Rządy Żydów w Polsce – mój pozew przeciwko Republice Federalnej Niemiec o zwrot Polsce 845 mld dol. oraz skutki dla Polski imigracji żydowskiej

W jakimkolwiek kraju by się osiedlili w większej liczbie, Żydzi demoralizowali go, niszczyli integralność ekonomiczną, segregowali się od reszty społeczeństwa, wyszydzali i podkopywali chrześcijańską wiarę,

na jakiej oparty jest kraj.”
Benjamin Franklin

 

Żydzi są narodem lichwiarzy, oszukującym ludzi wśród których znaleźli schronienie.”
Immanuel Kant

 

Polacy nie muszą posiadać zakładów pracy. Będą żyć z pracy własnych rąk.”

Janusz Lewandowski – Aaron Langman, Źródło: http://www.money.pl/forum/winiecki-europa-liderem-zwijania-gospodarki-t2376800.html, także: http://wgospodarce.pl/opinie/12852-oswiadczenie-krajowej-skok

 

Szanowni Państwo,

 

Niniejszego e-mail’a przesyłam Państwu w interesie społecznym.

We wrześniu 2014 r. dr Grzegorz Kostrzewa-Zorbas udzielił tygodnikowi „w Sieci” wywiadu, w którego recenzji podano: Zrzeczenie się przez Polskę niemieckich odszkodowań wojennych nie zostało zarejestrowane w Sekretariacie Generalnym ONZ. Otwiera to drogę do uzyskania przez nasz kraj ogromnych reparacji za II wojnę światową. Chodzi o kwoty rzędu prawie trzech bilionów złotych – pisze dr Grzegorz Kostrzewa-Zorbas na łamach tygodnika „W Sieci”.

Do tej pory uznawano, że Polska zrzekła się reparacji wojennych od Niemiec jeszcze w latach 50.

Polskie MSZ twierdzi, że w 1969 roku wydano oficjalny dokument potwierdzający wcześniejsze ustne deklaracje władz PRL. Co ciekawe, MSZ nie zna nawet daty dziennej, a jedynie rok powstania dokumentu, przez który Polska straciła miliardy dolarów.

Dr Kostrzewa-Zorbas zainteresował się dokumentem, na który powołuje się MSZ. Naukowiec postanowił sprawdzić, czy ONZ jest w jego posiadaniu. Odpowiedź z Nowego Jorku była jednoznaczna: w zbiorze oficjalnych dokumentów ONZ nie istnieje traktat, w którym Polska zrzeka się reparacji za II wojnę światową. Co więcej, dokumentu takiego nie ma również w archiwach ani bibliotece ONZ.

Naukowiec w swoim artykule „Biliony dolarów za II wojnę światową” tłumaczy, że zrzeczenie się reparacji wojennych przez Polskę było umową międzynarodową. Aby taki traktat doszedł do skutku, musi być on wyszczególniony w Rejestrze Sekretarza Generalnego ONZ.

„Dokumentu, o który Pan prosi, nie ma w Biurze Spraw Prawnych” – brzmi oficjalne stanowisko prawników z Nowego Jorku. Tym samym zrzeczenie się odszkodowań wojennych nie zostało zarejestrowane. „Nieistnienie dokumentu w archiwum oryginałów w głównej siedzibie ONZ na Manhattanie rozstrzyga o skutku prawnym. Skutek nie powstał” – podkreśla naukowiec.

Dr Kostrzewa-Zorbas wskazuje też na inne błędy, które Polska może wykorzystać, starając się uzyskać odszkodowania od naszego zachodniego sąsiada. O jakie kwoty chodzi? Komisja pracująca tuż po wojnie oszacowała straty na 49 miliardów ówczesnych dolarów amerykańskich. Dzisiaj po uwzględnieniu inflacji kwota nominalna osiągnęłaby 845 miliardów dolarów. To w przybliżeniu 2,738 biliona złotych – wylicza naukowiec.

II wojna światowa rozpoczęła się agresją Niemiec na Polskę 1 września 1939 roku. W wyniku działań wojennych zniszczeniu uległa infrastruktura drogowa i kolejowa, fabryki, wiele miast zostało zburzonych. Niemcy i Sowieci dokonywali również rabunku dóbr kultury i eksterminacji ludności. Łącznie podczas wojny zginęło niemal sześć milionów Polaków.”

– Źródło: „Dr Kostrzewa-Zorbas: Polska może żądać bilionów złotych od Niemiec”, 29 września 2014 r. –

Załącznik 1

 

Czy słyszeliście Państwo, żeby dwa kolejne rządy Rzeczypospolitej Polskiej podjęły temat…?
A przecież „wSieci” red. Jacka Karnowskiego to tuba PiS’u.

 

Myślę, że szkoda by było nie skorzystać z wyników badań dr. Grzegorza Kostrzewy-Zorbasa i pismem z dnia 15 marca 2017 r. skierowanym do prezesa Sądu Okręgowego w Warszawie Małgorzaty Kluziak złożyłem – Załącznik 2: „Pani Małgorzata Kluziak Prezes Sądu Okręgowego w Warszawie Al. Solidarności 127 00-898 Warszawa

Dotyczy: Pozew przeciwko Republice Federalnej Niemiec o wypłatę Polsce odszkodowania w kwocie 845

mld dolarów amerykańskich – wraz z odsetkami od tej kwoty za okres od września 2014 r. do dnia wydania wyroku w niniejszym zgłoszonej sprawie – tytułem reparacji za II wojnę światową.

Powód: Zbigniew Kękuś, ul. Mazowiecka 55 m. 21, 30-019 Kraków

Pozwany: Republika Federalna Niemiec

Pozew o wypłatę odszkodowania

Wartość przedmiotu sporu: 845 mld dolarów amerykańskich – plus odsetki od tej kwoty za okres od września 2014 r. do dnia wydania wyroku w niniejszym zgłoszonej sprawie.

Ja niżej podpisany, Zbigniew Kękuś, obywatel Rzeczypospolitej Polskiej wnoszę o:

  1. zasądzenie od strony pozwanej, Republiki Federalnej Niemiec, odszykowania na rzecz Rzeczypospolitej Polskiej w kwocie 845 mld dolarów amerykańskich – wraz z odsetkami od tej kwoty za okres od września 2014 r. do daty wydania wyroku w niniejszym zgłoszonej sprawie – tytułem reparacji za II wojnę światową,
  2. zwolnienie mnie od kosztów sądowych /opłaty, wydatki/, związanych z rozpatrywaniem niniejszym złożonego pozwu,
  3. przeprowadzenie dowodów z opinii biegłych sądowych z listy Prezesa Sądu Okręgowego w Warszawie na okoliczność zweryfikowania zasadności podanej przeze mnie kwoty wartości przedmiotu sporu.”

 

Są w Warszawie jest właściwy miejscowo do rozpoznania zgłoszonej przeze mnie sprawy.

Rozpoznanie złożonego przeze mnie pozwu potrwa zapewne kilka lat. Sąd zaangażuje zapewne – o co wnoszę – biegłych celem zbadania słuszności ustaleń dr. G. Kostrzewy-Zorbasa.

Być może zwróci się do mnie o uzupełnienie zidentyfikowanych przez sędziów braków formalnych mojego pozwu. Poproszę wtedy o pomoc prezydenta Andrzeja Dudę i premier Beatę Szydło.

Mam nadzieję, że mnie prezes Małgorzata Kluziak zwolni z opłaty od pozwu…

 

Co wielce charakterystyczne, to stanowisko Ministerstwa Spraw Zagranicznych w sprawie zainicjowanej przez dr. Grzegorza Kostrzewę-Zorbasa – Załącznik 1: „Do tej pory uznawano, że Polska zrzekła się reparacji wojennych od Niemiec jeszcze w latach 50. Polskie MSZ twierdzi, że w 1969 roku wydano oficjalny dokument potwierdzający wcześniejsze ustne deklaracje władz PRL. Co ciekawe, MSZ nie zna nawet daty dziennej, a jedynie rok powstania dokumentu, przez który Polska straciła miliardy dolarów.

Zamiast „chwalić Boga, podskakiwać”, że oto dr. Grzegorz Kostrzewa-Zorbas znalazł sposób na, w formie materialnej, częściowe zrekompensowanie nam przez Niemców wyrządzonych nam krzywd i niezwłocznie podjąć działania na rzecz skorzystania z efektów jego pracy, urzędnicy polskiego (?) Ministerstwa Spraw Zagranicznych z góry przesądzają, że nie ma szans.

Ministerstwo Spraw Zagranicznych Rzeczypospolitej Polskiej – wtedy pod kierownictwem Radosława Sikorskiego – broniło interesu… Niemców.

Od tego czasu upłynęły jednak ponad dwa lata, od półtora roku pełnię władzy posiada PiS Żyda Kaczyńskiego i… cisza. A przecież wywiad z dr Grzegorzem Kostrzewą-Zorbasem przeprowadził propisowski „wSieci” Jacka Karnowskiego.

 

Zachowanie Ministerstwa Spraw Zagranicznych Rzeczypospolitej Polskiej o tyle to nie dziwi, że

  1. w książce pt. „MSZ polski czy antypolski”, jej autor, Krzysztof Baliński – w latach 1973-2012 pracownik Ministerstwa Spraw Zagranicznych – wielokrotnie podnosi wątek zmajoryzowania Ministerstwa przez Żydów, rządzenia się w nim Żydów. Podaje m.in.:
    1. Nie sposób przeoczyć, że wszyscy ministrowie spraw zagranicznych III RP, z Geremkiem na czele, ostentacyjnie faworyzowali pewną mniejszość etniczną, szczególnie dzieci twórców Polski Ludowej. Tradycją stało się obsadzanie stanowisk na zasadach dynastycznych ludźmi o biografiach podobnych do Geremka, a najlepszym układem kadrowym stał się notes wujka Bronka i „żydowski telefon zaufania”. Tak jak za czasów jego ZMP-owskiej młodości decydowało pochodzenie klasowe, tak dziś decyduje rasowe. W 1989 r. w MSZ zaroiło się od takich nazwisk jak: Szlajfer, Meller, Minc, Reiter, Schnepf, Winid, Kranz, Ananicz, Lindenberg Perlin. Modelowym wręcz przykładem i dowodem na zasadność stwierdzenia Janusza Kobylańskiego: „to tragedia, że w polskim MSZ 80 proc. stanowisk mają Żydzi”, jest Ryszard Schnepf, syn pochodzącego z Ukrainy żydowskiego funkcjonariusza NKWD, jednego z szefów społeczności żydowskiej w Polsce.” – Źródło: Krzysztof Baliński, „MSZ polski czy antypolski”, Wydawnictwo Bollinari Publishing Mouse, Wydanie IV poprawione, Warszawa 2016, s. 58-59 – Załącznik 8
    2. Zgodnie z głoszonymi przez siebie zasadami „tolerancji” i „pluralizmu”, u Geremka (a dziś u Sikorskiego), w ścisłym kierownictwie MSZ (wiceministrowie, dyrektorzy i ich zastępcy) dyplomaci z klucza narodowościowego stanowią (z pewnością przypadkowo) nie mniej niż 80 procent. Oznaczać by to mogło, że dla Polaków wprowadzono nieformalny nunerus clausus /łac. liczba ograniczona – ZKE/, a nawet numerus nullus /łac. liczba żadna – ZKE/.”Źródło – j.w., s. 64.
  2. II wojnę światową wywołali Żydzi naziści,
  3. rządy w Polsce po II wojnie światowej sprawowali Żydzi komuniści.

 

Prezentując stanowisko „Do tej pory uznawano, że Polska zrzekła się reparacji wojennych od Niemiec jeszcze w latach 50. Polskie MSZ twierdzi, że w 1969 roku wydano oficjalny dokument potwierdzający wcześniejsze ustne deklaracje władz PRL. – pracownicy zażydzonego Ministerstwa Spraw Zagranicznych bronią interesu swoich, znaczy diaspory żydowskiej

 

Przypomnę, że szef Ministerstwa Spraw Zagranicznych wtedy, gdy dr G. Kostrzewa-Zorba podał do publicznej wiadomości wyniki swoich badań, Radosław Sikorski wprowadził do języka polityki sformułowania – posłużył się nimi podczas spotkania służbowego, tj. takiego, którego rachunki za skonsumowane posiłki pokryte były z budżetu Rzeczypospolitej Polskiej1 – „robić loda” i „robić laskę”. Przypomnę:

 

Sikorski: Wiesz, że polsko-amerykański sojusz to jest nic niewarty. Jest wręcz szkodliwy. Bo stwarza Polsce fałszywe poczucie bezpieczeństwa. (…) Bullshit kompletny. Skonfliktujemy się z Niemcami, z Rosją i będziemy uważali, że wszystko jest super, bo zrobiliśmy laskę Amerykanom. Frajerzy. Kompletni frajerzy (…) Problem w Polsce jest, że mamy bardzo płytką dumę i niską samoocenę.
Rostowski: „taki sentymentalizm”

Sikorski: „Taką murzyńskość

Rostowski: „Jak, jak?”

Sikorski: „Murzyńskość.”

Źródło: BAŁ, „Zrobiliśmy laskę Amerykanom”, „Fakt”, 23.06.2014, s. 2 – Załącznik 3

 

ROBIENIE LASKI”«Rodzaj aktywności dyplomatycznej. Uprawia ją minister Sikorski w relacjach ze Stanami Zjednoczonymi, a także premier Orban w – nomen omen – stosunkach z Władimirem Putinem»

Źródło: „Słownik afery taśmowej”; „Fakt”, 28-29.06.2014, s. 6

 

O ile Amerykanom minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski „robił loda/laskę” wbrew sobie, ale razem z odpowiedzialnymi za zewnętrzne bezpieczeństwo Polski premierem Donaldem Tuskiem i prezydentem Bronisławem Komorowskim, to Niemcom zrobił ją sam. W Berlinie. Przypomnę:

 

Co, jako minister spraw zagranicznych Polski, uważam za największe zagrożenie dla bezpieczeństwa

i dobrobytu Europy dziś, w dniu 28 listopada 2011 roku? Nie jest to terroryzm, nie są to Talibowie, i już na pewno nie są to niemieckie czołgi. Nie są to nawet rosyjskie rakiety, którymi groził Prezydent Miedwiediew, mówiąc, że rozmieści je na granicy Unii Europejskiej. Największym zagrożeniem dla bezpieczeństwa i dobrobytu Polski byłby upadek strefy euro. I domagam się od Niemiec tego, abyście – dla dobra Waszego i naszego – pomogli tej strefie euro przetrwać i prosperować. Dobrze wiecie, że nikt inny nie jest w stanie tego zrobić. Zapewne jestem pierwszym w historii ministrem spraw zagranicznych Polski, który to powie:

Mniej zaczynam się obawiać się niemieckiej potęgi niż niemieckiej bezczynności”.

Niemcy stały się niezbędnym narodem Europy.
Nie możecie sobie pozwolić na porażkę przywództwa. Nie możecie dominować,

lecz macie przewodzić reformom.”

Radosław Sikorski, Berlin, 28 listopada 2011 r.

 

Wystąpienie – wzorcowy przykład „robienia loda/laski” – Radosława Sikorskiego zostało przez Niemców bardzo dobrze przyjęte.

Radosław Sikorski – nawiasem mówiąc, małżonek Żydówki podsuwany nam przez Żyda Donalda Tuska w tzw. prawyborach w PO razem z małżonkiem Żydówki Bronisławem Komorowskim (?) jako jego kandydat na prezydenta Polski – wie, kto rozdaje synekury i najpewniej tak samo jak Donald Tusk coś by dla siebie ugrał gdyby go afera podsłuchowa nie zmiotła ze sceny politycznej. Nie jest powiedziane, że na zawsze… Może za jakiś czas znowu „loda/laskę zrobi” jakiemuś kacykowi partyjnemu i wypłynie.

Pomyśleć, że nam, Polakom, zarzuca Radosław Sikorski.. murzyńskość – Załącznik 3.

Nie zorientował się chłopina, że w opisanym wyżej przypadku dokonał – zawsze prymitywnego – uogólnienia na podstawie li tylko Bronisław Komorowskiego, Donalda Tuska i… siebie samego, bo to przecież tylko prezydent, premier i minister spraw zagranicznych ponoszą konstytucyjną odpowiedzialność za bezpieczeństwo zewnętrzne Polski.

A oni – D. Tusk i B. Komorowski absolwenci amerykańskiej szkoły liderów „The International Visitor Leadership Program”, o której więcej poniżej w kontekście kolejnej tejże szkoły absolwentki Beaty Szydło – „zrobili loda/laskę” Amerykanom.

Kiepsko nam Amerykanie wyszkolili w zakresie negocjacji przyszłych liderów, premiera i prezydenta.

Dobrze sobie ich natomiast wyszkolili w zakresie realizacji celów polityki zagranicznej USA. Robią, co Amerykanie chcą i jeszcze wyrażają im za to wdzięczność.

Kto…?

Donald Tusk to poniemiecki Żyd, a Bronisław Komorowski pytany przeze mnie, czy polega na prawdzie informacja, że jego dziadkiem nie był hrabia Komorowski, z czym się Bronisław przez lata obnosił, ale rezun Osip Szczynukowicz, oddelegowany przez Sowiecki Rewolucyjny Komintern do dywersji na terenach pozaborowych, odebranych Rosji Traktatem Wersalskim, odmówił odpowiedzi, ukrył się za specjalistę w Kancelarii Prezydenta RP Magdalenę Kycię, która mi wyjaśniła, że… oficjalny życiorys prezydenta B. Komorowskiego jest umieszczony na stronie internetowej Kancelarii Prezydenta RP.

Według licznych źródeł internetowych, w czasie wojny polsko-bolszewickiej, dziadek Komorowskiego miał być czekistą w armii Tuchaczewskiego, a po bitwie nad Niemnem w 1920r. dostał się do polskiej niewoli.

W październiku 1920 udało mu się zbiec i schronił się na Litwie w Kowaliszkach u polskiej szlachty o nazwisku Komorowscy. Właściciele majątku zginęli z rąk Rosjan, a Szczynukowicz przywłaszczył sobie ich nazwisko. Tam w roku 1925 narodził się Zygmunt Leon Komorowski, ojciec Bronisława Marii.

 

W kontekście zarzucanej Polakom przez R. Sikorskiego – bezpodstawnie, co udowodniłem – murzyńskości, której przyczynami mają być płytka duma i niska samoocena, pragnę poinformować, że uważam, iż od płytkiej dumy i niskiej samooceny połączonej ze skromnością dużo gorsze są ignorancja połączona z zawyżoną samooceną.

Zastanawiam się nad tym, bo przecież we wszystkich rodzajach władzy Rzeczypospolitej Polskiej aż roi się od Żydów ignorantów – tumanów, bywa, że wręcz idiotów – o ogromnie zawyżonych samoocenach. Ogromną im – a przy okazji ofiarom ich pychy, buty, arogancji – wyrządził ten, kto wymyślił, że Żydzi są narodem wybranym przez Boga… Jakkolwiek to brednia, bo oznacza, że Bóg jest rasistą, to niektórzy w nią uwierzyli, wychodząc przy okazji z założenia, że jako „wybrani” na wszystko – w tym każde barbarzyństwo – mogą sobie pozwolić.

Durnie. Ciekawe dlaczego na wybranych Bóg wybrać by sobie miał społeczność, w której aż roi się od – jak pokazują moje doświadczenia z Żydami w Polsce – od złoczyńców, degeneratów, sadystów, złodziei, tchórzy, osobników nie wiedzących, co to honor i ambicja.

 

Zlekceważenie przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych pod kierownictwem Radosława Sikorskiego inicjatywy dr. Grzegorza Kostrzewy-Zorbasa o tyle nie dziwi, że R. Sikosrki był członkiem rządu poniemieckiego Żyda Donalda Tuska, o którym przed kilkoma dniami, jako kandydacie na przewodniczącego Rady Europejskiej mówił Jarosław Kaczyński:

 

„Na pytanie, „czyim kandydatem jest Donald Tusk?”, lider PiS odpowiedział:

Angeli Merkel, jest kandydatem niemieckim„.

Źródło: „Kaczyński: Tusk to kandydat Angeli Merkel. Orban obiecał, że go nie poprze.”, http://www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/przeglad-prasy-kaczynski-tusk-to-kandydat-niemiec,721350.html, 7 marca 2017 r.

 

Spadł już z polskiej sceny politycznej „robiący loda/laskę” a to Amerykanom, a to Niemcom Radosław Sikorski.

Poniemiecki Żyd Donald Tusk wykorzystawszy Polskę jako trampolinę do osobistej kariery bezwstydnie – brak ambicji i honoru to cecha rozpoznawcza Żydów w służbie publicznej Rzeczypospolitej Polskiej – korzysta z łaskawości okazywanej mu przez Angelę Merkel i „króluje” w Unii Europejskiej.

Prezesem Rady Ministrów jest Beata Szydło, która werbalnie potwierdza zrozumienie dla roli, którą ma do wypełnienia. Przed kilkoma dniami powiedziała:

 

Ja jestem wynajęta do bronienia polskiego państwa i polskich obywateli.”
Prezes Rady Ministrów Beata Szydło, konferencja prasowa, TVP Info, 10 marca 2017 r., godz. 14:35

 

Ja bym powiedział, że to Żyd Jarosław Kaczyński najął sobie Beatę Szydło zaraz po tym, gdy ta w 2004 roku dała się przeszkolić służbom USA, tj. Departamentowi Stanu tego kraju, w USA, z zakresu realizacji celów polityki zagranicznej USA – była uczestniczką amerykańskiej szkoły liderów „The International Visitor Leadership Program”, o której ambasada USA w Warszawie podaje na swej stronie internetowej: „The International Visitor Leadership Program”: „Wytypowane osoby odbywają podróż do Stanów Zjednoczonych, aby wziąć udział w starannie przygotowanych programach, które odpowiadają ich zainteresowaniom zawodowym, jak również celom polityki zagranicznej USA. – przyjął ją do PiS i umieścił na liście tej partii w wyborach do Sejmu i Senatu w 2005 roku, a 10 lat później podrzucił ją nam na premiera.

Jej uległość wobec prezesa jest tak bardzo zauważalna, że w „Disco szopie” na Nowy Rok „Fakt” taką jej przypisał piosenkę:

Szydło na melodię „Ona tańczy dla mnie”

Mój prezes Jarek to wie

we wszystkim wspiera mnie

gdy ładnie proszę

sprawiam mu przyjemność

Ja go podziwiam

nawet mąż mój wie, że

przy jego blasku

wszystkie gwiazdy bledną

Ja uwielbiam go.

On odkrył mnie

Gdy byłam na dnie

bo to łaska jest,

więc porwę go

i podziękuję ładnie.”

Źródło: „Disco Szopa”, „Fakt”, 24-26 grudnia 2016 r., s. 12, 13

 

Jakkolwiek Beatę Szydło wybrał sobie Jarosław Kaczyński, to ona podąża tropem Donalda Tuska i Bronisława Komorowskiego… Znaczy „robi loda/laskę” Amerykanom. Konfliktując nas przy tym – pod nadzorem Żyda Jarosława Kaczyńskiego – już nie tylko z Niemcami i Rosją, ale z całą Unią Europejską.

Skoro jednak tak widzi swoją misję B. Szydło: „Ja jestem wynajęta do bronienia polskiego państwa i polskich obywateli.”, to możemy, Polacy, być pewni, że jej rząd udzieli poparcia – w każdej możliwej formie – celem rzetelnego, bezstronnego rozpoznania mojego pozwu przez Sąd Okręgowy w Warszawie.

Jeśli zatem Sąd Okręgowy w Warszawie skieruje do mnie w związku z moim pozwem przeciwko Republice Federalnej Niemiec jakiekolwiek wezwanie do uzupełniania braków formalnych, rząd Beaty Szydło z całą pewnością dołoży wszelkich starań w dopomożeniu mi w udzieleniu zadość żądaniu Sądu.

 

xxx

 

Negatywne stanowisko polskiego (?) MSZ w sprawie podjęcia działań na rzecz uzyskania od Niemiec reparacji wojennych skłania do refleksji nawiązującej do „gorącego” dzisiaj tematu imigracji, imigrantów.

Polska ponosi od lat ogromne koszty kiedyś, przed wiekami, imigracji żydowskiej.

Żydzi zmajoryzowali, zdominowali wszystkie rodzaje władzy w Polsce i realizują interesy diaspory żydowskiej.

Kierownicze funkcje w Polsce sprawują Żydzi, albo mężowie Żydówek antypolskiego wychowania, czego dowodami prezydenci Bronisław Komorowski i Andrzej Duda.

Coraz bardziej skłonny jestem zgodzić się ze stanowiskiem, że Polska jest pod okupacją żydowską, tj. że Żydzi, których niefortunnie przyjęliśmy kiedyś do Polski prowadzą wojnę przeciwko Polsce i Polakom. Wojnę w rozumieniu proponowanym przez T. Graczową: „Dawniej, wojny prowadzone były przy wykorzystaniu tradycyjnych środków uzbrojenia z użyciem regularnej armii. Za kryterium wojny zawsze uważane były zastosowane środki. To znaczy, jeśli użyte zostały środki bojowe, to była wojna, jeśli nie – był pokój.

Specyfika dzisiejszej wojny zawiera się w tym, że jest ona prowadzona nie tylko przy użyciu tradycyjnych środków uzbrojenia, ale i nietradycyjnych, niezbrojnych, na przykład politycznych, ekonomicznych, informacyjnych, duchowych, które okazują się bardziej skuteczne i niszczące. Patrząc z tego punktu widzenia, kryteriami wojny są nie środki, lecz osiągnięte cele, porównywalne do celów, które występują podczas wojny tradycyjnej. Z reguły jest to: zniszczenie, grabież, zmiana reżimu i okupacja. Na obecnym etapie cele te mogą być osiągnięte bez użycia broni.

Źródło: Tatiana Graczowa, „Niewidzialna Chazaria – Algorytmy geopolityki i strategie zakulisowych tajnych wojen światowych”, Drukarnia OFRA, Wydanie I, Warszawa 2015, s. 5.

 

Jak temat ten nie byłby ukrywany, to osoby chcące zdobyć wiedzę o inicjatorach II wojny światowej, o sponsorach Hitlera, znajdą mnóstwo materiałów poświadczających, że byli nimi Żydzi. T.Graczowa pisze:

Niemiecka spółka I.G. Farben /największy na świecie kartel chemiczny, skupiający firmy Bayer, Basf i Hoechst, finansujący dojście nazistów do władzy, otrzymawszy kredyt w Deutsche Bank i Dresden Bank w kwocie miliarda marek zbudował w Oświęcimiu, rękami więźniów obozu koncentracyjnego, największy w ówczesnej Europie kompleks przemysłowy /24 km²/, produkujący syntetyczne paliwo i kauczuk na potrzeby podboju kontynentu euroazjatyckiego – Źródło: Paul Anthony Taylor, Aleksandra Niedźwiecki, Matthias Rath, August Kowalczyk, „Nazistowskie korzenie „Brukselskiej UE”; Fundacja Zdrowia doktora Ratha, 2011, Wydanie drugie, s. 7 – ZKE/ uczestniczyła w produkcji gazu dla Oświęcimia i prowadziła z nazistowskim lekarzem Mengelem eksperymenty na zamkniętych tam ludziach, była, można powiedzieć, „grzbietem niemieckiej machiny wojennej”, należała do potężnych bankierów. Az do 1939 r. znany żydowski magnat bankowy Max Wraburg był tam dyrektorem. Przy okazji watyo podkreślić, że Max Warburgh to zięć Jacoba Schaffa, który finansował rewolucję w Rosji.

O tym, że I.G. Farben była „grzbietem niemieckiej machiny wojennej”, świadczy ten fakt, że armia niemiecka w czasie wojny praktycznie całkiem była zależna od dostaw tej spółki. Farben produkowała 95% wszystkich niemieckich gazów trujących, jakie były używane w obozach koncentracyjnych,

(…) À propos, była jeszcze jedna spółka, która wspierała Hitlera, to Rogal Dutch Shell, która była założona przez rodzinę żydowską Samuel. W maju 1933 r. jeden z nazistowskich liderów Alfred Rosenberg był gościem spółki. Po tej wizycie rodzina Samuelów dała Hitlerowi 30 mln funtów szterlingów.

Hitler przyznał się, że finansowali go Żydzi. Herman Rauschning, jeden z najbliższych przyjaciół Hitlera w okresie przedwojennym, w swojej książce „Hitler mi powiedział” pisze, że fürher mówił tak: „Żydzi wnieśli ogromny wkład do mojej wojny. Wielu Żydów okazało mi wsparcie w moim ruchu.”

(…) W ten sposób liderzy syjonistyczni odegrali złowróżbną rolę w dramacie nazizmu. „Bankierzy-syjoności Rothschildowie i Warburgowie nie tylko przeszkadzali w pojawianiu się jakiejkolwiek informacji o tym, jak Hitler, używając swojej armii faszystowskich morderców, terroryzował tych Niemców, którzy nie chcieli dopuścić go do wyborów w 1933 r., ale przede wszystkim finansowali dojście Hitlera do władzy”.

W 1938 r. Times nazwał Hitlera człowiekiem roku.

Kontrolowany przez Rothschildów Bank Angielski nagrodził Hitlera za zdobycie Pragi, oddał mu zapasy złota czeskiego, przechowywane w Londynie.” Źródło: j.w., s. 128-132

Wątku finansowania przez Żydów dojścia Hitlera do władzy nie będę kontynuował celem ograniczenia objętości niniejszego e-mail’a.

 

Polska w wyniku wojny poniosła ogromne straty, w skrócie przedstawione w artykule zacytowanym przeze mnie na początku e-mail’a.

Co Polakom zabrali, zniszczyli, czego nam nie pozwolili dokończyć Żydzi naziści przybliża artykuł Kamila Janickiego pt. „Jak zbudowaliśmy II RP bez pieniędzy z Unii Europejskiej”, zamieszczony w wydaniu „Fakt – Historia” z 8-9 listopada 2014 r. Autor przypomina nie tylko jak zbudowaliśmy II RP, ale i w jak krótkim czasie, w latach 1918 – 1945, po odzyskaniu niepodległości – Załącznik 4: „Setki kilometrów nowych linii kolejowych, nowoczesne stocznie i fabryki, zbudowane od podstaw miasta. Bez pomocy z zewnątrz, mimo światowych kryzysów gospodarczych, twórcy II Rzeczypospolitej osiągnęli więcej niż politycy rządzący Polską w ostatnim ćwierćwieczu. (…) Polacy udowodnili, że są nie tylko bitnymi żołnierzami, ale także świetnymi organizatorami, przedsiębiorcami oraz finansistami. W ciągu dwóch dekad scalili w jeden sprawny organizm państwowy ziemie trzech zupełnie różnych pod względem gospodarczym i kulturowym zaborów. Realizowano inwestycje, których rozmach do dziś budzi podziw. W Gdyni, biednej kaszubskiej wiosce rybackiej, zbudowane zostały od podstaw nowoczesne miasto i wielki port, do którego zawijały transatlantyki. W ciągu kilku lat najważniejsze miasta i okręgi przemysłowe połączyła sieć linii kolejowych. Według odjazdów pociągów regulowano zegarki. Telefony nawet na prowincji nie były luksusem. Produkowaliśmy auta, samoloty, a nasi konstruktorzy pracowali nad prototypami komputerów i telefonów komórkowych. Tuż przed wojną po Warszawie jeździł eksperymentalny samochód elektryczny. Wszystko to udało się zrobić w kraju, który na początku lat 20. był wielką ruiną.

(…) Przyczajony tygrys. Fabryka silników lotniczych w Rzeszowie, opon w Dębicy, samolotów w Mielcu czy huta w nowym mieście Stalowej Woli. Wszystkie te zakłady istnieją do dzisiaj, często jako najważniejsi pracodawcy w okolicy. Po nich miał przyjść szereg kolejnych. W planach były też m.in. sieć autostrad i siedem linii metra w Warszawie. Ruszyła nawet testowa telewizja. Pojawiły się projekty telefonów komórkowych i komputerów. Wszystko wskazywało na to, że Polska wkrótce stanie się gospodarczym tygrysem ówczesnej Europy. I wtedy wybuchła wojna.

Źródło: Kamil Janicki, „Jak zbudowaliśmy II RP bez pieniędzy z Unii Europejskiej”, „Fakt – Historia”, Nr 43

(51) 8-9 listopada 2014, s. I – III – Załącznik 4

 

Przeczytajcie Państwo cały artykuł K. Janickiego. Z całą pewnością są lepsze niż ta publikacje dedykowane odbudowie Polski po 123 latach zaborów, ale i ten nieźle dokumentuje efekty wysiłku Polaków.

Efekty zmienione znowu w ruinę. Wojna nie wybuchła sama … Żydzi naziści ją wywołali. Wcześniej pomagając – Hitlerowi w zdobyciu władzy.

Zniszczyli efekty 20 lat pracy Narodu Polski, wymordowali 6 mln Polaków. O Holokauście Polaków niewielu mówi. Częściej niż o nim słyszymy o tzw. polskich obozach zagłady…

Po wojnie nastały w Polsce rządy Żydów komunistów. A z nimi… kolejny etap ludobójstwa Polaków.

Pisze o nim red. Rafał Gawroński w artykule „Mapa Ludobójstwa Polaków” zamieszczonym w dniu 2 marca 2017 r. na portalu www.rafzen.wordpress.com: „Wczoraj byłem pod Komendą Policji w Warszawie gdzie wmurowana jest na gmachu władzy bodajże pierwsza z tablic upamiętniająca żołnierzy, którzy polegli w ramach zaplanowanego ludobójstwa Polaków przez rzekomo ateistycznych żydów. Tablica została umieszczona już w 1991 roku ku Chwale Naszym Niezłomnym Bohaterom. Wśród zgromadzonych byli ci którzy tę tablicę umieszczali lub ich najbliższa rodzina oraz artyści i inne osoby.

Jak to bywa w tym miejscu i tym szczególnym dniu wczoraj nie było ekipy antyterrorystycznej jak cztery lata temu ale limuzyna BOR-u, która przez uchylone okno od strony kierowcy kręciła super tajny dokument z odbytej skromnej uroczystości.

Jednak najistotniejszą sprawą było ujawnienie mapy żydowskiego ludobójstwa na Polakach w okresie 1944 – 1956. Widząc tę mapę po raz pierwszy uzmysłowiłem sobie skalę ludobójstwa na Polakach przez podobno ateistycznych żydów w tym okresie.

Trudno jest pisać na jej temat gdyż należy ją zobaczyć. Oczywiście właściwa nazwa jest ukryta aby nie budziła jednoznacznych skojarzeń i napisano tylko Miejsca eksterminacji Narodu Polskiego w latach 1944 – 1956.

No cóż ludzie są tak zastraszeni mordowaniem rytualnym, iż ci którzy tę mapę sporządzili zapomnieli napisać, kto odgrywał kierowniczą rolę w tym ludobójstwie Polaków.

Jednak mapa żydowskiego ludobójstwa na Polakach jest i proszę z niej korzystać w prawdzie. Ciekawy jestem czy z powodu tej mapy Duda rozwiedzie się z żoną oraz czy kościół dalej będzie obchodził w Polsce dzień ludobójców Polaków obchodzony corocznie w dniu 17 stycznia i ustanowiony przez Episkopat rzekomo Polski w 1997 roku.”

Źródło: Rafał Gawroński, „Mapa Ludobójstwa Polaków”, https://rafzen.wordpress.com/2017/03/02/mapa-ludobojstwa-polakow/, 2 marca 2017 r.

 

Do artykułu red. R. Gawroński załączył mapę „Miejsca eksterminacji Narodu Polskiego w latach 1944 -1956 na ziemiach polskich” Załącznik 5.

Kilkaset miejscowości, w których żydowskie komunistyczne władze mordowały Polaków.

 

Znowu mocno przetrzebieni, przez następnych Żydów, Polacy przystąpili do odbudowy Polski. Znowu z sukcesami.

Ten – do 1989 roku – rozdział naszej historii opisała Małgorzata Pilewska w zamieszczonym w „Fakt – Historia” z dnia 14-15 lutego 2015 r. artykule pt.: „Co zostało z wielkich budów PRL-u”, podtytuł: „W PRL’u zbudowano ponad 1600 zakładów przemysłowych. W nowej Polsce zlikwidowano ponad 40 procent z nich”. Tak M. Pilewska opisała skutki dla Polskiej gospodarki „pookrągłostołowych” 25 lat – Załącznik 6: Produkowaliśmy auta i dobrej jakości sprzęt elektroniczny. Komu to przeszkadzało?! Nasz przemysł upadł wraz z końcem PRL-u. (…) Niecałe trzydzieści lat temu w naszych fabrykach produkowano wiele zaawansowany technologicznie przedmiotów, bez udziału obcego kapitału i przeważnie według polskich patentów. Wiele z nich nie ustępowało swoim odpowiednikom. (…) MONTOWNIA RP Przemysłowy bilans ostatnich 26 lat robi przygnębiające wrażenie. Aż 657 zbudowanych w czasach PRL-u zakładów przemysłowych zostało zlikwidowanych. Gdyby doliczyć fabryczki, które zatrudniały poniżej setki osób, wynik będzie jeszcze gorszy.

Po upadku komunizmu Polska była areną największej dezindustrializacji w Europie. Podczas gdy w innych krajach likwidowano nierentowne kopalnie i przemysł ciężki, u nas pod nóż szły także zakłady elektroniczne. A obecnie to przecież firmy z tego sektora są dźwignią najprężniejszych gospodarek świata. Po ponad ćwierćwieczu nasz przemysł w dużej mierze stał się montownią elementów, które inni produkują za naszą granicą.
Źródło: Małgorzata Pilewska, „Co zostało z wielkich budów PRL-u?” , „Fakt – Historia”, Nr7 (65) 14-15 lutego 2015, s. I, IV-V – Załącznik 6

 

Na pytanie M. Pilewskiej „Komu to przeszkadzało?”, odpowiadam… Żydom.

Bo przecież oni wyciągnęli naszymi, Polaków, rękami „kasztany z ognia” i oni – różne ich frakcje – rządzą się w Polsce od 1989 roku. Z coraz większą butą, pychą, arogancją przekształcają Polskę w „folwark zwierzęcy”.

Przyczyną sytuacji zrecenzowanej zdaniem „Nasz przemysł upadł wraz z końcem PRL’u” była realizacja przez Żydów doktryny, którą Janusz Lewandowski /według licznych źródeł internetowych Aaron Langman/ tak prezentował:

 

Polacy nie muszą posiadać zakładów pracy. Będą żyć z pracy własnych rąk.

Janusz Lewandowski

 

Potem Janusz Lewandowski otrzymał – w nagrodę za osiągnięcia zawodowe… – synekurę komisarza w UE, a następnie został posłem do tzw. Parlamentu UE.

 

Jeśli chodzi o opisane przez M. Pilewską „wielkie budowy PRL-u”, odbudowę Polski po wojnie, wskazać należy, że finansowane były z kredytów, na których spłatę musieli pracować Polacy. Skoro zatem dr Grzegorz Kostrzewa-Zorbas ustalił, że jest szansa na uzyskanie od Niemców kwoty ok. 3 bln złotych, nie powinniśmy z niej rezygnować.

Jak by to nie było wbrew zasadom politycznej poprawności oraz w sprzeczności z interesem poniemieckich i proniemieckich Żydów polonofobów.

Nie wątpię, że będzie to – wyrównanie rachunku krzywd – w zgodzie z wartościami Unii Europejskiej, w tym podstawowymi wartościami Unii Europejskiej.

 

Pragnę poinformować, że kopię mojego pozwu przeciwko Republice Federalnej Niemiec wysłałem także do Jacka Karnowskiego, redaktora naczelnego tygodnia „wSieci”, który opublikował w.w. wywiad z dr. G. Kostrzewą-Zorbasem.

Skierowanym do niego pismem z dnia 16 marca 2017 r. złożyłem – Załącznik 7: „Pan Jacek Karnowski Redaktor Naczelny „wSieci” ul. Finlandzka 10 03-903 Warszawa Dotyczy:

  1. Zawiadomienie o wniesieniu przeze mnie pismem z dnia 15 marca 2017 r. pozwu przeciwko Republice Federalnej Niemiec o wypłatę Polsce odszkodowania w kwocie 845 mld dolarów amerykańskich – wraz z odsetkami od tej kwoty za okres od września 2014 r. do dnia wydania wyroku w zgłoszonej przeze mnie sprawie – tytułem reparacji za II wojnę światową.
  2. Wniosek o opublikowanie w tygodniku „wSieci” informacji o wniesionym przeze mnie pozwie, jak w pkt. I.”

 

Skoro opublikował wywiad z dr. G. Kostrzewą-Zorbasem, to informację o pozwie, który na podstawie tego artykułu złożyłem także powinien opublikować.

A jednak… nie opublikuje.

Dlaczego?
Bo tygodnik „wSieci” takim samym jest organem żydostwa, jak Adama Michnika /Aaron Szechter/ „Gazeta Wyborcza”. O ile „GW” A. Michnika jest organem żydostwa proniemieckiego i prorosyjskiego, to „wSieci” jest organem – tak samo jak „Gazeta Polska” Tomasza Sakiewicza– żydostwa prousraelskiego.

Tak genezę słowa USrael prezentuje autor artykułu „Dlaczego USrael?” zamieszczonego na portalu neon.24: „Wielu z nas pisząc o geopolityce używa terminu USrael. Francuski dysydent Thierry Meyssan daje zgrabne historyczne uzasadnienie tego pojęcia, chociaż go sam nie używa.

W połowie XVII w. brytyjscy wyznawcy kalwinizmu skupili się wokół Olivera Cromwella („Lorda Protektora”) i zakwestionowali religię państwową oraz hierarchię ustrojową. Po zniesieniu ustroju monarchicznego Cromwell, purytański fanatyk religijny, orzekł, że pomoże narodowi angielskiemu w osiągnięciu czystości moralnej, koniecznej do przetrwania siedmioletniego okresu ucisku, a następnie godnego przyjęcia powracającego na Ziemię Pana i pokojowego współżycia z nim przez kolejne tysiąc lat („Milenium”). W tym celu, według jego interpretacji Pisma Świętego, Żydzi rozsiani po wszystkich zakątkach ziemi, mieli wkrótce być zgromadzeni w Palestynie dla odbudowy po raz trzeci świątyni Salomona. Na tej podstawie Cromwell powołał do życia ustrój purytański, zniósł w 1656 r. zakaz osiedlania się Żydów w Anglii i zapowiedział, że jego kraj zobowiązuje się utworzyć w Palestynie państwo Izrael.

Niebawem jednak w Anglii wybuchła „Pierwsza wojna domowa”, w wyniku której okrutna sekta Cromwella została obalona, a jej zwolennicy uśmierceni bądź wygnani. Wraz z restauracją monarchii, porzucono także wymyślony przez purytańskich religiantów syjonizm tzn. projekt stworzenia państwa żydowskiego w Palestynie. Odżył on w XVIII wieku, a to za sprawą „Drugiej wojny domowej w Anglii” (według terminologii stosowanej w podręcznikach dla szkół średnich Wielkiej Brytanii), którą reszta świata zna raczej pod nazwą „Wojny o niepodległość Stanów Zjednoczonych” (1775-83). Wbrew potocznym sądom, wojna ta nie została podjęta w imię ideałów epoki Oświecenia, które dopiero parę lat później wznieciły masońską Rewolucję Francuską, lecz za pieniądze Francji i z manipulanckich pobudek religijnych wyrażonych w okrzyku „Jezus jest naszym Królem!”.

George Washington, Thomas Jefferson i Benjamin Franklin, choć takich przykładów można mnożyć, okazali się kontynuatorami wygnanych zwolenników Olivera Cromwella. Nie powinno więc dziwić, że Stany Zjednoczone podjęły jego syjonistyczny projekt.

W 1868 r. angielska królowa Wiktoria nieoczekiwanie mianowała premierem Żyda Benjamina Disraeli. Ten od razu wystąpił z propozycją przyznania części mandatów do parlamentu potomkom zwolenników Cromwella tak, by zapewnić sobie poparcie całego narodu w dążeniach do dalszego poszerzania władzy Korony Brytyjskiej. Zaproponował zwłaszcza zawarcie sojuszu z diasporą żydowską, która miała być odtąd główną podporą w prowadzeniu imperialistycznej polityki Londynu. W 1878 r. postarał się o wpisanie kwestii „odrodzenia Izraela” do porządku obrad Kongresu berlińskiego zwołanego w celu ustalenia nowego podziału świata.

Syjonizm stał się też podstawą dla odbudowy dobrych stosunków pomiędzy Wielką Brytanią a Stanami Zjednoczonymi, a więc byłymi koloniami Korony. Nastąpiło to w rezultacie „Trzeciej wojny domowej w Anglii”, znanej w Stanach Zjednoczonych jako „amerykańska wojna domowa”, a w Europie Zachodniej jako „Wojna secesyjna” (1861-65), w której zwycięstwo odnieśli kontynuatorzy idei Cromwella, WASP-owie (White Anglo-Saxon Protestant). I tutaj znów utrwalił się całkiem fałszywy obraz zdarzeń – konflikt ten wcale nie był walką o zniesienie niewolnictwa, gdyż pięć północnych stanów nadal je praktykowało.

W zasadzie aż do końca XIX w., syjonizm był więc wyłącznie projektem anglosaskich purytanów, do którego dopuszczona była jedynie żydowska elita. Jako taki jest zdecydowanie nadal potępiany przez tych rabinów, którzy przekaz zawarty w Torze interpretują jako alegorię, a nie jako projekt polityczny.

Jeśli przyjrzeć się skutkom tych zdarzeń historycznych, trzeba przyznać, że syjonizm nie tylko zmierza do stworzenia państwa żydowskiego, ale też stanowi fundament Stanów Zjednoczonych. W związku z tym pytanie o to, gdzie podejmowane są decyzje polityczne – w Waszyngtonie czy Tel Awiwie – traci swoje realne znaczenie. W obu państwach rządzi ta sama ideologia. Ponadto, podważenie syjonizmu, który przecież umożliwił pojednanie między Londynem i Waszyngtonem, byłoby odebrane jako próba ataku na ten najmocniejszy w świecie sojusz.” Źródło: „Dlaczego USrael?”, http://jeznach.neon24.pl/post/114114,dlaczego-usrael

 

Uważam, że J. Karnowski zamieścił wywiad z dr. G. Kostrzewą-Zorbasem tylko w tym celu, żeby zniechęcić czytelników „wSieci” do Platformy Obywatelskiej. No bo… jest szansa na uzyskanie od Niemców kwoty około 3 bln złotych, a będąca u władzy Platforma Obywatelska nie chce z niej skorzystać. Głosujcie zatem Polacy na Prawo i Sprawiedliwość.

Być może mylę się w ocenie red. Jacka Karnowskiego i roli – organ PiS i tamtejszego żydostwa – jego „w Sieci”. Nie sądzę…

 

Jak zakończyć rządy – z opisanymi wyżej efektami – Żydów w Polsce…? Po prostu… przestać na nich, „Kaczyńskich”, „Tusków” i ich „żołnierzy” głosować w wyborach.

Czy wyobrażacie sobie Państwo, Polacy, co zrobią z tymi 3 bln złotych, które uda nam się być może otrzymać od Niemiec…?

 

A teraz przekonacie się Państwo, jak całe polskie – to znaczy antypolskie – żydostwo będzie nas, Polaków, przekonywało, że bardzo myli się dr Grzegorz Kostrzewa-Zorbas i nic się nam od Niemców nie należy. Zacznie jakiś sędzia Sądu Okręgowego w Warszawie, który zapozna się z moim pozwem. Do niego dołączą inni funkcjonariusze publiczni, z których każdy ślubował, że dobro Ojczyzny oraz pomyślność obywateli będą dla nich zawsze najwyższym nakazem i którzy prężą się przed nami bałamutnymi opowieściami, że zostali wynajęci do bronienia polskiego państwa i polskich obywateli.

Ponosimy skutki imigracji żydowskiej sprzed wieków…

 

Z poważaniem,

 

Zbigniew Kękuś

 

Załączniki:

  1. Dr Kostrzewa-Zorbas: Polska może żądać bilionów złotych od Niemiec”, 29 września 2014 r.
  2. Pismo Z. Kękusia z dnia 15 marca 2017 r. do prezesa Sądu Okręgowego w Warszawie Małgorzaty Kluziak
  3. BAŁ, „Zrobiliśmy laskę Amerykanom”, „Fakt”, 23.06.2014, s. 2
  4. Kamil Janicki, „Jak zbudowaliśmy II RP bez pieniędzy z Unii Europejskiej”, „Fakt – Historia”, Nr 43 (51) 8-9 listopada 2014, s. I – III
  5. Miejsca eksterminacji Narodu Polskiego w latach 1944 -1956 na ziemiach polskich”
  6. Małgorzata Pilewska, „Co zostało z wielkich budów PRL-u?” , „Fakt – Historia”, Nr7 (65) 14-15 lutego 2015, s. I, IV-V
  7. Pismo Z. Kękusia z dnia 16 marca 2017 r. do redaktora naczelnego tygodnika „wSieci” Jacka Karnowskiego

xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

Kraków, dnia 15 marca 2017 r.

Zbigniew Kękuś

 

Pani

Małgorzata Kluziak

Prezes Sądu Okręgowego w Warszawie

Al. Solidarności 127

00-898 Warszawa

 

Dotyczy: Pozew przeciwko Republice Federalnej Niemiec o wypłatę Polsce odszkodowania w kwocie 845

mld dolarów amerykańskich – wraz z odsetkami od tej kwoty za okres od września 2014 r. do dnia wydania wyroku w niniejszym zgłoszonej sprawie – tytułem reparacji za II wojnę światową.

 

Powód: Zbigniew Kękuś, ul. Mazowiecka 55 m. 21, 30-019 Kraków

Pozwany: Republika Federalna Niemiec

Pozew o wypłatę odszkodowania

 

Wartość przedmiotu sporu: 845 mld dolarów amerykańskich – plus odsetki od tej kwoty za okres od września 2014 r. do dnia wydania wyroku w niniejszym zgłoszonej sprawie.

 

Ja niżej podpisany, Zbigniew Kękuś, obywatel Rzeczypospolitej Polskiej wnoszę o:

  1. zasądzenie od strony pozwanej, Republiki Federalnej Niemiec, odszykowania na rzecz Rzeczypospolitej Polskiej w kwocie 845 mld dolarów amerykańskich – wraz z odsetkami od tej kwoty za okres od września 2014 r. do daty wydania wyroku w niniejszym zgłoszonej sprawie – tytułem reparacji za II wojnę światową.
  2. zwolnienie mnie od kosztów sądowych /opłaty, wydatki/, związanych z rozpatrywaniem niniejszym złożonego pozwu.
  3. dopuszczenie dowodów z opinii biegłych sądowych z listy Prezesa Sądu Okręgowego w Warszawie na okoliczność zweryfikowania zasadności podanej przeze mnie kwoty wartości przedmiotu sporu.

 

Zawiadomienie, że kopia niniejszego pozwu zostanie umieszczona w Internecie, w tym na stronie www.kekusz.pl.

Uzasadnienie

 

We wrześniu 2014 r. dr Grzegorz Kostrzewa-Zorbas udzielił tygodnikowi „w Sieci” wywiadu, w którego recenzji podano: Zrzeczenie się przez Polskę niemieckich odszkodowań wojennych nie zostało zarejestrowane w Sekretariacie Generalnym ONZ. Otwiera to drogę do uzyskania przez nasz kraj ogromnych reparacji za II wojnę światową. Chodzi o kwoty rzędu prawie trzech bilionów złotych – pisze dr Grzegorz Kostrzewa-Zorbas na łamach tygodnika „W Sieci”.

Do tej pory uznawano, że Polska zrzekła się reparacji wojennych od Niemiec jeszcze w latach 50.

Polskie MSZ twierdzi, że w 1969 roku wydano oficjalny dokument potwierdzający wcześniejsze ustne deklaracje władz PRL. Co ciekawe, MSZ nie zna nawet daty dziennej, a jedynie rok powstania dokumentu, przez który Polska straciła miliardy dolarów.

Dr Kostrzewa-Zorbas zainteresował się dokumentem, na który powołuje się MSZ. Naukowiec postanowił sprawdzić, czy ONZ jest w jego posiadaniu. Odpowiedź z Nowego Jorku była jednoznaczna: w zbiorze oficjalnych dokumentów ONZ nie istnieje traktat, w którym Polska zrzeka się reparacji za II wojnę światową. Co więcej, dokumentu takiego nie ma również w archiwach ani bibliotece ONZ.

Naukowiec w swoim artykule „Biliony dolarów za II wojnę światową” tłumaczy, że zrzeczenie się reparacji wojennych przez Polskę było umową międzynarodową. Aby taki traktat doszedł do skutku, musi być on wyszczególniony w Rejestrze Sekretarza Generalnego ONZ.

„Dokumentu, o który Pan prosi, nie ma w Biurze Spraw Prawnych” – brzmi oficjalne stanowisko prawników z Nowego Jorku. Tym samym zrzeczenie się odszkodowań wojennych nie zostało zarejestrowane. „Nieistnienie dokumentu w archiwum oryginałów w głównej siedzibie ONZ na Manhattanie rozstrzyga o skutku prawnym. Skutek nie powstał” – podkreśla naukowiec.

Dr Kostrzewa-Zorbas wskazuje też na inne błędy, które Polska może wykorzystać, starając się uzyskać odszkodowania od naszego zachodniego sąsiada. O jakie kwoty chodzi? Komisja pracująca tuż po wojnie oszacowała straty na 49 miliardów ówczesnych dolarów amerykańskich. Dzisiaj po uwzględnieniu inflacji kwota nominalna osiągnęłaby 845 miliardów dolarów. To w przybliżeniu 2,738 biliona złotych – wylicza naukowiec.

II wojna światowa rozpoczęła się agresją Niemiec na Polskę 1 września 1939 roku. W wyniku działań wojennych zniszczeniu uległa infrastruktura drogowa i kolejowa, fabryki, wiele miast zostało zburzonych. Niemcy i Sowieci dokonywali również rabunku dóbr kultury i eksterminacji ludności. Łącznie podczas wojny zginęło niemal sześć milionów Polaków.”

Źródło: „Dr Kostrzewa-Zorbas: Polska może żądać bilionów złotych od Niemiec”,
http://wiadomosci.onet.pl/kraj/dr-kostrzewa-zorbas-polska-moze-zadac-bilionow-zlotych-od-niemiec/jnr2429 września 2014 r.

 

W związku z powyższym wnoszę jak na wstępie.

Niniejszy pozew składam w trzech egzemplarzach.

dr Zbigniew Kękuś

Załączniki: od 1 do 15 do ściągnięcia tutaj

  1. Dr Kostrzewa-Zorbas: Polska może żądać bilionów złotych od Niemiec”, http://wiadomosci.onet.pl/kraj/dr-kostrzewa-zorbas-polska-moze-zadac-bilionow-zlotych-od-niemiec/jnr2429 września 2014 r.

 

1

„1352 zł zapłacił Radosław Sikorski za obiad z Jackiem Rostowskim. Politycy do tej pory nie widzieli w tym nic złego – twierdzą, że rozmowy były służbowe i mieli prawo wydać na nie państwowe pieniądze (…) – Powodem spotkania była propozycja objęcia funkcji ambasadora w Paryżu przez Jacka Rostowskiego – przekonywał Marcin Wojciechowski z MSZ, komentując kolacyjkę w pałacyku Sobańskich Sikorskiego z Rostowskim. (…) Kto jak kto, ale minister dyplomacji powinien wiedzieć, że własne rachunki trzeba regulować. Sikorski poszedł więc po rozum do głowy i ogłosił, że odda pieniądze, a w zasadzie tylko ich część … – Minister Sikorski postanowił zwrócić koszt zbyt drogich alkoholi.” Zwrot należności zostanie potrącony z wynagrodzenia – poinformowało nas MSZ.” Źródło: Artur Kowalczyk, „Rozmawiali prywatnie a jedli służbowo.”; „Fakt”, 2.07.2014, s. 2