Rządy Żydów w Polsce – członek gromady „we the people”, „ekonomista”, wicepremier M. Morawiecki, jego postawa i działania oraz ich możliwe skutki

Jako prezes banku tylko w zeszłym roku zarobił ok. 3,6 mln zł. W fotelu wicepremiera i ministra może liczyć

na co najwyżej 170 tys. rocznie. (…) Polska to sprawa najważniejsza. Dlatego zdecydowałem się przyjąć godność sprawowania urzędu wicepremiera i ministra rozwoju – tłumaczy swą decyzję nowy superminister.

Źródło:Justyna Węcek,„Mateusz Morawiecki, były prezes banku; Na wejściu do rządu straci fortunę!”;

„Fakt”, 12.11.2015., s. 2

 

Szanowni Państwo,

 

Niniejszego e-mail’a kieruję do Państwa w interesie społecznym.

Prezentuję w nim jak premier Beata Szydło, która przed Sejmem Rzeczypospolitej Polskiej potwierdziła jej wiedzę o ty, po co tam – w Sejmie – jest razem z pozostałymi członkami biało-czerwonej drużyny dobrej zmiany PiS:

 

-Ani ja, ani rząd PiS, ani biało-czerwona drużyna PiS nie ugniemy się przed waszymi groźbami i krzykami.

Jesteśmy tu po to, żeby bronić obywateli
Prezes Rady Ministrów Beata Szydło, Sejm Rzeczypospolitej Polskiej, 15 grudnia 2015 r.

 

chroni interesu Mateusza Morawieckiego, którego obecność w rządzie Rzeczypospolitej Polskiej może być ogromnym dla Polaków zagrożeniem.

Jakkolwiek wicepremier i minister rozwoju M. Morawiecki jest chamem, który w obecności kobiety, zastępcy prezesa zarządu PGE Krzysztofa Kiliana Bogusławy Matuszewskiej tak recenzował w kwietniu 2013 r. jej między innymi osiągnięcia zawodowe oraz prezentował jego stanowiska w sprawie przyczyn wyjścia USA z Wielkiego Kryzysu i kierunków rozwoju sytuacji gospodarczej w Polsce:

 

-Powiem wam, (…) jak zostaliście tym kierownictwem interesu, to im więcej się temu przypatruję, to po prostu… Nie chcę, żeby wam lepiej smakowało, ale po prostu kurwa, by była degrengolada, gdybyśmy weszli do jakichś tam takich… takich projektów bez sensu zupełnie. Paranoja kompletna by była.
(…) – Ja trochę tę historię znam i lata 30.
chuja, a nie wyciągnęły Stany Zjednoczone (…). Wojna wyciągnęła (…).

(…) Będziemy zapierdalać i rowy, kurwa, kopać, a drudzy będą zasypywać, będziemy zadowoleni.”

Źródło: Michał Krzymowski, Wojciech Cieśla, „Morawiecki i przyjaciele – taśma wicepremiera”, „Newsweek”. 1-7.02.2016, s. 17 – 19 – Załącznik II.2; Cały tekst w: Newsweek Plus: Taśma Wicepremierahttp://polska.newsweek.pl/co-wicepremier-morawiecki-mowil-na-tasmach-kelnerow-newsweek,artykuly,378726,1.html

nie ze względów wizerunkowych stanowi dla nas zagrożenie.

Dzisiaj już przecież tylko sędziowie i prokuratorzy megalomani w Polsce przywiązują wagę do słownictwa, a i to wtedy tylko, gdy słowa, określenia użyte dla opisania ich zachowania poddają w wątpliwość nadany im – wszystkim, tj. każdemu/każdej – status autorytetu moralnego o nieskazitelnym charakterze.

Dużo poważniejszym od tego, że jest chamem zarzutem postawionym M. Morawieckiemu jest ten, który stawia mu – a także jego ojcu, obecnie posłowi na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej Kornelowi Morawieckiemu – były prokurator, działacz „Solidarności”, internowany w 1981 r. (jako jeden z dwóch prokuratorów), minister ds. informacji rządu Rzeczypospolitej Polskiej na wychodźstwie Andrzej M. Czyżewski.

W e-mail’u wysłanym w dniu 6 listopada 2015 r. do redakcji należącego do tygodnika „wSieci” portalu „wPolityce.pl” A. M. Czyżewski podał m.in. – Załącznik II.5: „Cała kariera, nie tylko zawodowa, p. M. Morawieckiego i polityczna aktywność jego ojca związana jest z WSI – ZWOP (Zwiad Wojsk Ochrony Pogranicza) Oddział we Wrocławiu.”

Autor w.w. e-mail’a przesłał go także do mnie.

Redakcja portalu „wPolityce” nie zrobiła użytku z informacji przekazanej jej przez A. M. Czyżewskiego.
W związku z powyższym, sam mając dowody nieuczciwości mojego kiedyś przez cztery lata bezpośredniego przełożonego w Banku Zachodnim WBK S.A. – ograbił mnie z kwoty 40.000,00 zł obdarowując nią najpewniej swoich „przydupasów” i „przydupaski”, z których posiadania był znany – M. Morawieckiego, na początku lutego br. skierowałem pisma w sprawie ewentualnych jego związków z WSI do niego samego oraz do jego służbowej przełożonej, prezesa Rady Ministrów Rzeczypospolitej Polskiej Beaty Szydło.

Pismem z dnia 8 lutego 2016 r. do wicepremiera, ministra rozwoju M. Morawieckiego złożyłem m.in. – Załącznik II.6:„Pan Mateusz Morawiecki Wiceprezes Rady Ministrów Minister Rozwoju Pl. Trzech Krzyży 3/5 00-507 Warszawa Dotyczy: I. Wniosek o sporządzenie i doręczenie mi wyjaśnienia, czy polega na prawdzie informacja przekazana przez Pana Andrzeja Czyżewskiego e-mail’em z dnia 6 listopada 2015 r. redakcji należącego do tygodnika „wSieci” portalu „wPolityce.pl” – Załącznik 2: „Cała kariera, nie tylko zawodowa, p. M. Morawieckiego (…) związana jest z WSI – ZWOP (Zwiad Wojsk Ochrony Pogranicza) Oddział we Wrocławiu.”

Pismem z dnia 08.02.2016 r. do premier B. Szydło złożyłem – Załącznik II: „Pani Beata Szydło Prezes Rady Ministrów Kancelaria Prezesa Rady Ministrów Al. Ujazdowskie 1/3 00-583 Warszawa Dotyczy: I. Wniosek o zlecenie przez Prezesa Rady Ministrów przeprowadzenia właściwym służbom postępowania wyjaśniającego mającego na celu ustalenie, czy polega na prawdzie informacja przekazana przez Pana Andrzeja Czyżewskiego e-mail’em z dnia 6 listopada 2015 r. redakcji należącego do tygodnika „wSieci” portalu „wPolityce.pl” – Załącznik 1.2: „Cała kariera, nie tylko zawodowa, p. M. Morawieckiego (…) związana jest z WSI – ZWOP (Zwiad Wojsk Ochrony Pogranicza) Oddział we Wrocławiu.”

W imieniu M. Morawieckiego na moje pismo do niego z dnia 08.02.2016 r. – a także na drugie do niego pismo, które wysłałem także w dniu 08.02.2016 r. – odpowiedział pismem z dnia 08.03.2016 r. zastępca dyrektora Biura Ministra Dominik Szostak. Sprawę ewentualnych związków – czy były, na czym polegały – M.Morawieckiego z WSI – ZWOP (Zwiad Wojsk Ochrony Pogranicza) Oddział we Wrocławiu… pominął milczeniem. Jakbym jej nie zgłosił.

Prezes Rady Ministrów Beata Szydło w ogóle nie odpowiedziała na moje pismo do niej z 08.02.2016 r.

To budzi niepokój. Sprawa, którą jej zgłosiłem nie jest przecież błaha.

Uchylenie się przez M. Morawieckiego – tak przecież należy traktować pismo do mnie z dnia 08.03.2016 r. zastępcy dyrektora Biura Ministra D. Szostaka – od udzielenia odpowiedzi na w.w. wniosek, który do niego skierowałem pismem z dnia 08.02.2016 r., a także brak odpowiedzi premier B. Szydło na moje w.w. pismo do niej z dnia 08.02.2016 r. w tym większe wprawiają zakłopotanie, że i te całkiem jawne zachowania M. Morawieckiego poddają w wątpliwość kreowany przez niego samego oraz przez życzliwe mu media wizerunek krystalicznie uczciwego człowieka, ekonomisty profesjonalisty, oddanego Polsce patrioty.

Co do uczciwości – pomijając moje osobiste z nim doświadczenie na koniec naszej 4-letniej współpracy i mojej wobec niego, jako mojego przełożonego lojalności i uczciwości – zmanipulował swój życiorys umieszczony na internetowej stronie Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Podano m.in.: „Mateusz Morawiecki Urodzony 20 czerwca 1968 r. we Wrocławiu. (…) Absolwent Uniwersytetu Wrocławskiego, Business Administration Central Connecticut State University oraz Politechniki Wrocławskiej, (…) Karierę zawodową rozpoczął w 1992 roku w spółce Cogito.”

Wikipedia podaje natomiast: : „Mateusz Jakub Morawiecki (ur. 20 czerwca 1968 we Wrocławiu) (,..)

W 1987 został absolwentem IX Liceum Ogólnokształcącego im. Juliusza Słowackiego we Wrocławiu. Ukończył studia w zakresie historii na Uniwersytecie Wrocławskim (1992), odbył studia z zakresu Business Administration na Politechnice Wrocławskiej i Central Connecticut State University (1993),”

Żeby być – jak podano na stronie KPRM – absolwentem Uniwersytetu Wrocławskiego, Politechniki Wrocławskiej oraz Central Connecticut State University i ukończyć studia:

  1. na Uniwersytecie Wrocławskim w 1992 r.
  2. na Politechnice Wrocławskiej w 1993 r.
  3. na Central Connecticut State University w 1993 r.

musiałby M. Morawiecki studiować przez kilka lat, w tym samym czasie na wszystkich trzech w.w. uczelniach.

Studiując w roku akademickim 1992/1993 na Politechnice Wrocławskiej i na Central Connecticut State University jednocześnie pracował: „Karierę zawodową rozpoczął w 1992 roku w spółce Cogito.”

Studiował w USA i pracował w spółce Cogito.

Ten, kto wymyślił życiorys M. Morawieckiego „zawieszony” na stronie internetowej KPRM nie bardzo jest… cogito.

Prawda na tym raczej polega, że były prezes Banku Zachodniego WBK S.A., obecnie wicepremier i minister rozwoju w rządzie PiS Mateusz Morawiecki jest z wykształcenia historykiem i odbył kilka szkoleń z zakresu ekonomiki biznesu, w tym roczne studia w Polsko – Amerykańskiej Szkole Biznesu, będącej wspólną inicjatywą Wydziału Informatyki i Zarządzania Politechniki Wrocławskiej i Central Connecticut State University.

Zresztą… jeśli jest Adresat kopii niniejszego e-mail’a Mateusz Morawiecki absolwentem Politechniki Wrocławskiej i Central Connecticut State University niech opublikuje na internetowej stronie KPRM skany indeksów i dyplomów…

 

Wykształcenie M. Morawieckiego i jego obecne funkcje w rządzie PiS o tyle nie dziwią, że przewodniczącym Rady Gospodarczej przy prezesie Rady Ministrów Donaldzie Tusku był mgr Krzysztof Bielecki, zwany przez Dominikę Wielowiejską i Agatę Nowakowską z „Gazety Wyborczej”t uzem polskiej ekonomii absolwent Uniwersytetu Gdańskiego w Sopocie, Wydział Ekonomiki Transportu, specjalność ekonomiki transportu morskiego.

To że nie dziwi, nie znaczy, że jest z korzyścią dla Polaków.

Premier Beata Szydło jest z wykształcenia etnografem. Byłoby zatem pożytkiem dla nas, gdyby u swego boku miała ekonomistę.

Tymczasem braki warsztatowe M. Morawieckiego w dziedzinie ekonomii są wyraźnie zauważalne. Prezentację korzyści dla nas jego „programu dla Polski” oparł na dynamice Produktu Krajowego Brutto (PKB). A to przecież jedna z… najgorszych miar rozwoju. Ze względu na jego zwodniczy charakter wykorzystywany przez tzw. „ekonomistów od brudnej roboty”. Więcej na ten temat w moim, załączonym do niniejszego e-mail’a piśmie z dnia 29 marca 2016 r. do premier Beaty Szydło.

 

Nie wiadomo czym jest spowodowany bezkrytyczny hurraoptymizm M. Morawieckiego wobec Transatlantic Trade and Investment Partntership /TTIP/ – Transatlantyckie Partnerstwo w dziedzinie Handlu i Inwestycji, czyli porozumienie handlowe negocjowane od 2013 roku, którego głównym celem jest utworzenie strefy wolnego handlu pomiędzy USA i Unią Europejską. Negocjacje są prowadzone od początku w sekretny i niedemokratyczny sposób.

Podczas spotkania w dniu 2 marca 2016 r. w Amerykańskiej Izbie Handlowej M. Morawiecki zaprezentował stanowisko Polski w sprawie TTIP: „Popieramy stanowisko USA i jesteśmy za „mocniejszą” wersją TTIP w negocjacjach w tej sprawie. Polska jest krajem zorientowanym na handel i „miękkie” TTIP nie jest dla nas opcją.”

O tyle to dziwne, że negocjacje jeszcze trwają, a w krajach Unii Europejskiej, których władze i media nie ukrywają go aż tak, jak to jest w Polsce, jest krytykowany z wielu przyczyn, w tym przedstawionych przeze mnie w piśmie z dnia 29 marca 2016 r. do premier Beaty Szydło – patrz: tekst poniżej oraz Załącznik II.

Ukrywanie przed nami szczegółów TTIP i w tej atmosferze hurraoptymizm dlań wicepremiera, ministra rozwoju M. Morawieckiego przywodzi na myśl sugestywną recenzję ministra spraw zagranicznych R. Sikorskiego polskiej polityki wobec USA. Przypomnę:

 

Sikorski: Wiesz, że polsko-amerykański sojusz to jest nic niewarty. Jest wręcz szkodliwy. Bo stwarza Polsce fałszywe poczucie bezpieczeństwa. (…) Bullshit kompletny. Skonfliktujemy się z Niemcami, z Rosją i będziemy uważali, że wszystko jest super, bo zrobiliśmy laskę Amerykanom. Frajerzy. Kompletni frajerzy.

(…) Szef MSZ Radosław Sikorski (…): Sojusz Polska – Stany Zjednoczone jest:

nic niewartym robieniem loda Amerykanom, którzy traktują nas jak murzynów”

Źródło: BAŁ, „Zrobiliśmy laskę Amerykanom”, „Fakt”, 23.06.2014, s. 2

 

Ponieważ za politykę zagraniczną RP odpowiadają Prezydent, Prezes Rady Ministrów i Minister Spraw Zagranicznych, z wypowiedzi Radosława Sikorskiego oczywisty wniosek, że zarzut tworzenia fałszywego poczucia zewnętrznego przez „robienie laski”, i „robienie loda” Amerykanom stawiał prezydentowi Bronisławowi Komorowskiemu i/lub premierowi Donaldowi Tuskowi. Trzeba zatem przypomnieć, że B. Komorowski i D. Tusk zostali przed laty wybrani przez łowców talentów z Departamentu Stanu USA na uczestników szkolenia „The International Visitor Leadership.” Tak o szkoleniu pisał przed kilkoma miesiącami „Super Express”:

 

The International Visitor Leadership” to szkolenia prowadzone przez Departament Stanu USA, do których wybierane są wyłącznie osoby mające szansę w przyszłości zostać liderami w dziedzinach polityki, mediów czy biznesu. Do programu nie można się zgłosić, tylko trzeba być wytypowanym przez stronę amerykańską – czytamy na stronach ambasady USA w Polsce. Poza Szydło szkolenie ukończyli także inni znani polscy politycy, m.in.: Bronisław Komorowski (63 l.), Donald Tusk (58 l.), Aleksander Kwaśniewski (61 l.), Hanna Suchocka (69 l.)

i Kazimierz Marcinkiewicz (56 l.).”

Źródło: http://www.se.pl/wiadomosci/polityka/amerykanie-szkolili-szydo-tylko-w-super-expressie_705479.html

 

Podejrzewający, że to „head-hunterzy” z Departament Stanu USA wybierają przyszłych liderów polskiej sceny politycznej mają rację… Beata Szydło też z ich rekrutacji. „Super Express” informował:

 

Jak ustalił „Super Express”, jedną z największych tajemnic skrywanych przez kandydatkę PiS na premiera

Beatę Szydło (52 l.) jest to, że była szkolona w Stanach Zjednoczonych. Wybrali ją osobiście Amerykanie, bo uznali, że ma przywódcze cechy i nadaje się w przyszłości na lidera polskiej sceny politycznej.

Jest 2004 rok. Beata Szydło ma za sobą już bogatą przeszłość samorządową. Była burmistrzem w Brzeszczach

i radną małopolskiego sejmiku. Lada dzień dostanie się do Sejmu z list PiS.

To właśnie wtedy amerykańska ambasada dostrzega prężną działaczkę i zaprasza ją na wyjątkowe szkolenia do Stanów Zjednoczonych. – „The International Visitor Leadership (…)”

Źródło: http://www.se.pl/wiadomosci/polityka/amerykanie-szkolili-szydo-tylko-w-super-expressie_705479.html

 

Laureat Nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii Milton Friedman mówił: „There is no such thing as free lunch”.Maksyma M. Friedmana to dla wielu w polityce oraz w biznesie, paradygmat, wzorzec działania. Departament Stanu USA nie ukrywa zresztą, że i USA uzyskanie korzyści z „inwestycji” to w przypadku The International Visitor Leadership imperatyw. Na stronie Ambasady USA w Warszawie podano: „Wytypowane osoby odbywają podróż do Stanów Zjednoczonych, aby wziąć udział w starannie przygotowanych programach, które odpowiadają ich zainteresowaniom zawodowym, jak również celom polityki zagranicznej USA.

Obecnie jednym z najważniejszych celów polityki zagranicznej USA jest… TTIP.

Porozumienie jest bardzo mocno krytykowane przez wielu ekspertów i działaczy społecznych z krajów UE. Polacy – tradycyjnie – nie wiedzą, o co chodzi, a wicepremier, minister rozwoju Mateusz Morawiecki wprawia Amerykanów w doskonały nastrój jego:

 

Popieramy stanowisko USA i jesteśmy za „mocniejszą wersją TTIP w negocjacjach w tej sprawie, (…) Polska jest krajem zorientowanym na handel i „miękkie” TTIP nie jest dla nas opcją. Umowa powinna zawierać jak najmniej ograniczeń w handlu.

  1. Mateusz Morawiecki, Źródło: Polska popiera „mocniejszą wersję” TTIP; http://www.polskieradio.pl/42/259/Artykul/1589846,Mateusz-Morawiecki-Polska-popiera-mocniejsza-wersje-TTIP, 2 marca 2016 r.

 

Jak na polityka, który w listopadzie ubiegłego roku deklarował czytelnikom „Faktu”, że rezygnuje z 3,6 mln zł rocznie na rzecz 170 tys. zł bo dla niego „Polska to sprawa najważniejsza.”, zdumiewająca to beztroska.

Co wzmaga niepokój to Mateusza Morawieckiego, przynależność do międzynarodowej gromady, najwyraźniej diaspory, która realizuje jakieś swe cele. M. Morawiecki mówi:

 

To dobrze, jeżeli my, ludzie, „we the people”, prawda, a zwłaszcza „we, the people” w Niemczech, w Hiszpanii

i tak dalej, we Francji, zrozumiemy, że musimy obniżyć nasze oczekiwania.

Bo jak obniżymy, to w ślad za tym wszystko pójdzie dobrze, da się zreperować.”

Źródło: Michał Krzymowski, Wojciech Cieśla, „Morawiecki i przyjaciele – taśma wicepremiera”, „Newsweek”. 1-7.02.2016, s. 17 – 19 – Załącznik II.2; Cały tekst w: Newsweek Plus: Taśma Wicepremierahttp://polska.newsweek.pl/co-wicepremier-morawiecki-mowil-na-tasmach-kelnerow-newsweek,artykuly,378726,1.html

 

Raczej nie Polaków miał na myśli… „the man” Mateusz Morawiecki. Prawda?
A może on, członek międzynarodowej gromady/diaspory pod nazwą „we the people, razem z wybraną przed laty przez łowców talentów z kuźni liderów polskiej sceny politycznej, Departamentu Stanu USA, na uczestniczkę „The International Visitor Leadership” Beatą Szydło mają zamiar spłacić jej uczestnictwo w szkoleniu, którego programy odpowiadają… „celom polityki zagranicznej USA.”?

Ja bym uważał…

Rok temu „Fakt” przypomniał artykułem Małgorzaty Pilewskiej pt. „Co zostało z wielkich budów PRL-u?” : „Produkowaliśmy auta i dobrej jakości sprzęt elektroniczny. Komu to przeszkadzało?! Nasz przemysł upadł wraz z końcem PRL-u. (…) Niecałe trzydzieści lat temu w naszych fabrykach produkowano wiele zaawansowany technologicznie przedmiotów, bez udziału obcego kapitału i przeważnie według polskich patentów. Wiele z nich nie ustępowało swoim odpowiednikom. (…) MONTOWNIA RP Przemysłowy bilans ostatnich 26 lat robi przygnębiające wrażenie. Aż 657 zbudowanych w czasach PRL-u zakładów przemysłowych zostało zlikwidowanych. Gdyby doliczyć fabryczki, które zatrudniały poniżej setki osób, wynik będzie jeszcze gorszy.

Po upadku komunizmu Polska była areną największej dezindustrializacji w Europie. Podczas gdy w innych krajach likwidowano nierentowne kopalnie i przemysł ciężki, u nas pod nóż szły także zakłady elektroniczne. A obecnie to przecież firmy z tego sektora są dźwignią najprężniejszych gospodarek świata. Po ponad ćwierćwieczu nasz przemysł w dużej mierze stał się montownią elementów, które inni produkują za naszą granicą.”
Źródło: Małgorzata Pilewska, „Co zostało z wielkich budów PRL-u?”, „Fakt – Historia”, Nr7 (65) 14-15 lutego

2015, s. I, IV-V

 

To skutki rządów w Polsce w ostatnich 27 latach Żydów. Media spoza głównego nurtu jeszcze gorsze – dla nas, nie żeby dla pomysłodawców i wykonawców działań z tamtych lat – prezentują statystyki.

To skutki „doktryny” Janusza Lewandowskiego /według licznych źródeł internetowych Aaron Langman/ „Polacy nie muszą posiadać zakładów pracy. Będą żyć z pracy własnych rąk.

W myśl tej doktryny Krzysztof Bielecki /według licznych źródeł internetowych Izaak Blumenfeld/, przez 11 miesięcy 1991 roku premier – złożył dymisję w grudniu 1991 r., a potem kontynuował karierę zawodową w EBOiR i jako prezes zarządu PKO S.A. – zgodził się na przyjęcie warunków instytucjonalnych sztucznie niwelujących różnice w rozwoju między nami a UE, co utrudniło formowanie kapitału krajowego, polskiego. Źródło: Jadwiga Staniszkis, „Słabość PO, szanse PiS”; „Newsweek – Europa”, październik 2010, nr 10, s. 11/,

 

Przekazana nam „do wierzenia” przez media wersja M. Morawieckiego wobec niosącego mnóstwo zagrożeń TTIP taki może mieć dla nas skutek, że przy ewentualnym zalaniu nas tanimi, z licznych podawanych przez przeciwników partnerstwa przyczyn – zniesienie ceł, niższe standardy jakościowe – produktami, ręce mocno stracą dla nas na znaczeniu jako narzędzia pracy… Nie będzie ich w co włożyć. Nie będzie pracy.

Dzisiejsi hurraoptymiści, politycy lobbujący za wprowadzeniem TTIP, będą natomiast na doskonale opłacanych synekurach/fuchach w jego „centrali”.

Być może bezpodstawne są moje obawy, ale żebym się ich wyzbył, manipulujący swoim życiorysem oraz wskaźnikami rozwoju historyk z wykształcenia, członek międzynarodowej gromady „we the people”, wicepremier, minister rozwoju w rządzie Beaty Szydło Mateusz Morawiecki i sama pani premier powinni nam już dawno zacząć wyjaśniać, co to jest TTIP i dlaczego: „Popieramy stanowisko USA i jesteśmy za „mocniejszą wersją TTIP w negocjacjach w tej sprawie. Umowa powinna zawierać jak najmniej ograniczeń w handlu..

Żeby się nie okazało, że znowu „Polak mądry po szkodzie” i jacyś ignoranci „zrobią laskę” tudzież „loda” obcokrajowcom traktującym nas jak murzynów, sami obejmą synekury w centrali – zarządzie, albo radzie nadzorczej – TTIP, a koszty ich ignorancji, tj. bezkrytycznego hurraoptymizmu, lub działania w złej wierze poniosą Polacy.

Stąd i w tej sprawie mój wniosek do premier Beaty Szydło. Razem z powtórzonym w sprawie ewentualnych związków Mateusza Morawieckiego z WSI – ZWOP (Zwiad Wojsk Ochrony Pogranicza) Oddział we Wrocławiu.

O możliwości tych ostatnich zawiadomiłem także prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobrę prosząc o podjęcie – w interesie społecznym – stosownych działań – Załącznik I.

 

Czyż nie dziwne to, że gdy tygodnik „Wprost” ujawnił nagrania kompromitujące i w efekcie kończące – a przynajmniej przerywające – kariery polityczne m.in. R. Sikorskiego i B. Sienkiewicza komentowało je większość mediów w Polsce, a o ujawnionej przez M. Morawieckiego za pośrednictwem „Newsweeka” jego przynależności do tajemniczej gromady „we the people”, o jego ocenie systemu europejskich inwestycji publicznych: „Będziemy zapierdalać i rowy, kurwa, kopać, a drudzy będą zasypywać, będziemy zadowoleni.” oraz o stanowisku w sprawie wyjścia Stanów Zjednoczonych z kryzysu zapoczątkowanego tzw. wielkim krachem na giełdzie w Czarny Czwartek, 29 października 1929 r.: „– Ja trochę tę historię znam i lata 30. chuja, a nie wyciągnęły Stany Zjednoczone (…). Wojna wyciągnęła (…).”, czyli że zdaniem historyka jednak nie Nowy Ład, cisza…? Absolutna.

Wygląda na to, że z Mateusza Morawieckiego pupil nie tylko Jarosława Kaczyńskiego. Zdominowanej co do własności przez zagraniczny kapitał czwartej władzy także.

Może go nam szykuje gromada „we the people” na prezydenta. Media podają, że ma zastąpić Jarosława Kaczyńskiego na stanowisku prezesa PiS. Ponoć ta sama chemia i ten sam pomysł na Polskę… Jak ich obydwóch poznałem, ani trochę mnie to nie dziwi. Ale przeraża.

 

Nawiasem mówiąc, udział w wyborach na prezydenta Polski ma za sobą Kornel Morawiecki. W 2010 roku. Głosowało na niego 21.596 Polaków, tj. 0,13% tych, którzy wzięli udział w głosowaniu – Źródło: https://pl.wikipedia.org/wiki/Wybory_prezydenckie_w_Polsce_w_2010_roku

Jak mi wyjaśniła jedna z osób, która zbierała dla niego podpisy, przyczyną ogromnej różnicy między liczbą 110.000 zebranych podpisów i 21.596 uzyskanych głosów /20 proc. liczby podpisów/ było, że… Tak mi to wyjaśniono: „Bo to się robi tak… Za jeden podpis zbierający dostają do 2 złotych. Zbieranie podpisów na tym głównie polega, że zbiera się grupkę zaangażowanych do zbierania podpisów, zamyka się ich w jakimś pomieszczeniu, daje im się parę zgrzewek piwa, wiadro długopisów, karty na których zbiera się podpisy oraz kserokopie kart z podpisami z poprzednich lat i… zbierający przystępują do „zbierania” podpisów, to znaczy do ich – razem z wszystkimi wymaganymi danymi – fałszowania. Praca wre i czasem tylko słychać: „Halo, a kto podrobi ten podpis, bo ja sobie nie poradzę?”

 

Mateusz Morawiecki mówi w wywiadzie dla „Faktu”:

 

Jako prezes banku dałbym premierowi Morawieckiemu kredyt zaufania i kredyt pieniężny.”
Mateusz Morawiecki, w: „Gdybym był w banku dałbym sobie kredyt – wywiad Justyny Więcek z Mateuszem Morawieckim”;

„Fakt”, 22.02.2016, s. 4

 

A ja bym na żadnego z Panów Morawieckich, Kornela i Mateusza, jednej złotówki nie postawił.

O mnie, jako swoim podwładnym w Banku Zachodnim WBK S.A. pisał Mateusz Morawiecki w tzw. „Rocznych przeglądach wyników”, że jestem jego osobą zaufania. A na koniec chciał mnie okraść z kwoty 100.000 zł. Skończyło się na ograbieniu mnie z kwoty 40.000,00 zł. Obdarował nią zapewne swoich przydupasów, z których posiadania był w Banku znany.

Jaką mamy gwarancję, że jako wicepremier nie tylko „swoich” interesy będzie reprezentował? Że nie będzie zabierał Polakom i dawał tym z międzynarodowej gromady „we the people”.

Żadnej.

Zdumiewa, że prezes Rady Ministrów Rzeczypospolitej Polskiej, wybrana przed laty na szkolenie przez Departament Stanu USA Beata Szydło nie chce sprawdzić, czy na prawdzie polega informacja ministra ds. informacji rządu Rzeczypospolitej Polskiej na wychodźstwie Andrzeja M. Czyżewskiego, że „Cała kariera, nie tylko zawodowa, p. M. Morawieckiego (…) związana jest z WSI – ZWOP (Zwiad Wojsk Ochrony Pogranicza) Oddział we Wrocławiu.” i nie udzieliła odpowiedzi na mój wniosek do niej w tej sprawie z pisma z dnia 8 lutego 2016 r.

A członek „we the people” Mateusz Morawiecki…?
Jakby – używając określeń Radosława Sikorskiego – robi loda tudzież laskę Amerykanom:

 

Popieramy stanowisko USA i jesteśmy za „mocniejszą wersją TTIP w negocjacjach w tej sprawie.”

  1. Mateusz Morawiecki, Źródło: Polska popiera „mocniejszą wersję” TTIP; http://www.polskieradio.pl/42/259/Artykul/1589846,Mateusz-Morawiecki-Polska-popiera-mocniejsza-wersje-TTIP, 2 marca 2016 r.

 

Podjął przynajmniej próbę przekonania nas, że to w naszym, Polaków, interesie…?

O tyle to dziwne, że nie, bo przecież wie, na czym polega skuteczne zarządzanie zmianą. Przed laty w tych samych szkoleniach z tego zakresu razem uczestniczyliśmy jako członkowie najwyższej kadry kierowniczej Banku Zachodniego WBK S.A. Niewiele z tego, czego nas uczono przyswoił…

 

Okradając takich, jak ja, o swoich, z gromady „we the people”„To dobrze, jeżeli my, ludzie, „we the people”, prawda, (…) – M. Morawiecki potrafi zadbać. Tak chronienie przez niego swojego kolegi od lat młodzieńczych opisuje członek PiS:

 

Mówi polityk PiS znający treść nagranej rozmowy z Jagiełłą: – Ich relacje dziwią wiele osób w partii. Jagiełło to przecież jedyny prezes państwowej spółki nominowany za czasów Platformy, którego nie zamierzamy się pozbywać. Uratował go Morawiecki, który z pozostawienia go na stanowisku praktycznie uczynił ultimatum dotyczące swojego wejścia do rządu.”

Źródło: Michał Krzymowski, Wojciech Cieśla, „Morawiecki i przyjaciele – taśma wicepremiera”, „Newsweek”. 1-7.02.2016, s. 17 – 19 – Załącznik 2; Cały tekst w: Newsweek Plus: Taśma Wicepremierahttp://polska.newsweek.pl/co-wicepremier-morawiecki-mowil-na-tasmach-kelnerow-newsweek,artykuly,378726,1.html

Oni, ludzie ”the people”. I my, the reszta…

 

Z poważaniem,

 

Zbigniew Kękuś

xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

Kraków, dnia 29 marca 2016 r.

Zbigniew Kękuś

 

Pan

Zbigniew Ziobro

Prokurator Generalny

Al. Ujazdowskie 11

00-950 Warszawa

 

Do wiadomości:

  1. Pani Beata Szydło, Prezes Rady Ministrów, Kancelaria Prezesa Rady Ministrów, Al. Ujazdowskie 1/3, 00-583 Warszawa
  2. Pan Mateusz Morawiecki, Wiceprezes Rady Ministrów, Minister Rozwoju, Pl. Trzech Krzyży 3/5, 00-507 Warszawa
  3. Andrzej Duda, Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej, ul. Wiejska 10, 00-952 Warszawa
  4. Pan Jarosław Kaczyński, Prezes Partii Prawo i Sprawiedliwość, ul. Nowogrodzka 84/86, 02-018 Warszawa
  5. Pan Marek Kuchciński, Marszałek Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej, ul. Wiejska 4/6/8, 00-902 Warszawa
  6. Pan Stanisław Karczewski, Marszałek Senatu Rzeczypospolitej Polskiej, ul. Wiejska 6, 00-902 Warszawa
  7. Pan Adam Bodnar Rzecznik Praw Obywatelskich Al. Solidarności 77 00-090 Warszawa
  8. Pan Wojciech Harpula, Redaktor Naczelny, „Gazeta Krakowska”, Al. Pokoju 3, 31-548 Kraków
  9. Pan Marek Kęskrawiec, Redaktor Naczelny „Dziennik Polski’, Al. Pokoju 3, 31-548 Kraków
  10. Pan Piotr Mucharski, Redaktor Naczelny, Tygodnik Powszechny, ul. Wiślna 12, 31-007 Kraków
  11. Pan Michał Olszewski, Redaktor Naczelny „Gazeta Wyborcza – Gazeta Kraków”, ul. Cystersów 9, 31-553 Kraków
  12. Pani Edyta Stanek, Redaktor Naczelny „Fakt Kraków”, ul. Grzegórzecka 10, 31-530 Kraków
  13. inni; www.kekusz.pl, www.aferyprawa.eu, www.monitor-polski.pl

 

Dotyczy:

  1. Wniosek o zlecenie przez Prokuratora Generalnego Rzeczypospolitej Polskiej przeprowadzenia postępowania wyjaśniającego mającego na celu ustalenie, czy polega na prawdzie informacja przekazana przez ministra ds. informacji w rządzie Rzeczypospolitej Polskiej na wychodźstwie Pana Andrzeja M. Czyżewskiego e-mail’em z dnia 6 listopada 2015 r. redakcji należącego do tygodnika „wSieci” portalu „wPolityce.pl” w sprawie:
    1. wicepremiera, ministra rozwoju Mateusza Morawieckiego,
    2. posła na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej Kornela Morawieckiego, że:

Załącznik 1: „Cała kariera, nie tylko zawodowa, p. M. Morawieckiego i polityczna aktywność jego ojca związana jest z WSI – ZWOP (Zwiad Wojsk Ochrony Pogranicza) Oddział we Wrocławiu.”

  1. Wniosek o sporządzenie i doręczenie mi odpowiedzi na niniejsze pismo bez zbędnej zwłoki, nie później niż w terminie miesiąca od daty jego wpływu.
  2. Zawiadomienie, że kopia niniejszego pisma zostanie umieszczona w Internecie, w tym na stronie www.kekusz.pl

 

Uzasadnienie

 

W e-mail’u wysłanym w dniu 6 listopada 2015 r. przez byłego prokuratora, działacza „Solidarności”, internowanego w 1981 r. (jako jeden z dwóch prokuratorów), ministra ds. informacji rządu Rzeczypospolitej Polskiej na wychodźstwie Andrzeja M. Czyżewskiego do redakcji należącego do tygodnika „wSieci” portalu „wPolityce.pl” Autor podał – Załączniki 1: „Von: Andrzej M. Czyzewski [mailto:andrzej.m.czyzewski@gmx.de]

Gesendet: Freitag, 6. November 2015 11:41
An: ‚redakcja@wpolityce.pl’
Betreff: WG: Z wielkiego banku do PiS – M. Morawiecki / artykuł p. Andrzeja Potockiego

Andrzej M. Czyżewski /adres – ZKE/

Hamburg, 06.11.2015 r.

Pan

Andrzej Potocki

Tygodnik „wSieci”

Redakcja w Polityce.pl

Pani Marzena Nykiel

Warszawa

Szanowni Państwo,

poniżej uprzejmie przesyłam, licząc się z tym, że nie zostanie zauważony – w niedawnej przeszłości byłem ze strony Redakcji wielokrotnie ignorowany – scan mojego opracowania z 2010 r. zawierający moje stanowisko i jednocześnie odpowiedz na inicjatywę p. Kornela Morawieckiego, starającego sie po 10.04. o poparcie polityczne i powrót razem z synem panem Mateuszem Morawieckim do tzw. „wielkiej polityki”.

Tekst, którego pełną wersją, łącznie ze zdjęciami załączam, ma swoja prehistorię.

Powstał on m.in. po rozmowach z prof. J. Przystawą, który jak mało kto znał środowisko tzw. Solidarności Walczącej i rodzinę Morawieckich.

Proszę zatem starannie przeczytać ten tekst i obejrzeć z uwaga załączone do tekstu zdjęcia. Przedstawiają one m.in. skutki przestępczej działalności p. Mateusza Morawieckiego, członka zarządu BZ WBK SA, wykreowanego przez WSW/WSI i występujących w jego imieniu osobników.

Cała kariera, nie tylko zawodowa, p. M. Morawieckiego i polityczna aktywność jego ojca związana jest z WSI – ZWOP (Zwiad Wojsk Ochrony Pogranicza) Oddział we Wrocławiu.

„Oficerem prowadzącym” z ramienia WSW/WSI od lat 80-tych ub. wieku był miedzy innymi mjr dr /imię i nazwisko – ZKE/, którego akta, obejmujące także listę osób zwerbowanych do współpracy na Uniwersytecie Wrocławskim i innych uczelniach wyższych Dolnego Śląska i Wielkopolski, znajdują się w dziale zastrzeżonym IPN, a poza dostępem środowiska, z którego wywodzi się m.in. obecny Prezes Rady Nadzorczej BZ WBK SA i były Prezes Zarządu BZ WBK SA, są w każdym czasie, o czym mogli się przekonać pan Grzegorz Braun i sp. prof. Jerzy Przystawa, dostępne w Urzędzie des Bundesbeauftragten für die Unterlagen des Staatssicherheitsdienstes der ehemaligen Deutschen Demokratischen Republik in Berlin.

Zainspirowany stanowiskiem Państwa przedstawionym wlaśnie w artykule Pana Andrzeja Potockiego, w którym dostrzegłem autorskie votum separatum wobec jak się wydaje juz podjętej przez pana J. Kaczyńskiego i tzw. Komitet Polityczny decyzji personalnej i to w odniesieniu do obu panów Morawieckich, pragnę z Państwem podzielić się opinią, iż jeszcze bardziej wyrazistym sygnałem „przemian politycznych” byłoby postawienie wprost na takich „fachowców” jak pan mjr dr /imię i nazwisko – ZKE/, na którego ślady skutecznej aktywności trafić można także dzisiaj w „centralach” wszystkich wielkich banków krajowych, oraz korporacji przemysłowo-finansowych powoływanych z udziałem sp. dr Jana Kulczyka.

Pozdrawiam Andrzej M. Czyżewski”

Dowód: e-mail ministra ds. Informacji w rządzie Rzeczypospolitej Polskiej na wychodźstwie Andrzeja M. Czyżewskiego z dnia 6 listopada 2015 r. do redakcji portalu w.Polityce.pl /podkreślenia moje – ZKE/ – Załącznik 1

 

Pan Andrzej M. Czyżewski doręczył mi kopię w.w. email’a. W kierowanej do mnie korespondencji twierdzi, że podane przez niego w e-mail’u informacje dotyczące Kornela Morawieckiego i Mateusza Morawieckiego polegają na prawdzie.

W związku z powyższym wnoszę, w interesie społecznym, jak na wstępie.

 

Zbigniew Kękuś

 

Załączniki:

  1. e-mail ministra ds. Informacji w rządzie Rzeczypospolitej Polskiej na wychodźstwie Andrzeja M. Czyżewskiego z dnia 6 listopada 2015 r. do redakcji portalu w.Polityce.pl

xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

Kraków, dnia 29 marca 2016 r.

Zbigniew Kękuś

 

Pani

Beata Szydło

Prezes Rady Ministrów

Kancelaria Prezesa Rady Ministrów

Al. Ujazdowskie 1/3

00-583 Warszawa

 

Do wiadomości:

  1. Pan Mateusz Morawiecki, Wiceprezes Rady Ministrów, Minister Rozwoju, Pl. Trzech Krzyży 3/5, 00-507 Warszawa
  2. Andrzej Duda, Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej, ul. Wiejska 10, 00-952 Warszawa
  3. Jarosław Kaczyński, Prezes Partii Prawo i Sprawiedliwość, ul. Nowogrodzka 84/86, 02-018 Warszawa
  4. Pan Marek Kuchciński, Marszałek Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej, ul. Wiejska 4/6/8, 00-902 Warszawa
  5. Pan Stanisław Karczewski, Marszałek Senatu Rzeczypospolitej Polskiej, ul. Wiejska 6, 00-902 Warszawa
  6. Pan Zbigniew Ziobro, Minister Sprawiedliwości – Prokurator Generalny, Al. Ujazdowskie 11, 00-950 Warszawa
  7. Pan Adam Bodnar Rzecznik Praw Obywatelskich Al. Solidarności 77 00-090 Warszawa
  8. Pan Wojciech Harpula, Redaktor Naczelny, „Gazeta Krakowska”, Al. Pokoju 3, 31-548 Kraków
  9. Pan Marek Kęskrawiec, Redaktor Naczelny „Dziennik Polski’, Al. Pokoju 3, 31-548 Kraków
  10. Pan Piotr Mucharski, Redaktor Naczelny, Tygodnik Powszechny, ul. Wiślna 12, 31-007 Kraków
  11. Pan Michał Olszewski, Redaktor Naczelny „Gazeta Wyborcza – Gazeta Kraków”, ul. Cystersów 9, 31-553 Kraków
  12. Pani Edyta Stanek, Redaktor Naczelny „Fakt Kraków”, ul. Grzegórzecka 10, 31-530 Kraków
  13. inni; www.kekusz.pl, www.aferyprawa.eu, www.monitor-polski.pl

 

Dotyczy:

  1. Żyd Mateusz Morawiecki, wicepremier, minister rozwoju:
    1. członek międzynarodowej gromady „we the people”
    2. kłamca
    3. cham
    4. tchórz o osobowości złodzieja
    5. „hitmen”, tj. ekonomista od brudnej roboty
    6. syn „ikony Solidarności” Kornela Morawieckiego
    7. pokrzywdzony w „aferze podsłuchowej”.
  2. Wniosek o wydanie polecenia usunięcia ze strony internetowej Kancelarii Prezesa Rady Ministrów nieprawdziwej informacji, że wicepremier, minister rozwoju Mateusz Morawiecki jest absolwentem:
    1. Business Administration Central Connecticut State University
    2. Politechniki Wrocławskiej,.
  3. Wniosek o przeprowadzenie programu edukacyjnego wyjaśniającego Polakom, na czym polega Transatlantic Trade and Investment Partntership /TTIP/ – Transatlantyckie Partnerstwo w dziedzinie Handlu i Inwestycji – w tym:
    1. na czym polega „miękka” wersja TTIP,
    2. na czym polega „mocniejsza” wersja TTIP,
    3. dlaczego rząd Rzeczypospolitej Polskiej popiera „mocniejszą” wersję TTIP,
    4. jakie będą skutki dla Polski wprowadzenia preferowanej przez rząd Rzeczypospolitej Polskiej „mocniejszej” wersji TTIP.
  4. Wniosek o sporządzenie i doręczenie mi wyjaśnienia, dlaczego Prezes Rady Ministrów nie odpowiedziała na mój wniosek z pisma z dnia 8 lutego 2016 r. – Załącznik 1: „Wniosek o zlecenie przez Prezesa Rady Ministrów przeprowadzenia właściwym służbom postępowania wyjaśniającego mającego na celu ustalenie, czy polega na prawdzie informacja przekazana przez Pana Andrzeja Czyżewskiego e-mail’em z dnia 6 listopada 2015 r. redakcji należącego do tygodnika „wSieci” portalu „wPolityce.pl” – Załącznik 1.2: „Cała kariera, nie tylko zawodowa, p. M. Morawieckiego (…) związana jest z WSI – ZWOP (Zwiad Wojsk Ochrony Pogranicza) Oddział we Wrocławiu.”
  5. Wniosek o zlecenie przez Prezesa Rady Ministrów przeprowadzenia właściwym służbom postępowania wyjaśniającego mającego na celu ustalenie, czy polega na prawdzie informacja przekazana przez ministra ds. informacji w rządzie Rzeczypospolitej Polskiej na wychodźstwie Pana Andrzeja M. Czyżewskiego e-mail’em z dnia 6 listopada 2015 r. redakcji należącego do tygodnika „wSieci” portalu „wPolityce.pl” – Załącznik 5: „Cała kariera, nie tylko zawodowa, p. M. Morawieckiego (…) związana jest z WSI – ZWOP (Zwiad Wojsk Ochrony Pogranicza) Oddział we Wrocławiu.”
  6. Wniosek o zobowiązanie wicepremiera, ministra rozwoju Mateusza Morawieckiego do:
    1. opublikowania, w terminie tygodnia od daty wpływu niniejszego pisma, na stronie internetowej Kancelarii Prezesa Rady Ministrów oświadczenia, że nie współpracował nigdy z WSI – ZWOP (Zwiad Wojsk Ochrony Pogranicza) Oddział we Wrocławiu, lub
    2. złożenia, w terminie tygodnia od daty wpływu niniejszego pisma, dymisji z urzędów wicepremiera i ministra rozwoju.
  7. Odpowiedź zastępcy dyrektora Biura Ministra Dominika Szostaka z dnia 8 marca 2016 r. /Załącznik 8/ na moje wnioski z pism z dnia 8 lutego 2016 r. do wicepremiera, ministra rozwoju Mateusza Morawieckiego.
  8. Wniosek o sporządzenie i doręczenie mi – bez zbędnej zwłoki, nie później niż w terminie miesiąca od daty wpływu niniejszego pisma:
    1. wyjaśnienia, czy i jakie działania zrealizowała Prezes Rady Ministrów w związku z wnioskami, jak w pkt. II, III, V, VI.
    2. odpowiedzi na wniosek, jak w pkt. IV.
  9. Zawiadomienie, że:
    1. kopia niniejszego pisma zostanie umieszczona w Internecie, w tym na stronie www.kekusz.pl
    2. kopia odpowiedzi na niniejsze pismo zostanie umieszczona w Internecie, w tym na stronie www.kekusz.pl.

 

Jeśli chcesz pozyskać innego człowieka dla swojej sprawy,

zacznij od przekonania go, że jesteś jego prawdziwym przyjacielem.”
Abraham Lincoln

 

xxx

 

Niniejsze pismo kieruję do Pani w związku z deklaracją, którą Pani złożyła w dniu 15 grudnia 2015 r. Sejmowi Rzeczypospolitej Polskiej:

 

-Ani ja, ani rząd PiS, ani biało-czerwona drużyna PiS nie ugniemy się przed waszymi groźbami i krzykami.

Jesteśmy tu po to, żeby bronić obywateli
Prezes Rady Ministrów Beata Szydło, Sejm Rzeczypospolitej Polskiej, 15 grudnia 2015 r.

 

Rzeczywiście, po to Pani tam – w Sejmie Rzeczypospolitej Polskiej, w Radzie Ministrów Rzeczypospolitej Polskiej – jest, żeby bronić obywateli Rzeczypospolitej Polskiej przed zagrożeniami, których eliminowanie mieści się w Pani uprawnieniach posła i Prezesa Ady Ministrów. A także należy do Pani obowiązków, których wypełnianie wobec Narodu Polski oraz Polaków Pani dwukrotnie – jako poseł i jako Prezes Rady Ministrów – ślubowała. Nie wykluczone, że kończąc: „Tak mi dopomóż Bóg”.

W przeciwieństwie do sejmowej opozycji, ja Pani, ani żadnemu z członków Pani oraz prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego biało-czerwonej drużyny dobrej zmiany PiS, nie grożę, ani na Państwa nie krzyczę. Uprzejmie proszę o dopełnienie przez Panią obowiązków posła i premiera w oparciu o posiadane przez Panią uprawnienia.

 

Skierowanym do Pani pismem z dnia 8 lutego 2016 r. złożyłem – Załącznik 1: „Pani Beata Szydło Prezes Rady Ministrów Kancelaria Prezesa Rady Ministrów Al. Ujazdowskie 1/3 00-583 Warszawa Dotyczy: I.

Wniosek o zlecenie przez Prezesa Rady Ministrów przeprowadzenia właściwym służbom postępowania wyjaśniającego mającego na celu ustalenie, czy polega na prawdzie informacja przekazana przez Pana Andrzeja Czyżewskiego e-mail’em z dnia 6 listopada 2015 r. redakcji należącego do tygodnika „wSieci” portalu „wPolityce.pl” – Załącznik 1.2: „Cała kariera, nie tylko zawodowa, p. M. Morawieckiego (…) związana jest z WSI – ZWOP (Zwiad Wojsk Ochrony Pogranicza) Oddział we Wrocławiu.”

Źródło: Pismo Z. Kękusia z dnia 8 lutego 2016 r. do Prezesa Rady Ministrów Beaty Szydło – Załącznik 1

 

Pani do dnia wysłania przeze mnie niniejszego pisma nie udzieliła odpowiedzi na moje pismo z dnia 8 lutego 2016 r.

Ponieważ zgłoszona nim przeze mnie sprawa nie jest błaha, wręcz przeciwnie, niniejszym ponawiam mój wniosek. Zgłaszam także kolejny. Tym razem w sprawie prezentowanego przez wicepremiera, ministra rozwoju Mateusza Morawieckiego stanowiska rządu Rzeczypospolitej Polskiej w sprawie Trade and Investment Partntership /TTIP/ – Transatlantyckie Partnerstwo w dziedzinie Handlu i Inwestycji.

Podczas spotkania w dniu 2 marca 2016 r. w Amerykańskiej Izbie Handlowej powiedział m.in. „Popieramy stanowisko USA i jesteśmy za „mocniejszą” wersją TTIP w negocjacjach w tej sprawie.” Stwierdził: „Polska jest krajem zorientowanym na handel i „miękkie” TTIP nie jest dla nas opcją.”

Wersja „mocniejsza” preferuje jak najmniej ograniczeń w handlu.

TTIP to porozumienie handlowe negocjowane od 2013 roku, którego głównym celem jest utworzenie strefy wolnego handlu pomiędzy USA i Unią Europejską.

Prezentowane przez M. Morawieckiego stanowisko rządu Rzeczypospolitej Polskiej w sprawie TTIP budzi ogromne wątpliwości.

Przeciwnicy Partnerstwa – a jest ich bardzo wielu i w krajach, których obywatele są rzetelnie informowani o negocjacjach organizowane są manifestacje w sprzeciwie dla jego wprowadzenia – zarzucają mu, że:

  1. może być niekorzystne dla europejskich konsumentów i rolników, gdyż zniesienie ceł chroniących rynek żywnościowy spowoduje jego zalew przez amerykańską żywność, której koszty wytworzenia są niższe ze względu na niższe standardy jakościowe,
  2. skutkować może zalewem krajów UE żywnością modyfikowaną genetycznie,
  3. spowoduje stosowanie niebezpiecznych pestycydów oraz innych środków ochrony roślin, konserwantów i hormonów,
  4. umożliwi powoływanie przez korporacje do sądu, o wypłatę odszkodowania z powodu utraty przyszłych zysków, kraj, którego regulacje prawne mogą spowodować takową utratę, co zagrażać będzie demokracji i sprawowaniem rządów przez ponadnarodowe korporacje zamiast władz wybranych w demokratycznych wyborach,
  5. będzie mieć negatywny wpływ na ochronę środowiska w krajach UE, gdzie obowiązują dużo bardziej restrykcyjne regulacje w zakresie substancji toksycznych,
  6. spowoduje powrót działań, jak ACTA
  7. spowoduje prywatyzację ochrony zdrowia,
  8. spowoduje wzrost bezrobocia /NAFTA – The North American Free Trade Agrement, zawarte pomiędzy USA, Meksykiem i Kanadą spowodowało utratę miliona miejsc pracy w ciągu 12 lat zamiast obiecywanego wzrostu i kilkaset tysięcy/,
  9. skutkować będzie upadkiem małych i średnich firm.

 

Hurraoptymizm wicepremiera, ministra rozwoju M. Morawieckiego w sprawie bardzo mocno krytykowanego TTIP – w tym także i z tej przyczyny, że dopóty dopóki nie doszło do przecieków, negocjacje były prowadzone w sposób tajny – mniejsze budziłby wątpliwości, gdybyśmy mogli ufać jego profesjonalizmowi. Tymczasem on sam nas w kwestii jego wykształcenia, kwalifikacji… okłamuje. Na internetowej stronie KPRM podano o Matuszu Morawieckim: „Mateusz Morawiecki Urodzony 20 czerwca 1968 r. we Wrocławiu. Polski menedżer i bankowiec, były prezes zarządu Banku Zachodniego WBK.

Absolwent Uniwersytetu Wrocławskiego, Business Administration Central Connecticut State University oraz Politechniki Wrocławskiej, studiów MBA na Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu, Uniwersytetu w Hamburgu oraz Uniwersytetu w Bazylei. Karierę zawodową rozpoczął w 1992 roku w spółce Cogito. W latach 1993 – 1996 pracował we wrocławskiej firmie Enter Marketing-Publishing, W 1995 r. odbył staż w Deutsche Bundesbank, a w latach 1996 – 1997 pracował na Uniwersytecie we Frankfurcie nad Menem. W 1998 r. został Zastępcą Dyrektora Departamentu Negocjacji Akcesyjnych w Komitecie Integracji Europejskiej i był członkiem grupy negocjującej przystąpienie Polski do Unii Europejskiej (Bankowość i Finanse). Od 1998 do 2001 r. pracował w Banku Zachodnim – najpierw jako doradca Prezesa Zarządu, następnie Członek Zarządu i Dyrektor Zarządzający. W czerwcu 2001 r. Mateusz Morawiecki został Członkiem Zarządu Banku Zachodniego WBK., w maju 2007r. powołany na stanowisko Prezesa Zarządu.” – Źródło: https://www.premier.gov.pl/ludzie/mateusz-morawiecki.html

 

Niektóre fakty z życiorysu M. Morawieckiego zamieszczonego na internetowej stronie KPRM obiektywizuje Wikiepedia podając: „Mateusz Jakub Morawiecki (ur. 20 czerwca 1968 we Wrocławiu) – polski menedżer i bankowiec, w latach 2007–2015 prezes zarządu Banku Zachodniego WBK, od 2015 wiceprezes Rady Ministrów i minister rozwoju. Syn Kornela Morawieckiego.

W 1987 został absolwentem IX Liceum Ogólnokształcącego im. Juliusza Słowackiego we Wrocławiu. Ukończył studia w zakresie historii na Uniwersytecie Wrocławskim (1992), odbył studia z zakresu Business Administration na Politechnice Wrocławskiej i Central Connecticut State University (1993), uzyskał dyplom MBA na Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu (1995). Ukończył także studia podyplomowe z zakresu prawa europejskiego i ekonomiki integracji gospodarczej na Uniwersytecie w Hamburgu (1995).

W 1990 współtworzył firmę wydawniczą Reverentia, w 1991 był redaktorem gazety „Dwa Dni”. W latach 1992–1995 pracował jako menedżer odpowiedzialny za marketing i finanse w przedsiębiorstwach konsultingowych i wydawniczych. W 1995 odbył staż w Deutsche Bundesbanku. W latach 1996–1997 prowadził projekty badawcze w zakresie bankowości i makroekonomii na Uniwersytecie we Frankfurcie nad Menem. W 1998 został zastępcą dyrektora Departamentu Negocjacji Akcesyjnych w Urzędzie Komitetu Integracji Europejskiej. Był członkiem zespołu ministerialnego negocjującego warunki przystąpienia Polski do Unii Europejskiej w kilku obszarach. W 1997 wraz z Frankiem Emmertem opublikował Prawo Europejskie, podręcznik z zakresu prawa unijnego i ekonomiki integracji gospodarczej. W latach 1998–2001 był członkiem rad nadzorczych Zakładu Energetycznego Wałbrzych i Agencji Rozwoju Przemysłu.

W latach 1998–2002 zasiadał w sejmiku dolnośląskim I kadencji z ramienia Akcji Wyborczej Solidarność[3].

W 1998 podjął pracę w Banku Zachodnim. W latach 1998–2001 był doradcą prezesa zarządu, następnie dyrektorem banku, po połączeniu Banku Zachodniego i Wielkopolskiego Banku Kredytowego w 2001 został członkiem zarządu Banku Zachodniego WBK. W maju 2007 objął stanowisko prezesa zarządu tej instytucji.

Został także konsulem honorowym Republiki Irlandii w Polsce. W 2010 powołano go w skład Rady Gospodarczej przy premierze Donaldzie Tusku[4].

16 listopada 2015 objął urzędy wicepremiera i ministra rozwoju w rządzie Beaty Szydło[5]”

 

Mateusz Morawiecki nie jest – jak podano na stronie KPRM – absolwentem Politechniki Wrocławskiej. Odbył tam studia z zakresu Business Administration.

Nie jest też absolwentem Central Connecticut State University. Z informacji zamieszczonej w Wikipedii oraz z informacji zamieszczonej na stronie internetowej Wydziału Informatyki i Zarządzania Politechniki Wrocławskiej wniosek, że ukończył studia w Polsko – Amerykańskiej Szkole Biznesu, będącej wspólną inicjatywą Wydziału Informatyki i Zarządzania Politechniki Wrocławskiej i Central Connecticut State University.

Z informacji podanej przez Wikipedię wniosek, że w.w. studia trwały nie dłużej niż jeden rok. Dlaczego jeden? Bo…„Ukończył studia w zakresie historii na Uniwersytecie Wrocławskim (1992)” odbył studia z zakresu Business Administration na Politechnice Wrocławskiej i Central Connecticut State University (1993),”

Mateusz Morawiecki uzyskał w 1992 roku tytuł magistra na Wydziale Historii Uniwersytetu Wrocławskiego i najpewniej po jego uzyskaniu rozpoczął studia w Polsko – Amerykańskiej Szkole Biznesu, którą ukończył w 1993 roku.

Zapewne warunkiem podjęcia studiów w niej było posiadanie tytułu magistra.

Z informacji podanej na stronie KPRM: „Mateusz Morawiecki (…) Absolwent Uniwersytetu Wrocławskiego, Business Administration Central Connecticut State University oraz Politechniki Wrocławskiej,, prawdziwą jest ta li tylko, że wicepremier, minister rozwoju w Pani rządzie, Mateusz Morawiecki jest absolwentem Uniwersytetu Wrocławskiego. Wydziału Historii.

Proszę o wydanie polecenia usunięcia z zamieszczonego na internetowej stronie KPRM życiorysu wicepremiera, ministra rozwoju Mateusza Morawieckiego nieprawdziwej informacji, że jest absolwentem Politechniki Wrocławskiej i Central Connecticut State University i zastąpienia jej prawdziwą, że jest absolwentem studiów w Polsko – Amerykańskiej Szkole Biznesu, będącej wspólną inicjatywą Wydziału Informatyki i Zarządzania Politechniki Wrocławskiej i Central Connecticut State University.

Polacy mają prawo znać prawdę o wykształceniu – a zatem i kwalifikacjach – wicepremiera, ministra rozwoju w Pani rządzie. Pani, Prezesa Rady Ministrów obowiązkiem jest nam tę prawdę podać. A nie… dywagacje na temat wykształcenia M. Morawieckiego.

Jeśli założyć, że to M. Morawiecki jest autorem jego życiorysu „zawieszonego” na stronie internetowej KPRM, to wicepremier w Pani rządzie i minister rozwoju jest – po prostu – kłamcą.

 

Ojciec M. Morawieckiego, poseł na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej Kornel Morawiecki powiedział kilka miesięcy temu w wywiadzie dla „Faktu”:

(…) Ale wierzę w syna – jest z innego pokolenia, jest ekonomistą (…)”
Kornel Morawiecki,
w: „Zagłosuję przeciw Kukizowi i poprę syna.”; „Fakt”, 12.11.2015, s. 2

 

Ekonomista to osoba, ekspert, zajmująca się ekonomią teoretyczną, zazwyczaj makroekonomią, często przy tym także narzędziami prognostycznymi, takimi jak ekonometria czy ekonomia matematyczna, finansami czy teorią wyboru publicznego. Do tej kategorii zalicza się naukowców i analityków.

Wicepremier, minister rozwoju w Pani rządzie Mateusz Morawiecki jest:

  1. historykiem z wykształcenia, pracę magisterską napisał – jak mnie poinformowano – „o tatusiu”, nie żeby np. z zakresu historii ekonomii,
  2. praktykiem biznesu.

 

Nie jest ekonomistą w podanym tego słowa wyżej znaczeniu. To może być przyczyną jego bardzo pozytywnej oceny, bardzo krytykowanego TTIP. Mogą być także inne… Przedstawię je poniżej prezentując także inne skutki Mateusza Morawieckiego braku „warsztatu ekonomisty”.

 

Ponieważ Prezes Rady Ministrów Rzeczypospolitej Polskiej nie odpowiedział – tradycyjnie odkąd została nim Pani – na mój wniosek w sprawie ewentualnej agenturalnej działalności wicepremiera, ministra rozwoju Mateusza Morawieckiego, dla niniejszym złożonego przedstawię szersze niż poprzednio uzasadnienie, w tym oparte na m.in.:

  1. nagraniach wypowiedzi M. Morawieckiego ujawnionych przez „Newsweek”,
  2. mojej jego osobistej znajomości z okresu listopad 2002 r. do październik 2006 r., gdy pracowałem jako jego podwładny w Banku Zachodnim WBK S.A. na stanowisku dyrektora Obszaru Zarządzania Zakupami, Nieruchomościami i Kosztami,
  3. informacji przekazanych przez byłego prokuratora, ministra rządu RP na wychodźstwie Andrzeja M. Czyżewskiego:
    1. e-mail’em z dnia 15 listopada 2015 r. redakcji portalu „wPolityce” – Załącznik 5
    2. mnie w korespondencji e-mail’owej.

 

Niech mi Pani nie ma, proszę, za złe, że wzorując się na wicepremierze w Pani rządzie, bohaterze niniejszego pisma posłużę się, celem opisania jego postępowania, słownictwem, którego on używa w sytuacjach społecznych. Ze względy na mój dla Pani szacunek jako kobiety, nie będzie ono aż tak drastyczne, jak to wicepremiera w Pani rządzie.

 

Ad. 1

W wydaniu „Newsweeka” z 1-7.02.2016 r. opublikowano artykuł Michała Krzymowskiego i Wojciecha Cieśli, w którym autorzy zacytowali wypowiedzi M. Morawieckiego nagraną podczas jego spotkania w kwietniu 2013 r. z prezesem zarządu Banku PKO BP Zbigniewem Jagiełło, prezesem zarządu PGE Krzysztofem Kilianem i jego zastępczynią Bogusławą Matuszewską.

 

To dobrze, jeżeli my, ludzie, „we the people”, prawda, a zwłaszcza „we, the people” w Niemczech, w Hiszpanii

i tak dalej, we Francji, zrozumiemy, że musimy obniżyć nasze oczekiwania.

Bo jak obniżymy, to w ślad za tym wszystko pójdzie dobrze, da się zreperować.”

Źródło: Michał Krzymowski, Wojciech Cieśla, „Morawiecki i przyjaciele – taśma wicepremiera”, „Newsweek”. 1-7.02.2016, s. 17 – 19 – Załącznik 2; Cały tekst w: Newsweek Plus: Taśma Wicepremierahttp://polska.newsweek.pl/co-wicepremier-morawiecki-mowil-na-tasmach-kelnerow-newsweek,artykuly,378726,1.html

 

Z wypowiedzi M. Morawieckiego oczywisty wniosek, że istnieje jakiś szczególna kategoria ludzi: „we the people”. Mateusz Morawiecki potwierdził jego – a także Zbigniewa Jagiełło, Krzysztofa Kiliana i Bogusławy Matuszewskiej przynależność do gromady „we the people”. To gromada ludzi różnych narodowości, żyjących w różnych krajach.

Z całą pewnością chodziło M. Morawieckiemu o „the pepole” rozproszonych, żyjących w różnych państwach europejskich, czyli o diasporę. Siebie samego – a także pozostałych uczestników w.w. spotkania – zaprezentował jako obywatela tego rozproszonego narodu, diaspory.

M. Morawiecki jest Żydem. Jako klasyczne wymienia się diaspory: grecką, ormiańską i żydowską. Mógł mieć zatem na myśli Izraelitów. I jakieśskrywane przez Żydów zamiary wobec nie-Żydów w krajach Europy, które uda się zrealizować po obniżeniu oczekiwań.

M. Morawiecki nie mówi:„my”. Nie mówi „my europejczycy”. Mówi „we the people”, „my naród”.

Być może to jest przyczyna wicepremiera w Pani rządzie i ministra rozwoju Mateusza Morawieckiego hurraoptymizmu dla tak ogromne budzącego wątpliwości TTIP i jego deklaracji, że Polski – znaczy, w tym przypadku, jego i Pani rządu, bo Sejm i Senat mogą nie mieć nic do powiedzenia, wszak… Unia Europejska zdecyduje – nie interesuje opcja „miękka” TTIP.

Przez kilka lat pracowałem w Banku Zachodnim WBK S.A., a Mateusz Morawiecki był moim bezpośrednim przełożonym – więcej na ten temat poniżej.

Mówiło się o nim, że ma problemy z inteligencją emocjonalną w jej „elemencie” inteligencja interpersonalna oraz z empatią.

A on, Żyd, „the man”, uważający siebie za członka międzynarodowej społeczności, gromady, którą nazywa „the people”, najpewniej innymi ludźmi, po prostu, gardzi.

Mniejsze wypowiedź M. Morawieckiego o „the” ludziach budziłaby wątpliwości, gdyby nie to, że on sam jest Żydem, że za nami, Polakami, lata konsekwentnie realizowanych przez polskich Żydów antypolskich działań, a także gdyby nie jego samego zachowania wobec nie-Żydów. Jedno z takowych zaprezentuję na… swoim, znaczy moim przykładzie.

 

Ad. 2

Ponieważ w tej części niniejszego pisma dla opisania zachowania M. Morawieckiego w jego bezpośredniej ze mną relacji użyję w zgodzie z regułą, że „trafnie użyty wulgaryzm jest doskonałym instrumentem opisu świata.1 określenia – jednego – powszechnie uznawanego za wulgarne, celem usprawiedliwienia posłużenia się nim zaprezentuję wypowiedzi M. Morawieckiego opublikowane w w.w. artykule opublikowanym w „Newsweeku” sprzed dwóch miesięcy – Załącznik 2:

 

-Powiem wam, (…) jak zostaliście tym kierownictwem interesu, to im więcej się temu przypatruję, to po prostu… Nie chcę, żeby wam lepiej smakowało, ale po prostu kurwa, by była degrengolada, gdybyśmy weszli do jakichś tam takich… takich projektów bez sensu zupełnie. Paranoja kompletna by była.
(…) – Ja trochę tę historię znam i lata 30.
chuja, a nie wyciągnęły Stany Zjednoczone (…). Wojna wyciągnęła (…).

(…) Będziemy zapierdalać i rowy, kurwa, kopać, a drudzy będą zasypywać, będziemy zadowoleni.”

Źródło: Michał Krzymowski, Wojciech Cieśla, „Morawiecki i przyjaciele – taśma wicepremiera”, „Newsweek”. 1-7.02.2016, s. 17 – 19 – Załącznik 2; Cały tekst w: Newsweek Plus: Taśma Wicepremierahttp://polska.newsweek.pl/co-wicepremier-morawiecki-mowil-na-tasmach-kelnerow-newsweek,artykuly,378726,1.html

 

Ufam, że zgodzi się Pani ze mną, że używanie w obecności kobiety – uczestniczką nagranego spotkania była Bogusława Matuszewska – wulgaryzmów, jak: „kurwa”, „chuja”, „zapierdalać”, jest dowodem chamstwa, a człowiek, mężczyzna, który zachowuje się w taki sposób jest chamem.

Skoro ustaliliśmy, że Mateusz Morawiecki jest chamem, mogę już zaprezentować zapowiedziany przeze mnie opis potraktowania mnie przez Żyda Mateusza Morawieckiego.

Jak wspomniałem, także użyję wulgaryzmu. Jakkolwiek nie jest tak drastyczny, jak „chuj” Mateusza Morawieckiego w obecności Bogusławy Matuszewskiej, może uzna mnie Pani za chama. Uprzejmie informuję, że ponieważ notorycznie lekceważy mnie Pani, tj. nie odpowiada na moje do Pani pisma, jest mi to całkowicie obojętne, co Pani o mnie myśli.

 

W listopadzie 2002 roku rozpocząłem – w następstwie rekrutacji prowadzonej przez angielską firmę PMMS Ltd. – pracę na stanowisku dyrektora Obszaru Zarządzania Zakupami, Nieruchomościami i Kosztami w Banku Zachodnim WBK S.A. Moim bezpośrednim przełożonym był Mateusz Morawiecki, wtedy członek zarządu Banku, dyrektor Pionu Wspierania Biznesu.

W BZWBK S.A. pracowałem do października 2006 r.

W sporządzanych przez cztery lata ocenach w ramach tzw. „Performance review” /okresowe przeglądy wyników/ M. Morawiecki przyznawał mi najwyższe oceny. Pisał o mnie, że jestem jego człowiekiem zaufania. Na koniec pokazał, na ile on sam zasługuje na zaufanie…

We wrześniu 2006 r. poinformowałem go o moim zamiarze zakończenia pracy w Banku. M. Morawiecki poprosił mnie wtedy o spotkanie, podczas którego poinformował mnie, że nawet gdy Bank zrealizuje cele ustalone na 2006 rok on nie wypłaci należnej mi w takim przypadku premii. Chodziło o kwotę 100.000,00 /słownie: sto tysięcy/ zł.

Było regułą, że w przypadkach, gdy pracownik należący, jak ja, do tzw. „najwyższej kadry kierowniczej” kończył pracę w Banku przed zakończeniem roku, a Bank zrealizował cele ustalone na ten rok, to w następnym roku pracownikowi temu wypłacano premię ustaloną za okres, który przepracował.

Ponieważ moja roczna premia miała wynieść – w zgodzie z regulaminem premiowania – 120.000,00 zł, a pracę kończyłem w październiku 2006 r. należało mi się – pod warunkiem, że Bank zrealizuje cele – 100.000 zł.

Pytany dlaczego nie wypłaci mi premii, gdy zostaną spełnione warunki do jej wypłacenia, M. Morawiecki wyjaśnił – w tradycyjny sposób dla tych, co nie mają argumentów… „bo nie”.

Ponieważ nie zwykłem sprzeczać się w sytuacjach oczywistych, a na jednym ze szkoleń zorganizowanych przez Bank nauczono mnie, że „asertywność to łagodna pewność siebie”, podziękowałem mu za spotkanie i zaraz potem wysłałem do prezesa zarządu Banku e-maila o treści: „Szanowny Panie, w związku z moim zamiarem zakończenia z dniem 31 października 2006 r. pracy w Banku Zachodnim WBK S.A. oraz związanymi z tym problemami uprzejmie proszę o spotkanie”. Kopię skierowałem do M. Morawieckiego.

Po wysłaniu e-mail’a, jak wyżej poprosiłem jednego z naszych, mojego i M. Morawieckiego, podwładnych o to, żeby spojrzał na zegarek i zapamiętał, która jest godzina. Ten uczynił, jak prosiłem i spytał o przyczynę mojej prośby. Wyjaśniłem, że chcę, żeby się przekonał ile czasu zajmie naszemu przełożonemu, członkowi zarządu Banku „trafnie użyty wulgaryzm jest doskonałym instrumentem opisu świata.” – „zesranie się ze strachu”.

Było oczywiste, że prezes zarządu BZWBK S.A. nie dopuściłby do ograbienia mnie przez M. Morawieckiego z należnej mi – przy spełnieniu w.w. warunku – premii.

Mój i M. Morawieckiego podwładny, którego poprosiłem o spojrzenie na zegarek był dyrektorem jednego z departamentów kierowanego przeze mnie Obszaru i wymienialiśmy się ze sobą informacjami o wynikach prowadzonych przez nas negocjacji z dostawcami produktów i usług dla Banku. Najważniejsze dla BZ WBK negocjacje warunków zakupu produktów i/lub usług prowadziliśmy zawsze razem, w tym razem z kupcem odpowiedzialnym za kategorię zakupową, której negocjacje dotyczyły. Mniej ważne każdy z nas prowadził razem z kupcami, a potem opowiadaliśmy sobie jak było.

Wyjaśniłem mu, że chcę żeby sprawdził po ilu minutach po skierowaniu przeze mnie w.w. prośby do prezesa BZWBK S.A. z kopią do M. Morawieckiego, ten ostatni zadzwoni do mnie. Jak wyjaśniłem: „zesrany ze strachu”.

Rzeczywistość przerosła moje oczekiwania. Wystarczyło niespełna 7 minut. Nie po to, żeby M. Morawiecki do mnie zadzwonił… Po niespełna 7 minutach on sam przybiegł do mnie i poprosił o jeszcze jedno spotkanie na temat premii dla mnie. Nie chciał, tchórz, żeby prezes zarządu BZWBK S.A. wiedział, że mnie chciał okraść z kwoty 100.000 zł.

Dyrektor, o którym wyżej i który przysłuchiwał się naszej rozmowie – musiał ją słyszeć bo jego biurko było tuż obok mojego – pośmiał się, gdy M. Morawiecki odszedł. Pogratulował mi sukcesu negocjacyjnego. Tym większego – co sam podkreślił – że osiągniętego w negocjacjach z przyszłym prezesem zarządu BZ WBK S.A. M. Morawiecki był jednym z kandydatów i powszechną była opinia, że jako Żyd na pewno nim zostanie. Mimo że z wykształcenia jest historykiem i nie miał nic wspólnego z „core’ową” działalnością banku, tj. operacyjną. Pracę w Banku zaczął – sześć lat po uzyskaniu tytułu magistra na Wydziale Historii Uniwersytetu Wrocławskiego – od stanowiska doradcy prezesa zarządu.

Chwilę potem zadzwoniła do mnie dyrektor Biura Prezesa Zarządu BZ WBK S.A. proponując termin spotkania z prezesem zarządu BZWBK S.A., o które prosiłem wspomnianym wyżej e-mail’em.

Wtedy popełniłem błąd, który mnie ostatecznie kosztował 40.000,00 /słownie: czterdzieści tysięcy/ zł.

Uważając, że z Mateusza Morawieckiego jednak uczciwy człowiek podziękowałem mojej rozmówczyni za telefon do mnie, przeprosiłem, że „zawracałem głowę” i wyjaśniłem, że moja prośba o spotkanie z prezesem jest już nieaktualna, bo problem, którego miało dotyczyć „się rozwiązał”.

Nie rozwiązał się… M. Morawiecki nie spotkał się ze mną. Nasłał na mnie swojego wysłannika, który powiedział mi, że jeśli Bank zrealizuje cele na koniec 2006 r. to mi wypłaci – jednak! – premię, ale nie w należnej w kwocie 100.000,00 zł lecz 60.000,00 zł. Taką kwotę sobie… ubzdurał.

Gdy nie chciałem zaakceptować grabieży, usłyszałem, żebym „nie podskakiwał”, bo przecież przeciwko mnie prowadzona jest sprawa karna – będzie o niej jeszcze w dalszej części pisma – i mogę mieć następne kłopoty.

Zaakceptowałem kradzież. Potwierdziłem na podsuniętej mi kartce zgodę na wypłacenie mi w 2007 roku premii za 2006 r. w kwocie 60.000,00 zł.

Żenada. Przede wszystkim szwindel. W ortodoksyjnym wydaniu.

Po czterech latach pracy – M. Morawiecki dobrze wiedział, jak mnie oceniał, jakie, najlepsze w strukturze obszarowej nie tylko kierowanego przez niego Pionu, ale całego Banku, uzyskiwałem wyniki w Badaniach Opinii Pracowniczych, wiedział, że o sukcesie realizowanego pod moim kierownictwem projektu oszczędności kosztów operacyjnych i nakładów inwestycyjnych Banku informowały media – usłyszałem, że jeśli nie zgodzę się z ograbieniem mnie z kwoty 40.000,00 zł, będę miał kłopoty.

Ponieważ wcześniej już odwołałem spotkanie z prezesem J. Kseniem, nie ponowiłem mojej prośby.

Zapłaciłem frycowe. Uczyłem się Żydów…

Dzisiaj wiem – i dzielę się tym moim doświadczeniem z Polakami – że przy każdej, najmniejszej próbie wykorzystania Polaka przez Żyda należy się stanowczo bronić. Bo jak się Żydowi nie przeciwstawić „w zarodku”, to później człowiek ma „na głowie” całą gromadę podobnych łajdakowi wrednych, w tym żydowskich autorytetów, ekspertów, legend, ikon, pomników itp. itd. połączonych wspólnym celem… wykorzystać goja.

Zagrabiona mi przez M. Morawieckiego kwota 40.000,00 zł nie była zapewne poczynioną moim – i mojej rodziny – kosztem oszczędnością Banku. Ponieważ była częścią funduszu premiowego M. Morawiecki zapewne obdarował nią zapewne swoich tzw. „przydupasów” i „przydupaski”, z których posiadania był znany.

 

Potem, kilka lat później, w związku z prowadzoną przeciwko mnie sprawą karną, o której wspomniałem wyżej, skierowanym do M. Morawieckiego pismem z dnia 18 czerwca 2012 r. złożyłem – Załącznik 3: „Szanowny Pan Mateusz Morawiecki Prezes Zarządu Banku Zachodniego WBK S.A. Bank Zachodni WBK S.A. Rynek 9/11 50-950 Wrocław Dotyczy:

  1. Prośba o sporządzenie opinii o mnie jako pracowniku i człowieku za okres mojej pracy w okresie od dnia 1 listopada 2002 r. do dnia 31 października 2006 r. w Banku Zachodnim WBK S.A. na stanowisku Dyrektora Obszaru Zarządzania Zakupami Nieruchomościami i Kosztami oraz o jej przesłanie do akt sprawy Sądu Rejonowego w Dębicy sygn. II K 854/10 – adres: Sąd Rejonowy w Dębicy, ul. Słoneczna 3, 39-200 Dębica.
  2. Prośba o doręczenie mi kopii opinii, jak w p. 1.”

Źródło: Pismo Z. Kękusia z dnia 18 czerwca 2012 r. do prezesa zarządu Banku Zachodniego WBK S.A.

Mateusza Morawieckiego – Załącznik 3

 

Sąd Rejonowy w Dębicy ścigał mnie od dnia 14 listopada 2006 r., na podstawie aktu oskarżenia sporządzonego w dniu 12 czerwca 2006 r. przez prokuratora Prokuratury Rejonowej Kraków Śródmieście Wschód Radosławę Ridan za to, że w okresie od stycznia 2003 r. do maja lub września 2005 r., w Krakowie, za pośrednictwem stron internetowych www.zgsopo.webpark.pl i www.zkekus.w.interia.pl popełniłem osiemnaście przestępstw, tj.:

  1. pkt. I, III-XVI aktu oskarżenia – znieważyłem i w związku z pełnieniem obowiązków służbowych /art. 226 § 1 k.k./ i zniesławiłem /art. 212 § 2 k.k./ piętnaścioro sędziów Sądu Okręgowego w Krakowie i Sądu Apelacyjnego w Krakowie – SSO Maja Rymar /była Prezes Sądu Okręgowego w Krakowie/ SSO Ewa Hańderek, SSO Teresa Dyrga, SSR Agata Wasilewska-Kawałek, SSO Agnieszka Oklejak, SSO Danuta Kłosińska, SSR Izabela Strózik, SSO Anna Karcz-Wojnicka, SSO Jadwiga Osuch, SSO Małgorzata Ferek, SSA Włodzimierz Baran /były Prezes Sądu Apelacyjnego w Krakowie/, SSA Jan Kremer, SSA Maria Kuś-Trybek, SSA Anna Kowacz-Braun, SSA Krzysztof Sobierajski /obecny prezes Sądu Apelacyjnego w Krakowie/,
  2. pkt II aktu oskarżeniazniesławiłem /art. 212 § 2 kk/ adwokata Wiesławę Zoll, pełnomocnika mojej żony w prowadzonym przez Sąd Okręgowy w Krakowie i Sąd Apelacyjny w Krakowie w latach 1997-2006 postępowaniu z mojego powództwa o rozwód /sygn. akt Sądu Okręgowego w Krakowie XI CR 603/04/,
  3. pkt XVII aktu oskarżeniaznieważyłem /art. 226 § 3 k.k./ i zniesławiłem /art. 212 § 2 k.k./ konstytucyjny organ Rzeczypospolitej Polskiej, rzecznika praw obywatelskich w osobie piastującego ten urząd Andrzeja Zolla
  4. pkt XVIII aktu oskarżenia – rozpowszechniałem wiadomości z rozprawy sądowej prowadzonej z wyłączeniem jawności – art. 241 § 2 k.k.

Dowód: Sąd Rejonowy w Dębicy, sygn. akt II K 407/13 /uprzednio II K 451/06/ akt oskarżenia prokurator Radosławy Ridan z dnia 12 czerwca 2006 r., sygn. 1 Ds. 39/06/S

 

M. Morawiecki znał tę sprawę. Zawiadomiła o niej Bank Zachodni WBK S.A. prokurator R. Ridan kierując w dniu 17 lutego 2006 . do Banku faksa o treści – „W związku z prowadzonym postępowaniem przygotowawczym sygn. akt 1 Ds. 112/04/S zwracam się o ustalenie, czy Zbigniew Kękuś s. /imię – ZKE/, ur. /data urodzenia – ZKE/, w Krakowie jest pracownikiem Waszego Banku, a jeżeli tak to w którym Oddziale jest zatrudniony (proszę o podanie adresu) i czy posiada adres zamieszkania na terenie Wrocławia.

Sprawę proszę potraktować jako pilną z uwagi na terminy procesowe. Prokurator R. Ridan”.

To dlatego mnie potem, w październiku 2006 r., szantażował w opisanej wyżej sprawie wysłany przez M. Morawieckiego pracownik BZWBK S.A., że jeśli nie pozwolę się ograbić z kwoty 40.000,00 zł będę miał następne kłopoty.

 

W dniu 18 grudnia 2007 r. sędzia Sądu w Dębicy wydał wyrok, którym uznał mnie za innego popełnienia każdego z w.w. czynów.

Prawie trzy lata później, w dniu 15 września 2010 r. 15 września 2010 r. Sąd Okręgowy w Rzeszowie wydał wyrok, którym uchylił wyrok sędziego T. Kuczmy w zakresie 16 z 18 czynów, za które ten mnie skazał. Zarzucił sędziemu T. Kuczmie, że ten jest… niedouczonym tumanem – Sąd innych użył słów, ale te użyte przeze mnie trafniej opisują rzeczywisty stan faktyczny – bo w dniu orzekania w sprawie przeciwko mnie, tj. 18.12.2007 r. nie wiedział, że już od dnia 19 października 2006 r. jest niedopuszczalne ściganie z art. 226 § 1 k.k. w zakresie przypisanym mi przez prokurator R. Ridan, tj. za znieważenie funkcjonariusza publicznego w związku z pełnieniem obowiązków służbowych. Bo tak orzekł Trybunał Konstytucyjny wyrokiem z dnia 11 października 2006 r., sygn. P 3/06 /Dz. U. z dnia 19.10.2006 r., nr 190, poz. 1409/.

Po tym, gdy Sąd Okręgowy w Rzeszowie uchylił wyrok sędziego T. Kuczmy i przekazał sprawę przeciwko mnie Sądowi Rejonowemu w Dębicy do ponownego rozpoznania, koleżanka sędziego T. Kuczmy z pracy sędzia Beata Stój uznała w dniu 15 marca 2011 r., że ja jestem niepoczytalny od stycznia 2003 r. i zaczęła mnie kierować na badania psychiatryczne.

Ponieważ przez cały okres objęty aktem oskarżenia prokurator R. Ridan – styczeń 2003 r. do wrzesień 2005 r. – pracowałem w Banku Zachodnim WBK S.A., a M. Morawiecki był w tym czasie moim bezpośrednim przełożonym, skierowałem w.w. pismo do niego z dnia 18.06.2012 r.

Myślałem, że jeśli poinformuje Sąd, że w okresie objętym aktem oskarżenia zarządzałem liczącym około 200 osób zespołem pracowników, zatrudnionych w Departamencie Logistyki i Administracji, Departamencie Zakupów, Departamencie Nieruchomości oraz Biurze Analizy Kosztów jednego z największych banków w Polsce, liderowałem jednemu z największych i najważniejszych projektów realizowanych przez Bank, tj. optymalizacji kosztów operacyjnych i nakładów inwestycyjnych, odpowiadałem za zakupy wszystkich produktów i usług dla Banku, zarządzałem liczącym kilkaset obiektów zasobem nieruchomości zlokalizowanych na terenie całej Polski /oddziały Banku i siedziby centrali/, sędzia B. Stój przynamniej wyjaśni mi, dlaczego uważa, że ja byłem przez cały ten okres niepoczytalny. Bo i tego mi odmawiała.

W w.w. piśmie z dnia 18.06.2012 r. przypomniałem M. Morawieckiemu, że maju 2006 r. uczestniczyłem w Assesment Centre, w ramach którego na podstawie obserwacji moich zachowań oraz wyników ankiet „Informacja zwrotna 360°”, wypełnionych przez moich przełożonych – w tym Ciebie – podwładnych oraz przez członków kadry kierowniczej Banku zajmujących równorzędne z moim stanowiska, psychologowie Coaching Institute takie sporządzili oceny niektórych z kompetencji wymaganych na stanowisku, na którym pracowałem przez wtedy prawie 4 lata:

 

Kompetencja – Postępowanie zgodnie z wartościami”:

Zbigniew otwarcie wyraża swoje zdanie oraz słucha opinii innych.

Traktuje ludzi z szacunkiem.

Potrafi przeanalizować zaistniałe sytuacje i podjąć działania naprawcze. Dba o to aby inni członkowie grupy, współpracownicy uświadomili sobie cele, wartości oraz zasady działania.

W pełni identyfikuje się z celami Banku, dba o jego interes.

Dba o wysokie standardy w sferze etycznej i jasno wyraża swoje zdanie w przypadku nieetycznego zachowania pracowników. Potrafi dostrzec swoje błędy; planuje również własne doskonalenie w organizacji, zabiega o informację zwrotną. Szczegółowo planuje działania naprawcze wobec współpracowników, tworzy bezpieczne środowisko pracy, ceni współpracę z innymi.

Obserwowany poziom kompetencyjny – wysoki”

Program Rozwoju Liderów BZWBK” – Coaching Institute w Warszawie, maj 2006 r.

 

Kompetencja – Przywództwo i motywowanie”:

Zbigniew potrafi ukierunkować ludzi na realizację zadań koniecznych do wykonania, planuje działania, konsultuje i zachęca do ich realizacji.

W sytuacjach problemowych słucha zdania innych i w swoich decyzjach bierze je pod uwagę. Poszukuje rozwiązań nastawionych na realizację uwzględniając interpersonalne aspekty sytuacji.

Zbigniew w kontakcie indywidualnym buduje z pracownikiem relację owocującą zwiększeniem zaangażowania oraz inspiracją dla pracownika. Współdziałanie jest dla Zbigniewa metodą działania z wyboru. Potrafi docenić osiągnięcia pracownika i zachęcić go do dalszego rozwoju dając jasną konstruktywną informację zwrotną.

Wspólnie z pracownikiem ustala zakres działań naprawczych i kierunki rozwoju.

W zadaniach grupowych wykazuje dużą aktywność jako organizator pracy zespołu. Wycofuje się jedynie, kiedy jego zdaniem, inni mają większą wiedzę i doświadczenia aby się na dany temat wypowiadać.

Obserwowany poziom kompetencyjny – pomiędzy wysokim a bardzo wysokim”

Program Rozwoju Liderów BZWBK” – Coaching Institute w Warszawie, maj 2006 r.

 

Kompetencja – Praca zespołowa i budowanie relacji”:

Zbigniew jest niezwykle aktywnym i konstruktywnie działającym członkiem grupy; z determinacją i zaangażowaniem wspomaga swoimi działaniami pracę zespołu. Uważnie słucha innych, odnosi się do ich wypowiedzi, wnosi swoją wiedzę, propozycje rozwiązań, zadaje konstruktywne pytania, proponuje podział zadań. Jest aktywny a jednocześnie uważny wobec innych, śledzi dyskusję, poszukuje rozwiązań. Przedstawiając swoje stanowisko czyni to jasno i klarownie, wzbogacając wypowiedzi o wiedzę specjalistyczną innych.

Używa logicznej argumentacji, opiera się na faktach.

W rozwiązaniach zadań indywidualnych planuje działania, w których podstawą jest: współpraca, budowanie relacji w organizacji i poza nią. Często odwołuje się do swoich doświadczeń zdobytych w realnych projektach bankowych. Obserwowany poziom kompetencyjny – bardzo wysoki”.

Program Rozwoju Liderów BZWBK” – Coaching Institute w Warszawie, maj 2006 r.

Ja rzeczywiście traktuję ludzi z szacunkiem.

Bydła- „BYDLĘ”«przen. pogard. o człowieku z podkreśleniem jego stron ujemnych»; Słownik Języka Polskiego PWN, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2005, s. 75 – nie. Bydłem gardzę i z niego kpię. Bo na to li tylko zasługuje.

 

Przesyłka listowa polecona, którą wysłałem do M. Morawieckiego w.w. pismo z dnia 18.06.2012 r. została odebrana przez Bank Zachodni WBK S.A. w dniu 21 czerwca 2012 r., czego dowodem zwrotne Potwierdzenie Odbioru przesyłki listowej poleconej nr (00)459007734402649213 – Załącznik 3.

M. Morawiecki nie odpowiedział na moją prośbę.

Po dwóch latach, wciąż ścigany przez sędzię Beatę Stój, wtedy już z udziałem Policji, której sędzia nakazała zatrzymać mnie i pod przymusem doprowadzić na badania psychiatryczne, pismem skierowanym do Ciebie w dniu 14 maja 2014 r. złożyłem – Załącznik 4: „Pan Mateusz Morawiecki Prezes Zarządu Banku Zachodniego WBK S.A. Bank Zachodni WBK S.A. Rynek 9/11 50-950 Wrocław Dotyczy:

  1. Prośba o:
    1. skierowanie pisma do Sądu Rejonowego w Dębicy, Wydział II Karny, ul. Słoneczna 3, 39-200 Dębica /do sygn. akt II K 407/13/ poświadczającego, że w okresie od dnia 1 listopada 2002 r. do dnia 31 października 2006 r. byłem zatrudniony na stanowisku dyrektora Obszaru Zarządzania Zakupami, Nieruchomościami i Kosztami w centrali Banku Zachodniego WBK S.A.,
    2. doręczenie mi kopii pisma jak wyżej.
  2. Zawiadomienie o możliwości rozpoczęcia przeze mnie w dniu 20 maja 2014 r. /wtorek/ protestu głodowego przed siedzibą Prokuratury Rejonowej Kraków Śródmieście Wschód.
  3. Zawiadomienie, że kopia niniejszego pisma oraz kopia odpowiedzi na nie zostanie umieszczona w Internecie, w tym na stronach http://www.kekusz.nonx.pl, http://www.kekusz.pl.”

Źródło: Pismo Z. Kękusia z dnia 14 maja 2014 r. do prezesa zarządu Banku Zachodniego WBK S.A. Mateusza

Morawieckiego – Załącznik 4

 

Przesyłka listowa polecona, którą wysłałem w.w. pismo z dnia 14.05.2014 r. została odebrana przez Bank Zachodni WBK S.A. w dniu 16 maja 2014 r., czego dowodem zwrotne Potwierdzenie Odbioru przesyłki listowej poleconej nr (00)259007734154941043 – Załącznik 4.

Na tę moją prośbę także nie odpowiedział M. Morawiecki.

Nie ukrywam mojego rozczarowania.

Po tym, jak mnie po 4 latach uczciwej pracy, obfitującej we wspólnie osiągane sukcesy na koniec okradł z kwoty 40.000,00 zł – najpewniej żeby nią obdarować swoich „przydupasów” obojga płci – miałem nadzieję, że przynajmniej na w tej, nic go przecież nie kosztującej, formie, pomoc mogę z jego strony liczyć.

Moje rozczarowanie M. Morawieckim miało także inną przyczynę.

Media piszą o nim, że to bohater, walczący kiedyś o słuszną sprawę z funkcjonariuszami komuny. Był opozycjonistą już w wieku 8 lat. Opowiadają o nim:

 

(…) Choć nie bez znaczenia jest także przeszłość Mateusza Morawieckiego – jest synem legendy „Solidarności” Kornela Morawieckiego (74 l.). Już jako 8-letnie dziecko kolportował opozycyjną prasę. – Daliśmy mu minimalną ochronę w momencie, w którym porwano go z ulicy i przeprowadzono mu seans strachu. Kazano mu nawet kopać swój grób – wspomina działacz opozycji PRL, a dzisiaj wykładowca akademicki, Wojciech Myślecki w TVN 24.”
Źródło:Justyna Węcek,„Mateusz Morawiecki, były prezes banku; Na wejściu do rządu straci fortunę!”;

„Fakt”, 12.11.2015., s. 2

 

Angażowanie 8-letniego dziecka w działalność opozycyjną to nie był dobry pomysł. Wręcz przeciwnie. Jeśli dziś wykładowca akademicki Wojciech Myślecki przyznaje się w TVN 24, że kontynuował angażowanie M. Morawieckiego – „z minimalną ochroną” – w działalność opozycyjną nawet po tak traumatycznym dla 8-letniego dziecka przeżyciu, jak zmuszenie go do kopania swojego grobu, to znaczy, że z Wojciecha Myśleckiego rzadki był 39 lat temu idiota.

Rozumiem, że jeśli zezwalał na to ojciec M. Morawieckiego, Kornel Morawiecki to tylko dlatego, że on sam też był bojownikiem o słuszną sprawę, za co dzisiaj niektórzy nazywają go „legendą „Solidarności.”

Albo dzisiaj Mateusz Morawiecki bardzo stracił na odwadze, albo go przed laty wysyłał „w bój” ojciec „legenda „Solidarności”, bo walczyli o… li tylko ich, Żydów sprawy.

Przypomnę, że „legendy”, Kornela Morawieckiego oraz jego syna, Mateusza Morawieckiego dotyczyło moje pismo do Prezesa Rady Ministrów z dnia 8 lutego 2016 r., którym złożyłem: „Wniosek o zlecenie przez Prezesa Rady Ministrów przeprowadzenia właściwym służbom postępowania wyjaśniającego mającego na celu ustalenie, czy polega na prawdzie informacja przekazana przez Pana Andrzeja Czyżewskiego e-mail’em z dnia 6 listopada 2015 r. redakcji należącego do tygodnika „wSieci” portalu „wPolityce.pl” – Załącznik 1.2: „Cała kariera, nie tylko zawodowa, p. M. Morawieckiego (…) związana jest z WSI – ZWOP (Zwiad Wojsk Ochrony Pogranicza) Oddział we Wrocławiu.”

Przypomnę, że w uzasadnieniu podałem m.in.: „W załączeniu przesyłam kopię mojego pisma z dnia 8 lutego 2016 r. do Wiceprezesa Rady Ministrów, Ministra Rozwoju Mateusza Morawieckiego, zawierającego m.in. – Załącznik 1: „Pan Mateusz Morawiecki Wiceprezes Rady Ministrów Minister Rozwoju Pl. Trzech Krzyży 3/5 00-507 Warszawa Dotyczy: I. Wniosek o sporządzenie i doręczenie mi wyjaśnienia, czy polega na prawdzie informacja przekazana przez Pana Andrzeja Czyżewskiego e-mail’em z dnia 6 listopada 2015 r. redakcji należącego do tygodnika „wSieci” portalu „wPolityce.pl” – Załącznik 2: „Cała kariera, nie tylko zawodowa, p. M. Morawieckiego (…) związana jest z WSI – ZWOP (Zwiad Wojsk Ochrony Pogranicza) Oddział we Wrocławiu.”

Źródło: Pismo Z. Kękusia z dnia 8 lutego 2016 r. do Wiceprezesa Rady Ministrów, Ministra Rozwoju

Mateusza Morawieckiego – Załącznik 1

 

Pan Andrzej M. Czyżewski, minister ds. informacji rządu Rzeczypospolitej Polskiej na wychodźstwie podał w e-mail’u z dnia 06.11.2015 r. do redakcji należącego do Tygodnika „wSieci” portalu „wPolityce.pl” – Załącznik 5: „Von: Andrzej M. Czyzewski [mailto:andrzej.m.czyzewski@gmx.de]

Gesendet: Freitag, 6. November 2015 11:41
An: ‚redakcja@wpolityce.pl’
Betreff: WG: Z wielkiego banku do PiS – M. Morawiecki / artykuł p. Andrzeja Potockiego

Andrzej M. Czyżewski /adres – ZKE/

Hamburg, 06.11.2015 r.

Pan

Andrzej Potocki

Tygodnik „wSieci”

Redakcja w Polityce.pl

Pani Marzena Nykiel

Warszawa

Szanowni Państwo,

poniżej uprzejmie przesyłam, licząc się z tym, że nie zostanie zauważony – w niedawnej przeszłości byłem ze strony Redakcji wielokrotnie ignorowany – scan mojego opracowania z 2010 r. zawierający moje stanowisko i jednocześnie odpowiedz na inicjatywę p. Kornela Morawieckiego, starającego sie po 10.04. o poparcie polityczne i powrót razem z synem panem Mateuszem Morawieckim do tzw. „wielkiej polityki”.

Tekst, którego pełną wersją, łącznie ze zdjęciami załączam, ma swoja prehistorię.

Powstał on m.in. po rozmowach z prof. J. Przystawą, który jak mało kto znał środowisko tzw. Solidarności Walczącej i rodzinę Morawieckich.

Proszę zatem starannie przeczytać ten tekst i obejrzeć z uwaga załączone do tekstu zdjęcia. Przedstawiają one m.in. skutki przestępczej działalności p. Mateusza Morawieckiego, członka zarządu BZ WBK SA, wykreowanego przez WSW/WSI i występujących w jego imieniu osobników.

Cała kariera, nie tylko zawodowa, p. M. Morawieckiego i polityczna aktywność jego ojca związana jest z WSI – ZWOP (Zwiad Wojsk Ochrony Pogranicza) Oddział we Wrocławiu.

„Oficerem prowadzącym” z ramienia WSW/WSI od lat 80-tych ub. wieku był miedzy innymi mjr dr /imię i nazwisko – ZKE/, którego akta, obejmujące także listę osób zwerbowanych do współpracy na Uniwersytecie Wrocławskim i innych uczelniach wyższych Dolnego Śląska i Wielkopolski, znajdują się w dziale zastrzeżonym IPN, a poza dostępem środowiska, z którego wywodzi się m.in. obecny Prezes Rady Nadzorczej BZ WBK SA i były Prezes Zarządu BZ WBK SA, są w każdym czasie, o czym mogli się przekonać pan Grzegorz Braun i sp. prof. Jerzy Przystawa, dostępne w Urzędzie des Bundesbeauftragten für die Unterlagen des Staatssicherheitsdienstes der ehemaligen Deutschen Demokratischen Republik in Berlin.

Zainspirowany stanowiskiem Państwa przedstawionym wlaśni w artykule Pana Andrzeja Potockiego, w którym dostrzegłem autorskie votum separatum wobec jak się wydaje juz podjętej przez pana J. Kaczyńskiego i tzw. Komitet Polityczny decyzji personalnej i to w odniesieniu do obu panów Morawieckich, pragnę z Państwem podzielić się opinią, iż jeszcze bardziej wyrazistym sygnałem „przemian politycznych” byłoby postawienie wprost na takich „fachowców” jak pan mjr dr /imię i nazwisko – ZKE/, na którego ślady skutecznej aktywności trafić można także dzisiaj w „centralach” wszystkich wielkich banków krajowych, oraz korporacji przemysłowo-finansowych powoływanych z udziałem sp. dr Jana Kulczyka.

Pozdrawiam Andrzej M. Czyżewski”

Źródło: e-mail ministra ds. Informacji w rządzie Rzeczypospolitej Polskiej na wychodźstwie Andrzeja M. Czyżewskiego z dnia 6 listopada 2015 r. do redakcji portalu w.Polityce.pl /podkreślenia moje – ZKE/ – Załącznik 5

 

Zanonimizowałem doręczoną mi przez Pana A. M. Czyżewskiego kopię jego e-mail’a poprzez usunięcie imienia i nazwiska osoby przedstawionej przez niego jako „pan mjr dr (…)” ponieważ – dobrze znana Mateuszowi Morawieckiemu i mnie – nie był adresatem mojego pisma.

Pan M. Czyżewski to były prokurator, działacz „Solidarności”, internowany w 1981 r. (jako jeden z dwóch prokuratorów), minister ds. informacji rządu RP na wychodźstwie. Był świadkiem w aferze paliwowej.

Jestem z nim w kontakcie i stanowczo twierdzi, że istnieją dowody poświadczające wiarygodność jego stanowiska, że: „Cała kariera, nie tylko zawodowa, p. M. Morawieckiego i polityczna aktywność jego ojca związana jest z WSI – ZWOP (Zwiad Wojsk Ochrony Pogranicza) Oddział we Wrocławiu.”

 

Dlaczego nie odpowiedziała Pani na moje pismo w tej sprawie z dnia 8 lutego 2016 r.? Zna Pani przecież obowiązki Prezesa Rady Ministrów – oraz pozostałych władz – wobec Polaków. Potwierdziła Pani tę wiedzę przed Sejmem Rzeczypospolitej Polskiej:

 

Jesteśmy tu po to, żeby bronić obywateli”
Prezes Rady Ministrów Beata Szydło, Sejm Rzeczypospolitej Polskiej, 15 grudnia 2015 r.

 

Posiadacie władzę po to, żeby bronić obywateli.

Jeśli Kornel i Mateusz Morawiecki mają za sobą przeszłość w WSI, to ich obecne uczestnictwo we władzach Rzeczypospolitej Polskiej może być dla Polaków zagrożeniem, przed którym Pani obowiązkiem jest nas bronić.

Nawiasem mówiąc postawa, niektóre poglądy Kornela Morawieckiego budzą ogromne wątpliwości.

O Janie Waszkiewiczu, który sam przyznał się do współpracy z SB mówi:

 

Cenię Jana – mówi Kornel Morawiecki. – Nie wierzę, żeby był kapusiem. Żeby wydawał ludzi. Mam tylko pretensję, że nie wyjaśnił tej sprawy, kiedy był osobą publiczną, że wtedy nie zażądał swoich akt z IPN-u.”

http://wroclaw.naszemiasto.pl/archiwum/historia-jednej-lojalki,1177360,art,t,id,tm.html

 

Profesor Jan Waszkiewicz to działacz opozycji demokratycznej od końca lat 60. Działał w pierwszej Solidarności – tej z lat 1980-1981. Był w jej władzach krajowych. W latach 90. należał do Kongresu Liberalno-Demokratycznego, a później Ruchu Stu. Pod jego kierunkiem opracowano strategię rozwoju Wrocławia. Został pierwszym marszałkiem województwa dolnośląskiego. Z wykształcenia matematyk. Wykładowca Politechniki Wrocławskiej, zatrudniony w Instytucie Organizacji i Zarządzania.

J. Waszkiewicz przyznał się… że podpisał w 1969 roku lojalkę, że zobowiązał się, że zawiadomi odpowiednie władze, jeśli podczas pobytu poza granicami PRL-u spotka się z czymś, co zagrażałoby bezpieczeństwu ojczyzny. Wtedy jeszcze socjalistycznej. Przyznał się… po tym, gdy mu Instytut Pamięci Narodowej odmówił przyznania statusu pokrzywdzonego przez tajne służby PRL – Źródło: j.w.

A „legenda „Solidarności”, Kornel Morawiecki mówi: „Cenię Jana”.

Legenda” nie tylko broni, ale… ceni kłamcę.

Być może dlatego, że… rację ma Andrzej M. Czyżewski, gdy informuje portal „wPolityce”, że: Cała kariera, nie tylko zawodowa, p. M. Morawieckiego i polityczna aktywność jego ojca związana jest z WSI – ZWOP (Zwiad Wojsk Ochrony Pogranicza) Oddział we Wrocławiu.

Dlaczego Pani, Prezes Rady Ministrów, tego nie sprawdzi…? Przecież to sprawa z zakresu zewnętrznego bezpieczeństwa Polski i wewnętrznego bezpieczeństwa w Polsce. Dotyczy członka Pani rządu i jego ojca, posła na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej.

Ja pytałem o to M. Morawieckiego. Skierowanym do niego pismem z dnia 8 lutego 2016 r. złożyłem – Załącznik 6: „Pan Mateusz Morawiecki Wiceprezes Rady Ministrów Minister Rozwoju Pl. Trzech Krzyży 3/5 00-507 Warszawa Dotyczy:

  1. Wniosek o sporządzenie i doręczenie mi wyjaśnienia, czy polega na prawdzie informacja przekazana przez Pana Andrzeja Czyżewskiego e-mail’em z dnia 6 listopada 2015 r. redakcji należącego do tygodnika „wSieci” portalu „wPolityce.pl” – Załącznik 2: „Cała kariera, nie tylko zawodowa, p. M. Morawieckiego (…) związana jest z WSI – ZWOP (Zwiad Wojsk Ochrony Pogranicza) Oddział we Wrocławiu.”
  2. Wniosek o sporządzenie i doręczenie mi wyjaśnienia, co Adresat niniejszego pisma miał na myśli mówiąc w rozmowie nagranej w kwietniu 2013 r. w restauracji Sowa i Przyjaciele: „To dobrze, jeżeli my, ludzie, „we the people”, prawda, a zwłaszcza „we, the people” w Niemczech, w Hiszpanii i tak dalej, we Francji, zrozumiemy, że musimy obniżyć nasze oczekiwania. Bo jak obniżymy, to w ślad za tym wszystko pójdzie dobrze, da się zreperować.”, tj.:
    1. kogo miał na myśli Adresat niniejszego pisma mówiąc „my ludzie, „we the people” prawda, a zwłaszcza „we, the people” w Niemczech, w Hiszpanii i tak dalej, we Francji”,
    2. na czym polegać ma obniżenie oczekiwań przez Was – w tym Adresata niniejszego pisma – „ludzi” „we the people”, prawda, a zwłaszcza „we, the people” w Niemczech, w Hiszpanii i tak dalej, we Francji,
    3. co pójdzie dobrze Wam – w tym Adresatowi niniejszego pisma – „ludziom” – „we the people”, prawda, a zwłaszcza „we, the people” w Niemczech, w Hiszpanii i tak dalej, we Francji” jeśli obniżycie oczekiwania,
    4. co da się zreperować, jeśli Wy – w tym Adresat niniejszego pisma – „ludzie” – „we the people” „we the people”, prawda, a zwłaszcza „we, the people” w Niemczech, w Hiszpanii i tak dalej, we Francji”, obniżycie oczekiwania,
    5. czy pod pojęciem „we the people”, prawda, a zwłaszcza „we, the people” w Niemczech, w Hiszpanii i tak dalej, we Francji” Adresat miał na myśli Naród żydowski.
  3. Wniosek o sporządzenie i doręczenie mi odpowiedzi na niniejsze pismo bez zbędnej zwłoki, nie później niż w ciągu miesiąca od daty sporządzenia niniejszego pisma.”

Źródło: Pismo Z. Kękusia z dnia 8 lutego 2016 r. do wicepremiera, ministra rozwoju Mateusza Morawieckiego –

Załącznik 6

 

W dniu 8 lutego 2016 r. skierowałem także drugie pismo do M. Morawieckiego, którym złożyłem – Załącznik 7: „Pan Mateusz Morawiecki Wiceprezes Rady Ministrów Minister Rozwoju Pl. Trzech Krzyży 3/5 00-507 Warszawa Dotyczy:

  1. Wniosek – na podstawie art. 61.1 i art. 63 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej – o sporządzenie i doręczenie mi wyjaśnienia, czy polega na prawdzie podana przez m.in. „Gazetę Finansową” i „Fakt” informacja, że Adresat niniejszego pisma postawił jako warunek wejścia do rządu Prawa i Sprawiedliwości powołanie go potem na prezesa Narodowego Banku Polskiego.
  2. Wniosek o sporządzenie i doręczenie mi odpowiedzi na niniejsze pismo bez zbędnej zwłoki, nie później niż w ciągu miesiąca od daty sporządzenia niniejszego pisma.”

Źródło: Pismo Z. Kękusia z dnia 8 lutego 2016 r. do wicepremiera, ministra rozwoju Mateusza Morawieckiego –

Załącznik 7

 

W odpowiedzi na w.w. pisma otrzymałem pismo z dnia 8 marca 2016 r. zastępcy dyrektora Biura Ministra Dominika Szostaka – Załącznik 8: „Warszawa, 8 marca 2016 r., MINISTERSTWO ROZWOJU BIURO MINISTRA BM.V.051.1.2016.SK NZK 51045/16 Pan Zbigniew Kękuś /adres – ZKE/ Szanowny Panie, w odpowiedzi na Pana wnioski z 8 lutego 2016 r. informuję, że Pan wicepremier Mateusz Morawiecki nie komentuje spekulacji prasowych dotyczących powołania Prezesa Narodowego Banku Polskiego na następną kadencję. W przywołanym przez Pana artykule z gazety „Fakt” znajduje się autoryzowana wypowiedź wicepremiera Mateusza Morawieckiego, w której przedstawia on jedyne motywy objęcia funkcji premiera i ministra rozwoju.

Informuję ponadto, że zajmowanie stanowiska wobec zawartości korespondencji wymienianej między osobą prywatną a redakcją jednego z tygodników, nie leży w kompetencjach wicepremiera, ministra rozwoju. Jednocześnie zawiadamiam, że Pan wicepremier Mateusz Morawiecki w śledztwie dotyczącym tzw. „afery podsłuchowej” ma status osoby pokrzywdzonej i nie komentuje treści nagrań wykonanych w sposób niezgodny z prawem. Z wyrazami szacunku. ZASTĘPCA DYREKTORA BIURA MINISTRA Dominik Szostak”
Źródło: Ministerstwo Rozwoju, Biuro Ministra, pismo zastępcy dyrektora Biura Ministra Dominika Szostaka z dnia

8 marca 2016 r. – Załącznik 8

 

Uznany w „aferze podsłuchowej” za pokrzywdzonego w Mateusz Morawiecki może nie komentować nagrań wykonanych w sposób niezgodny z prawem.

Wicepremier, Minister Rozwoju w rządzie Rzeczypospolitej Polskiej musi być jednak… jak żona Cezara, „czysty jak łza”. Przez wzgląd na bezpieczeństwo obywateli Rzeczypospolitej Polskiej.

A Pani lekceważy zgłoszoną Pani przeze mnie sprawę jego możliwej agenturalnej przeszłości.

Sprawę, która tym większego nabiera znaczenia, że służby PRL’u tworzyli – oraz kierowali nimi – głównie Żydzi, Mateusz Morawiecki jest Żydem, a jego wypowiedzią: „To dobrze, jeżeli my, ludzie, „we the people”, prawda, a zwłaszcza „we, the people” w Niemczech, w Hiszpanii i tak dalej, we Francji, zrozumiemy, że musimy obniżyć nasze oczekiwania. Bo jak obniżymy, to w ślad za tym wszystko pójdzie dobrze, da się zreperować.” nie tylko on sam potwierdził jego przynależność do jakiejś diaspory, która realizuje jakieś cele, których realizacja została wprawdzie zagrożona dotychczasową gromady roszczeniowością, ale po obniżeniu oczekiwań… wszystko pójdzie dobrze, da się zreperować.”

Pójdzie dobrze gromadzie „the people”. Z Niemiec, Hiszpanii, Francji i tak dalej. Nie żeby Polakom.

Dla nas ma dzisiaj Mateusz Morawiecki „plan dla Polski”.

Plan, którym potwierdza, że albo jest w naszym, Polaków, interesie, żeby wicepremier i minister rozwoju w Pani rządzie zapisał się na kurs „ABC ekonomii”, albo że jest świadomym manipulantem, „hitmenem”, ekonomistą od „brudnej roboty”.

Głównym, by nie rzec jedynym argumentem, który ma przekonać Polaków do planu M. Morawieckiego jest założona przez niego dynamika Produktu Krajowego Brutto (PKB). Media podają:

 

Jednym z efektów planu ma być konwergencja PKB Polski i PKB UE na głowę mieszkańca. Z przedstawionej przez wicepremiera Morawieckiego „ścieżki konwergencji” wynika, że o ile obecnie polskie PKB per capita to ok. 70 proc. unijnego, o tyle ok. roku 2030 te poziomy się zrównają, a ok. roku 2040 polski PKB na głowę będzie o 12,8 proc. przekraczać poziom unijny.”

Źródło: http://www.radiopik.pl/5,41195,morawiecki-w-2030-r-srednie-zarobki-w-polsce-tak, 16 lutego 2016 r.

 

Pani mówi:

 

„To jest zupełnie nowy model rozwoju Polski. Dzisiaj dajemy Polakom nowy model rozwoju gospodarczego. Chcemy, żeby każdy polski obywatel miał szansę korzystania z rozwoju, a nie tylko wybrane grupy. To jest nasza deklaracja z kampanii wyborczej i dzisiaj dotrzymujemy po raz kolejny słowa” – dodała Szydło. „Chcemy, żeby ten rozwój Polski przebiegał w sposób skoordynowany, żeby był równomierny i żeby bez względu na to, gdzie kto mieszka, miał takie same szanse” – mówiła.”

Źródło: http://www.radiopik.pl/5,41195,morawiecki-w-2030-r-srednie-zarobki-w-polsce-tak, 16 lutego 2016 r.

 

Nie rozumiem Pani: „(…) To jest nasza deklaracja z kampanii wyborczej i dzisiaj dotrzymujemy po raz kolejny słowa” Przecież to tylko – li tylko – deklaracja, że PiS dotrzyma deklaracji. Nic więcej.

Deklaracja, której autor, Mateusz Morawiecki, historyk z wykształcenia i uczestnik kilku szkoleń z zakresu ekonomiki biznesu celem jej uwiarygodnienia posłużył się dynamiką… najgorszej z możliwych dla krajów jak Polska miarą postępu, Produktem Krajowym Brutto (PKB).

Tym samym wskaźnikiem dwa lata temu posługiwał się nazwany przez „Fakt” euroentuzjastą Radosław Sikorski:

 

Radosław Sikorski na konferencji podsumowującej 10-lecie pobytu Polski w UE zachwalał polski postęp.

Szef MSZ twierdzi też, że Polsce opłaca się być w UE ponieważ z unijnego budżetu dostajemy 3 razy więcej niż do niego wpłacamy. Od wejścia do wspólnoty polskie PKB wzrosło o 49 proc., w tym o 20 proc. w trakcie kryzysu.”
Źródło: „Euroentuzjasta Sikorski”; „Fakt”, 30.04.-1.05.2014, s. 8

 

Uważam, że posługiwanie się przez przedstawicieli kolejnych władz RP dynamiką Produktu Krajowego Brutto jako podstawową miarą „polskiego postępu” należy traktować jako manipulację albo dowód ekonomicznej ignorancji.

R. Sikorskiemu można wybaczyć.

Wicepremierowi, ministrowi rozwoju Mateuszowi Morawieckiemu nie.

Celem uzasadnienia mojego wniosku przedstawię:

  1. Kilka informacji z „warsztatu ekonomisty” zaczerpniętych przeze mnie z książki Davida Begga, Stanleya Fischera i Rudigera Dornbuscha, pt. „Ekonomia – Makroekonomia”, Wydawnictwo III zmienione, Polskie Wydawnictwo Ekonomiczne, Warszawa 2003.
  2. Prezentację mgr. Krzysztofa Bieleckiego, gdy był przewodniczącym Rady Gospodarczej przy Donaldzie Tusku, pt. „Narodowy Program Nadzoru Właścicielskiego – Nowy ład korporacyjny w spółkach Skarbu Państwa”.
  3. Opinie o wskaźniku PKB, w tym m.in.:
    1. Stanisława Adamczyka, zamieszczone w referacie pt. „Formy przemocy finansowo – prawnej. Analiza wybranych instytucji prawnych pod względem nadawanej siły przetargowej”,
    2. głównego ekonomisty przez wiele lat firmy konsultingowej Chas. T. Main, Johna Perkinsa zaprezentowane w jego głośnej książce pt. „HitMan Wyznania ekonomisty od brudnej roboty”, Wydawnictwo Studio EMKA, Warszawa 2006.

 

Ad. I

D. Begg, S. Fischer i R. Dornbuschy podają: „Realny produkt narodowy brutto (PNB) jest miarą całkowitego dochodu gospodarki narodowej. Świadczy on o ilości dóbr i usług, na których zakup może sobie pozwolić gospodarka i jest blisko związany z kategorią produkcji globalnej gospodarki.

Przyrosty realnego PNB określa się mianem wzrostu gospodarczego.

(…) Produkt Krajowy Brutto (PKB) jest miarą wielkości produkcji wytworzonej przez czynniki wytwórcze zlokalizowane na terytorium danego kraju, niezależnie od tego, kto jest ich właścicielem.

Produkt krajowy brutto mierzy wartość produkcji wytworzonej w gospodarce kraju. Większość produkcji powstaje w wyniku zastosowania krajowych czynników wytwórczych, ale od reguły tej są pewne wyjątki. Przypuśćmy, że Nissan czy Peugeot budują fabrykę samochodów w Wielkiej Brytanii. Zatrudniają one brytyjskich robotników oraz używają maszyn wyprodukowanych w Wielkiej Brytanii. Produkcja tych przedsiębiorstw jest częścią PKB zaliczaną na konto Wielkiej Brytanii. Równocześnie jednak zyski owych przedsiębiorstw należą do akcjonariuszy w Japonii czy we Francji. W związku z tym wartość produkcji owej przykładowej fabryki samochodów nie może być taka sama jak wartość dochodów uzyskanych przez gospodarstwa domowe w Wielkiej Brytanii.

(…) W przypadku gdy Nissan lub Peugeot jest właścicielem fabryki samochodów w Wielkiej Brytanii, część zysków zostanie przekazana do Japonii bądź Francji i tam zostanie zaoszczędzona przez japońskie lub francuskie gospodarstwa domowe.

(…) Równocześnie brytyjskie gospodarstwa domowe otrzymują dochody z tytułu usług czynników produkcji świadczonych w innych krajach. Ponieważ źródłem większej części przepływu dochodów między krajami nie jest czynnik praca, lecz przyjmują one głównie postać odsetek, dywidend, zysków i czynszów, w rachunku dochodu narodowego przepływ ten ujmuje się jako przepływ dochodów z własności – albo – inaczej – dochodów majątkowych między krajami. Przepływ netto dochodów majątkowych do Wielkiej Brytanii jest to nadwyżka napływu dochodów z własności z tytułu usług czynników produkcji świadczonych za granicą nad odpływem dochodów z własności powstałych w wyniku świadczenia przez cudzoziemców usług czynników produkcji w Wielkiej Brytanii.

W sytuacji gdy w obrotach między Wielką Brytanią a pozostałymi krajami występuje przepływ dochodów majątkowych netto, PKB mierzony od strony produkcji i wydatków nie jest już równy sumie dochodów czynników wytwórczych osiąganych przez obywateli brytyjskich. Dlatego wprowadzamy kategorię produktu narodowego brutto – PNB (ang. gross national produkt – GNP) lub inaczej dochodu narodowego brutto – DNB (ang. gross national income GNI), który koryguje wielkość PKB o sumę dochodów majątkowych netto (z własności za granicą).

Produkt narodowy brutto (dochód narodowy brutto) jest miernikiem całkowitych dochodów osiąganych przez obywatelki danego kraju, niezależnie od miejsca (kraju) świadczenia usług przez czynniki produkcji. Produkt narodowy brutto (dochód narodowy brutto) jest równy PKB skorygowanemu o dochody netto z tytułu własności za granicą.

Źródło: David Begg, Stanley Fischer, Rudiger Dornbusch, „Ekonomia – Makroekonomia”, Wydawnictwo III

zmienione, Polskie Wydawnictwo Ekonomiczne, Warszawa 2003, s. 20 – 38

 

Na potrzebę podjętego przeze mnie tematu pominąć można wątek wpływu amortyzacji na PNB.

 

Ad. II

Mgr Krzysztof Bielecki, gdy był przewodniczącym Rady Gospodarczej przy Donaldzie Tusku przygotował Prezentację, którą zamieścił na stronie internetowej Kancelarii Prezesa Rady Ministrów pt. „Narodowy Program Nadzoru Właścicielskiego – Nowy ład korporacyjny w spółkach Skarbu Państwa”. Przedstawił w niej diagnozę Rady w kwestii ryzyk wynikających ze struktury własnościowej polskiego przemysłu – Załącznik 9:

 

1. Ryzyko odpływu kapitału”:

Polska to kraj spólek-córek dużych międzynarodowych grup

– centra decyzyjne przedsiębiorstw zlokalizowane za granicą”
Źródło: Rada Gospodarcza przy Prezesie Rady Ministrów pod przewodnictwem mgr Krzysztofa Bieleckiego,

prezentacja pt. „Narodowy Program Nadzoru Właścicielskiego – nowy ład korporacyjny w spółkach Skarbu Państwa”; internetowe strony Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, str. 4 – Załącznik 9

 

Te informacje powinny być doskonale znane Mateuszowi Morawieckiemu.

Był członkiem Rady kierowanej przez mgr Krzysztofa Bieleckiego.

Wicepremier, minister rozwoju Mateusz Morawiecki powinien nas informować o PNB i jego dynamice, a nie o PKB.

 

Ad. III

S. Adamczyk podaje w referacie pt. „Formy przemocy finansowo – prawnej. Analiza wybranych instytucji prawnych pod względem nadawanej siły przetargowej”: „Wskaźnik PKB przestaje być uznawany za dobrą miarę dobrobytu. W ocenie niektórych badaczy od 1978 r. koszt wzrostu PKB przewyższa korzyści z niego płynące. Ciekawych wniosków dostarcza poniższe porównanie wykresów PKB i GPI (Genuine Progress Indicator) sporządzone przez The World Watch Institute. Wskaźnik GPI (nazywany wskaźnikiem rzeczywistego postępu) uwzględnia pomijane przez PKB negatywne efekty zewnętrzne wzrostu gospodarczego. (…) Jak widać z powyższego wykresu wskaźnik GPI osiągnął swój szczyt około 1975 r. i pomimo wzrostu PKB pozostaje stabilny lub wykazuje lekką tendencję spadkową. W części literatury niezamierzone, niemierzalne szkody wywołane przez rynki definiuje się jako „antybogactwo.

Źródło: Stanisław Adamczyk, „Formy przemocy finansowo – prawnej. Analiza wybranych instytucji

prawnych pod względem nadawanej siły przetargowej”, w: „Nie ma ludzi niepotrzebnych II Konferencja Programowa – materiały dyskusyjne”, Kraków 26-27 wrzesień 2014

 

Przez wiele lat główny ekonomista firmy konsultingowej Chas. T. Main, Johna Perkins w jego głośnej książce pt. „HitMan Wyznania ekonomisty od brudnej roboty” w taki sposób prezentuje wzrost PKB jako kryterium decyzji inwestycyjnych podejmowanych w krajach… postkolonialnych:

 

(…) W każdym z tych przypadków decydujące znaczenie odgrywa Produkt Krajowy Brutto (PKB). Zwycięża projekt, który zapewnia wyższy przyrost PKB. Otwarcie omawialiśmy zwodniczy charakter PKB. Może on na przykład wykazywać wzrost nawet wtedy, jeśli wynikające z niego dobrodziejstwa służą tylko jednej osobie – takiej jak właściciel przedsiębiorstwa użyteczności publicznej – podczas gdy większość mieszkańców ugina się pod ciężarem zadłużenia. Bogaci się bogacą, a biedni biednieją,

ale ze statystycznego punktu widzenia stanowi to gospodarczy postęp.

Źródło: John Perkins, „HitMan Wyznania ekonomisty od brudnej roboty”, Wydawnictwo Studio EMKA

 

Tak o swej profesji „ekonomisty od brudnej roboty pisze J. Perkins: „Ekonomiści od Brudnej Roboty (EBR-owcy) są wysoko opłacanymi profesjonalistami, którzy wyduszają z różnych krajów świata miliardy dolarów. Przekazują oni pieniądze pobierane z Banku Światowego oraz innych organizacji międzynarodowej „pomocy ekonomicznej” do skarbców wielkich korporacji i portfeli nielicznych bogatych rodzin dysponujących zasobami naturalnymi świata. Narzędziami ich pracy są fałszowane sprawozdania, oszustwa wyborcze, przekupstwa, wymuszenia, seks i morderstwa. (…) Stanowimy elitarną grupę ekspertów wykorzystujących środki międzynarodowych organizacji finansowych do tworzenia warunków, w których inne narody zostają podporządkowane największym korporacjom, naszemu rządowi i naszym bankom. Podobnie jak mafia, EBR-ocy oferują swoim partnerom określone korzyści. Przybierają one formy pożyczek na rozbudowę infrastruktury – elektrowni, autostrad, portów, zakładów przemysłowych, a przyznawane są jedynie pod warunkiem, że wszystkie finansowane z nich obiekty zostaną zaprojektowane i wybudowane przez nasze firmy. (…). Pomimo tego, że gotówka wraca niemal natychmiast do firm tworzących korporacjokrację (kredytodawcę), kraj otrzymujący kredyt musi spłacić go w całości wraz z odsetkami. EBR-owiec odnosi pełny sukces, gdy kredyty są tak duże, że po kilku latach kredytobiorca nie jest zdolny spłacać kolejnych rat. A wtedy my, jak mafia zgłaszamy się po nasz łup. (…) Oczywiście kredytobiorca nadal pozostaje naszym dłużnikiem, a kolejny kraj zostaje wchłonięty przez nasze globalne imperium.– Źródło: John Perkins, „HitMan Wyznania ekonomisty od brudnej roboty”, Wydawnictwo Studio EMKA, Warszawa 2006, s. 11, 21.

 

J. Perkins opisał swoje osobiste doświadczenia nabyte podczas realizacji projektów w wielu państwach, w tym głównie postkolonialnych – m.in. Indonezja, Panama, Ekwador, Kolumbia, Iran, Arabia Saudyjska.

Tak opisuje „dobrych Samarytan”:

 

Bandyci zrzucili skórzane kurtki, założyli garnitury i przybrali pozory przyzwoitości. (…) wyruszyli we wszystkie strony świata przekonywać skorumpowanych polityków, by oddali swoje kraje we władanie korporacjokracji i nakłonili zdesperowanych obywateli do niewolniczej pracy w fabrykach.

Źródło: John Perkins, „HitMan Wyznania ekonomisty od brudnej roboty”, Wydawnictwo Studio EMKA,

Warszawa 2006, s.180

 

Wprawdzie J. Perkins opisuje działania ekonomistów „od brudnej roboty” w państwach postkolonialnych, ale to przecież scenariusz i nam doskonale znany… Pamiętamy też tożsame z tym scenariuszem stanowisko z okresu polskiej transformacji ustrojowej magistra, specjalność ekonomika transportu, premiera przez 11 miesięcy 1991 roku Krzysztofa Bieleckiego, dwie dekady później przewodniczącego Rady Gospodarczej przy prezesie Rady Ministrów Donaldzie Tusku. Przełożonego – w Radzie – M. Morawieckiego.

Od takich EBR-owców zapewne roiło się w – traktowanej na modłę państwa postkolonialnego – Polsce, gdy dokonywała się „wielka wyprzedaż”, a my o niczym innym, nie słyszeliśmy, tylko o tym, jak to nam pomagają oraz że… „Polacy nie muszą posiadać zakładów pracy. Będą żyć z pracy własnych rąk.

Jako trzy filary korporacjokarcji J. Perkins wymienia: banki, korporacje oraz … skorumpowanych polityków.

Korupcja różne może mieć wymiary … Na przykład atrakcyjnej synekury po zakończeniu służby „publicznej”, wykorzystywanej jako trampolina do wspięcia się na wyższy etap … moralnej i fachowej niekompetencji.

Jeśli ekonomiści od brudnej roboty jako najważniejszego argumentu w przekonywaniu do swych racji używali PKB ze względu na jego zwodniczy charakter, i tego wskaźnika używa wicepremier, minister rozwoju Mateusz Morawiecki jako podstawowego argumentu do przekonania nas, do jego „planu dla Polski”, to jedyny z tego wniosek, że członek gromady „the people”, wicepremier minister rozwoju Mateusz Morawiecki jest ministrem od „brudnej roboty”, sprawnym, aczkolwiek prymitywnym manipulantem.

Ta uwaga dotyczy zresztą także innych polityków „czarujących” nas opowieściami o tym, że „krzywa”, znaczy PKB, rośnie.

Politycy informują nas, jak bardzo pod ich rządami zmienia się … Polska.

Milczeniem pomijają – a z nimi media – jak zmieniły się w tym czasie warunki życia Polaków.

Skoro politycy mamią nas dynamiką PKB, ja pozwolę sobie przypomnieć co o celu i podmiocie rozwoju ekonomicznego mówił Jan Paweł II:

 

Rozwój ekonomiczny musi uwzględniać wielkość, godność i powołanie człowieka. Nie może dokonywać się kosztem człowieka, człowiek jest podmiotem. Reformie gospodarczej powinien towarzyszyć wzrost zmysłu społecznego, coraz bardziej powszechna troska o dobro wspólne. Wprowadzenie reform powinno być z pożytkiem dla wszystkich, zwłaszcza dla najbiedniejszych, rodzin wielodzietnych, ludzi starych, chorych, by nikt w naszej ojczyźnie nie czuł się samotny, pozostawiony bez opieki.”

Jan Paweł II

 

W tym miejscu wrócić należy do wspomnianego wyżej TTIP, a raczej beztroskiego hurraoptymizmu dlań Mateusza Morawieckiego.

Porozumienie, które w krajach członkowskich Unii Europejskiej jest przyjmowany ze sporym sceptycyzmem, rząd Platformy Obywatelskiej i Państwo niemal przed nami ukrywacie, a Mateusz Morawiecki podczas spotkania w dniu 2 marca 2016 r. w Amerykańskiej Izbie Handlowej powiedział:

 

Popieramy stanowisko USA i jesteśmy za „mocniejszą wersją TTIP w negocjacjach w tej sprawie, (…) Polska jest krajem zorientowanym na handel i „miękkie” TTIP nie jest dla nas opcją. (…) Umowa powinna zawierać jak najmniej ograniczeń w handlu.”

  1. Mateusz Morawiecki, Źródło: Polska popiera „mocniejszą wersję” TTIP; http://www.polskieradio.pl/42/259/Artykul/1589846,Mateusz-Morawiecki-Polska-popiera-mocniejsza-wersje-TTIP, 2 marca 2016 r.

 

Dlaczego mamy ufać Mateuszowi Morawieckiemu…?

Mateusz Morawiecki jakby zapomniał czego nas – jego i mnie – uczono na szkoleniach z zakresu zarządzania zmianą. Szkoleniach, w których razem uczestniczyliśmy jako członkowie kadry kierowniczej Banku Zachodniego WBK S.A.

Otóż podstawą skutecznego zarządzania zmianą – w tym uniknięcia rezultatów odmiennych od zamierzonych – jest… przygotowanie do niej organizacji, pozyskanie dlań zaangażowania i poświęcenia tych, których zmiana będzie bezpośrednio dotyczyć. Można to osiągnąć wyłącznie przez ich informowanie przez inicjatorów zmiany o niej. Na starcie. Potem trzeba zapewnić warunki dla dyskusji, przetwarzania, dostosowywania i korygowania informacji.

Tymczasem unijni urzędnicy negocjują razem z Amerykanami „coś” pod nazwą TTIP, tj. porozumienie, o którym media głównego nurtu w Polsce całkowicie milczą, które jest mocno kontestowane przez ekonomistów i społeczeństwa państw członkowskich UE i którym wicepremier i minister rozwoju w Pani rządzie, historyk z wykształcenia, absolwent kilku szkoleń z zakresu ekonomiki biznesu oraz praktyk w zakresie bankowości Mateusz Morawiecki jest zachwycony, informując Amerykanów, że: „Popieramy stanowisko USA i jesteśmy za „mocniejszą wersją TTIP w negocjacjach w tej sprawie.”

Niech mi Pani nie ma za złe, proszę, ale powodowany troską o interes państwa przypomnę, jak – sugestywnie – politykę poprzednich władz RP wobec USA zrecenzował minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski:

 

Sikorski: Wiesz, że polsko-amerykański sojusz to jest nic niewarty. Jest wręcz szkodliwy. Bo stwarza Polsce fałszywe poczucie bezpieczeństwa. (…) Bullshit kompletny. Skonfliktujemy się z Niemcami, z Rosją i będziemy uważali, że wszystko jest super, bo zrobiliśmy laskę Amerykanom. Frajerzy. Kompletni frajerzy.

(…) Szef MSZ Radosław Sikorski (…): Sojusz Polska – Stany Zjednoczone jest:

nic niewartym robieniem loda Amerykanom, którzy traktują nas jak murzynów”

Źródło: BAŁ, „Zrobiliśmy laskę Amerykanom”, „Fakt”, 23.06.2014, s. 2

 

Ponieważ za politykę zagraniczną RP odpowiadają Prezydent, Prezes Rady Ministrów i Minister Spraw Zagranicznych, z wypowiedzi Radosława Sikorskiego oczywisty wniosek, że zarzut tworzenia fałszywego poczucia zewnętrznego przez „robienie laski”, i „robienie loda” Amerykanom stawiał prezydentowi Bronisławowi Komorowskiemu i/lub premierowi Donaldowi Tuskowi.

Nie wiem, czy Pani podziela hurraoptymizm wicepremiera w Pani rządzie M. Morawieckiego w sprawie TTIP. Jeśli tak, możecie Państwo oboje stanąć przed zarzutem prowadzenia polityki zagranicznej wobec USA tymi samymi metodami, które R. Sikorski opisał jako „robienie laski” i „robienie loda”.

Co oczywiste, nie zarzut jest w tym przypadku najważniejszy.

Państwo, przekonywujący nas nie wiedzieć dlaczego do TTIP oraz Amerykanów, że „Popieramy stanowisko USA i jesteśmy za „mocniejszą wersją TTIP w negocjacjach w tej sprawie” Mateusz Morawiecki, i Pani, Prezes Rady Ministrów ewentualnie bezkrytycznie przyjmująca jego hurraoptymizm i akceptująca jego stanowisko, możecie się okazać kolejnymi we władzach Polski szkodnikami.

xxx

 

„Fakt” prezentuje M. Morawieckiego jako postać pełną sprzeczności:

 

Mateusz Morawiecki (47 l.) – który w rządzie Beaty Szydło (52 l.) ma zostać wicepremierem i ministrem rozwoju

to postać pełna sprzeczności. (…) Współpraca z politykami to dla niego nie pierwszyzna.

Morawiecki był już doradcą Donalda Tuska (58 l.), kiedy ten był premierem. To jego nazwisko wymieniane było w kontekście następcy Jacka Rostowskiego (64 l.), gdy ten w 2013 r. opuszczał resort finansów.

(…) W tym czasie robił też analizy dla PiS.”
Źródło:Justyna Węcek,„Mateusz Morawiecki, były prezes banku; Na wejściu do rządu straci fortunę!”;

„Fakt”, 12.11.2015., s. 2

 

W opisanym wyżej przypadku autorka artykułu komentowała członkostwo M. Morawieckiego w kierowanej przez mgr K. Bieleckiego Radzie Gospodarczej przy prezesie Rady Ministrów Donaldzie Tusku i jednoczesną współpracę z Jarosławem Kaczyńskim.

M. Krzymowski i W. Cieśla podają:

Morawiecki był w kontakcie z Jarosławem Kaczyńskim od kilku lat

i na bieżąco informował nas o ofertach otrzymywanych z Platformy.

Współpracownik prezesa PiS”

Źródło: Michał Krzymowski, Wojciech Cieśla, „Morawiecki i przyjaciele – taśma wicepremiera”, „Newsweek”. 1-7.02.2016, s. 17 – 19 – Załącznik 2; Cały tekst w: Newsweek Plus: Taśma Wicepremierahttp://polska.newsweek.pl/co-wicepremier-morawiecki-mowil-na-tasmach-kelnerow-newsweek,artykuly,378726,1.html

O ile z działania na dwie strony nie można raczej robić M. Morawieckiemu zarzutu – szczególnie jeśli poinformował K. Bieleckiego o swej współpracy z PiS, w tym J. Kaczyńskim – to jeśli rzeczywiście, jak twierdzi były prokurator i członek rządu RP na wychodźstwie Andrzej M. Czyżewski, współpracował z WSI, z całą pewnością tak.

To bardzo poważny zarzut.

Powinien także wyjaśnić Polakom M. Morawiecki, z jakich przyczyn powiedział w dniu 2 marca 2016 r. w Amerykańskiej Izbie Handlowej o bardzo krytykowanym przez ekonomistów i obywateli państw UE TTIP, że: „Popieramy stanowisko USA i jesteśmy za „mocniejszą wersją TTIP w negocjacjach w tej sprawie, (…) Polska jest krajem zorientowanym na handel i „miękkie” TTIP nie jest dla nas opcją.”, tj. przekonać nas do słuszności jego stanowiska.

Co chyba także dla Pani oczywiste, powinien usunąć ze strony internetowej Kancelarii Prezesa Rady Ministrów polegającą nie nieprawdzie informację: „Mateusz Morawiecki (…) Absolwent (…) Business Administration Central Connecticut State University oraz Politechniki Wrocławskiej, W konfrontacji z faktami – tj. że jest absolwentem… najpewniej studiów w Polsko–Amerykańskiej Szkole Biznesu, będącej wspólną inicjatywą Wydziału Informatyki i Zarządzania Politechniki Wrocławskiej i Central Connecticut State University – to przecież żenada. A także dziecinada. Niegodna wicepremiera, ministra w rządzie Rzeczypospolitej Polskiej.

Wnoszę jak na wstępie.

 

 

Zbigniew Kękuś

 

P.S. Poinformowano mnie, że w reakcji na zamieszczoną w Internecie informację o tym, w jaki sposób kończył jego ze mną 4-letnią współpracę w BZWBK S.A. w relacji przełożony -podwładny, opowiada Mateusz Morawiecki, że potem przyjął na miesięczną praktykę do Banku mojego syna.

Informuję, że nie M. Morawiecki go przyjmował. On się tylko nie sprzeciwił temu, żeby mój syn odbył praktykę w kierowanym przez niego BZWBK S.A. W opisanych wyżej okolicznościach, ja „zapłaciłem” – zmuszony przez M. Morawieckiego – za tę praktykę „z góry” 40.000,00 zł brutto, których należący do gromady „the people” M. Morawiecki pozbawił mnie celem obdarowania nią któregoś z jego „przydupasów”. Niewykluczone, że też z gromady „the people”.

 

Załączniki:

  1. Pismo Z. Kękusia z dnia 8 lutego 2016 r. do Prezesa Rady Ministrów Beaty Szydło
  2. Michał Krzymowski, Wojciech Cieśla, „Morawiecki i przyjaciele – taśma wicepremiera”, „Newsweek”. 1-7.02.2016, s. 17 – 19
  3. Pismo Z. Kękusia z dnia 18 czerwca 2012 r. do prezesa zarządu Banku Zachodniego WBK S.A. Mateusza Morawieckiego
  4. Pismo Z. Kękusia z dnia 14 maja 2014 r. do prezesa zarządu Banku Zachodniego WBK S.A. Mateusza Morawieckiego
  5. e-mail ministra ds. Informacji w rządzie Rzeczypospolitej Polskiej na wychodźstwie Andrzeja M. Czyżewskiego z dnia 6 listopada 2015 r. do redakcji portalu w.Polityce.pl
  6. Pismo Z. Kękusia z dnia 8 lutego 2016 r. do wicepremiera, ministra rozwoju Mateusza Morawieckiego
  7. Pismo Z. Kękusia z dnia 8 lutego 2016 r. do wicepremiera, ministra rozwoju Mateusza Morawieckiego
  8. Ministerstwo Rozwoju, Biuro Ministra, pismo zastępcy dyrektora Biura Ministra Dominika Szostaka z dnia 8 marca 2016 r.
  9. Rada Gospodarcza przy Prezesie Rady Ministrów pod przewodnictwem mgr Krzysztofa Bieleckiego, prezentacja pt. „Narodowy Program Nadzoru Właścicielskiego – nowy ład korporacyjny w spółkach Skarbu Państwa”; internetowe strony Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, str. 4

1 Zawsze uważałem, że posługiwanie się wulgaryzmami jest dowodem chamstwa. Musiałem zmienić zdanie, bo gdy kreujący nowe wzorce kulturowe red. Marcin Meller w prowadzonym przez niego w porze największej oglądalności – w sobotnie przedpołudnie, gdy telewizję oglądają dzieci razem z rodzicami – programie TVN „Drugie śniadanie mistrzów, powiedział: „Jeśli liberałowie PiS-owscy przystąpiliby do Platformy, mielibyśmy, kurwa (…).” /Marcin Meller, w: „Drugie śniadanie mistrzów”, TVN, 14 listopada 2010 r./ Mariusz Cieślik perswadował czytelnikom „Newsweeka”, że Marcin Meller nie jest chamem lecz inteligentem.

Sporządził mowę obrończą, której nadał tytuł „O wyższości k … nad kuźwą” i w której powołał się nawet na Jana Kochanowskiego. Obwieścił: „Wiem, że się teraz narażę na oskarżenie, że popieram schamianie polszczyzny, ale naprawdę k … Mellera zupełnie mi nie przeszkadza. (…) Liczne przykłady literackie (od Kochanowskiego po Rymkiewicza) i filmowe (od Pasikowskiego po „Miasteczko South Park”) dowodzą, że trafnie użyty wulgaryzm jest doskonałym instrumentem opisu świata. (…) Dawne elity ulegają erozji i przestają obowiązywać inteligenckie kody, ale z tych wszystkich przyczyn w ostatnich latach zupełnie zanikło poczucie językowego obciachu. Prawdziwy inteligent wie, kiedy rzucić k …, ćwierćinteligenci rzucają kuźwami.” – Źródło: Mariusz Cieślik, „O wyższości k … nad kuźwą”; „Newsweek”, 5.12.2010 r., s. 12.

W oryg. EHM – Ekonomic Hit Men (przyp. tłum)