadku obecności danego dnia w pracy jest obowiązkowa.

III. Komitet Paliwowy podejmuje decyzję większością głosów.

IV. Z posiedzenia Komitetu sporządzany jest protokół, podpisywany następnie przez członków Komitetu. Za sporządzenie Protokołu oraz za przygotowanie materiałów na spotkanie Komitetu odpowiedzialny jest Sekretarz Komitetu.

V. Sprawozdanie z działalności Komitetu za Zarządu Spółki sporządzane jest do 15-tegoin dnia miesiąca, następującego po miesiącu objętym sprawozdaniem.
Polecenie wchodzi w życie z dniem podpisania
PEZES ZARZĄDU Jan Litwiński
ZAŁĄCZNIK : Instrukcja w sprawie operacji finansowych dokonywanych w celu ograniczenia ryzyka cen paliwa w PLL LOT S.A.”

Źródło: Polskie Linie Lotnicze LOT S.A. Polecenie Służbowe Prezesa Zarząd Jana Litwińskiego z dnia 12 grudnia 2000 r. – Załącznik 7

* „MARCIN KRÓL – ur. 1944., jest filozofem i historykiem idei. W marcu 1968 roku jako doktorant na UW brał udział w studenckich protestach, został aresztowany. W latach 70. pracował w PAN i redagował podziemne czasopismo „Res Publica”, pisał też do paryskiej „Kultury”. W czasie „Solidarności” doradca Regionu Mazowsze. W 1989 r. uczestniczył w obradach Okrągłego Stołu, potem zaangażował się w kampanię prezydencką Tadeusza Mazowieckiego, w końcu jednak zrezygnował z polityki. Był dziekanem na UW, zasiadał w zarządzie Fundacji Batorego. Wykłada, pisze książki – ostatnia to „Europa w obliczu końca”.